/POLECAM LEKTURĘ / (…)W czasach, gdy poganie urządzali swe święta, arcykapłan cieszył się wielką pozycją w kulcie. Był prawdopodobnie wodzem plemiennym lub druidem. Najpewniej każdy znał jego tożsamość, choć podczas rytuału przyjmował postać rogatego boga, który zjawiał się na ziemi. Oddawano mu cześć i niewykluczone, że miał pierwszeństwo przed arcykapłanką.

Odnoszę wrażenie, że gdy w kulcie doszli do głosu ludzie z innych ras, jego miejsce zajmował nieznany, zamaskowany mężczyzna, przypuszczalnie normański możnowładca lub miejscowy duchowny w t jemnicy strzegący kultu.

Lilith

Jest wielce prawdopodobne, że zgodnie z uzgodnieniami na jednych spotkaniach funkcję arcykapłana pełnił zamaskowany przybysz ( Czytaj również Mgły Avalonu), którego dla wygody będę określał mianem diabła, a na innych był nim wódz plemienny. Wydaje się, że zależało to od miejscowych ustaleń. Wkrótce jednak okazało się, że niewtajemniczona część kongregacji, złożona z rolników, rybaków i im podobnych,była tak zachwycona owym nieznanym przybyszem, że wcielał się w niego również wódz plemienny. Kościół na- zwał go diabłem. Nazwa ta zaczęła obowiązywać nawet członków kultu.

Kiedy spytałem czarownice: „Jak rozpoznacie tego tajemniczego mężczyznę, jeśli pojawi się wśród was?”, usłyszałem, że same z tego żartują.