Oko ludzkie nie widzi podczerwieni, ani w ciemności.

Wizje, czy …, przypadki ?

Chwila zatrzymania się na doświadczeniach pewnego pisarza, uznanego w świecie dziennikarza reportażysty i dodam, że mojego ulubionego reportażysty.

Leży właśnie obok ze złożonymi jak do modlitwy rękoma i przypatruje mi się tajemniczo – Tiziano Terzani.

Złoty człowiek, dla mnie budda.

Mowa o fragmencie z książki ; „Przepowiedział mi wróżbita”, wątek jest o „jasnowidzeniu„. Czy przypadkowym, czy autentycznym, jedno nie uchodzi uwadze czytelnika, że podczas pisania kolejnych książek, Terzani skłania się do coraz głębszych rozważań na temat szeroko rozumianej ezoteryki, szuka punktu zaczepienia, tego pożądanego stałego punktu miary dla czegoś, czego zmierzyć się nie da.

W rezultacie odnajduje najważniejszą część siebie samego i życia w ogóle, owy tajemny składnik , miłość i optymizm nie uzależniony od żadnych zewnętrznych okoliczności, których oczekiwał po spełnieniu się jako dziennikarz, czy fajny przystojny facet.

Zatrzymałam się na tym fragmencie nie przypadkowo, bo mojej córce, dwa lata temu, podczas jednej z moich podróży, w Rzymie przytrafiło się podobne „widzenie”, w dodatku, wypełniające się co do joty.