Dobra książka, zdecydowanie dobra autobiografia, ale nie dla każdego. To przejmująca historia kobiety która w dzieciństwie doświadczyła ogromu seksualnej przemocy i nie tylko.

Gwałci ją ojciec, milczy pobożna matka. Opowieść o leczeniu zranionej duszy, o poszukiwaniu dla siebie bezwarunkowej akceptacji i miłości która nie rani, nie upokarza i nie dusi. Bezpieczeństwa i spokoju z radości obcowania z samym sobą i z innymi. Czy to dużo, mało, wystarczająco, żeby stać się szczęśliwym człowiekiem, czy Carla znalazła to czego szukała, tu, a może tam, czy może jednak gdzieś w sobie i wyłącznie w sobie ?

Sprawdźcie sami, to dobra autobiograficzna analiza cudzego życia, które na dobrą sprawę , jest , albo mogłaby być życiem nie jednej z nas.

Kim jest twój oprawca „gwałt” zadający ból po zmroku. Co ze sobą zrobiłeś, żeby nie być jak on, gwałcicielem, albo godną pożałowania jego ofiara, matką, babcią. Czy w związku potrzebą wyparcia się tego i owego, nie pobiegłeś drogą jeszcze większej zgryzoty ?

Stragan z rybami i koszmarny fetor na powitanie . „Kołyska ” utaplana w smrodzie rozkładających się ryb . W taki oto sposób, życie powitało Jana Baptystę Grenouille’a, seryjnego mordercę.

Matka rodziła go w sposób bardziej przypominający wydalanie, pozostawiając synka pośród psujący się i gnijących rybich odpadków. Malutkiego Jana Baptystę przywitał świat smrodu i odrażającego odoru.

Stara to prawda „księżniczka”, nigdy nie uwierzy, że pisany jej los kopciuszka i żadna niekochana piękność, strojąc się w suknie księżniczki, nią nie zostanie.

Uwierzcie, gdyby Kopciuszek, nie posiadł skarbu ojcowskiej miłości, żadna wróżka, nie przekonałaby dziewczyny aby w zaczarowanych łachmanach wyruszyła na podbój księcia (…)

(…) Idealny zdrowy kompromis i pomysłowy start dla biednej dziewczyny (…)

Można podmieniać całe zdania i bawić się słowami – można nazywać cokolwiek wedle upodobania. Nie zmienia to faktu, że dziewczyny decydujące się na życie ze „sponsoringu” automatycznie stają się wykonawczyniami najstarszego zawodu świata. I dziś i dawniej kobiety sponsorowane dzielono, na różne kategorie, w zależności od ich wykształcenia, wieku i urody.

Może być i tak, że bez względu na to z jakich wróżb przedmiotów i kart byśmy nie korzystali, „brzydkich”, ładnych, w andrzejkowy wieczór czy w Halloween, albo zawsze gdy czujemy po temu potrzebę np. na Facebooku, zawsze pozostanie  owa niepewność. Czy to zabawa sugestia czy nie aby coś więcej ?  Do kogo zwracamy się po odpowiedź  i skąd ona pochodzi, jeśli się sprawdza bezwzględnie i nie ma absolutnie nic wspólnego z sugestiami ? To co wtedy.

( w tle przygrywa zespół Partita w piosence „Noc Andrzejkowa”)

Dzisiejsze wróżby o tyle są niewinne i zabawne, że podchodzimy do nich na zdecydowanym luzie, a nie jak przy stole u jakiejś sprawdzonej wróżki – spięci wiercący się nerwowo na krześle. Wtedy słuchamy to co usłyszeć chcemy i to czego nie chcemy, połowę odrzucamy, a resztę zgarnia po cichutku nasza podświadomość, której przecie nie kontrolujemy jak  i pracy własnego serca.

Ale wszystko co dzisiejszego wieczoru zrobimy żeby odczytać swoje przyszłe losy traktujemy  jak dobrą zabawę i z przymrużeniem oczka 😉

Zabawmy się,  w końcu zbliża się Andrzejkowy wieczór.

Moje dawniejsze wróżenie. Któż nie jest ciekaw, nieznanego losu, któż nie szuka i choć raz na jakiś czas nie dostrzega w okół siebie dziwnych znaków ?  Chyba każdy choć raz może się pochwalić takimi „znakami” na drodze jak choćby czarny kot i cholerny pech potem.

Ja do dziś zawsze przeciskam się obok rozstawionej na drodze drabiny, nie przechodzę pod rozkraczonymi na drodze słupami i strasznie się boję czarnego kota mogącego mi przeciąć drogę. Robię to odruchowo, tak na wszelki wypadek.