Wypada nadmienić w skrócie kilka słów o tym z jakimi sferami życia na ziemi synchronizują się planeta Uran jej aspekty i tranzyty.

Określenie, Uran planeta rewolucjonistów przywarło do niego już na zawsze, a że Uran to planeta „dziwaków” zapewne z racji tego że krąży po swojej orbicie inaczej niż reszta planet – odmiennie. Ruch obrotowy innych planet można wizualizować jako obrót przechylonego bączka na płaszczyźnie Układu Słonecznego, podczas gdy Uran obraca się tak, jakby leżał “na boku”. Stała się więc partonem wszelkiej maści odmieńców i dziwaków, którzy robią wszystko na wspak, odmiennie, często nieprzewidywalni i z zaskoczenia.

Pofalowany symbol znaku Wodnika który jest naturalnym polem Urana, kojarzy się z elektrycznością, materiałami wybuchowymi, promieniowaniem, działaniem porażenia, gwałtownymi zmianami itp.

Na niebie koniunkcja Czarnego Księżyca Lilith z Uranem, nerwy puszczają skryte urazy wybuchają, wkrada się do życia niekontrolowana emocja i chaos. W czasach Ludwika XIV pewne osoby poczęstowano by trucizną.

Odnosząc się do obecnych wydarzeń politycznych i inwazji na Libię. Można by wysnuć taką bajeczkę. Mamy boga nieba Uranosa którego zła wiedźma Lilith namówiła do tego żeby jak najwięcej duszyczek przywlókł przemocą do Hadesu. Oczywiście Hades to Pluton w kwadraturze do Urana i Lilith.

Jako ciekawostkę nadmienię że na podstawie tranzytów Księżyca co do dnia ustaliłam czas ewakuacji z Egiptu na 4 lutego 2011. Było to dla mnie dość przejrzyste, że gdy Księżyc dotrze tranzytem do znaku Wodnika i utworzy w nim koniunkcję z Merkurym ( znak podróżników) i Plutonem ( siła wyższa, przemoc), stan zaniepokojenia o turystów dojdzie do punktu krytycznego i trzeba będzie odlecieć. I tak się stało co do godziny.

Gdy wylądowała na lotnisku we Wrocławiu według czasu polskiego, Księżyc właśnie przechodził ( tranzytował) mojego urodzeniowego Saturna, który na nieszczęście zatrzymał się w chwili moich narodzin w domu zodiakalnego Lwa, domu piątym, odpowiadającym tradycyjnie za zabawę, wakacje i radości.

Do symboli Sabiańskich można się przekonać bądź nie, można je z powodzeniem stosować, albo mieć poważne wątpliwości, czy wizje niejakiej amerykańskiej, medium panny Wheeler, faktycznie mają coś wspólnego z klasyczną astrologią, czy wyłącznie są produktem jej bogatej wyobraźni i czegoś w rodzaju wróżby z kart ? W tym przypadku, aż 360 kart. Symbole Sabiańskie, to system interpretacji symboli dla pojedynczych 360 stopni w kole zodiaku. W 1925 roku, wymyśliła, czy ujrzała je, amerykańska medium, panna Elise May Wheeler. Pojedyncze stopnie ekliptyki, „ujawniły” jej swoje sekretne znaczenie, ukazując się w głowie z konkretnym obrazem, sceną z życia.

Któregoś dnia roku pańskiego 1925 niejaki Marc Edmund Jones zawiózł pannę Wheleer do parku Balboa w San Diego, w pobliże ruchliwego skrzyżowania i toczącego się nowoczesnego życia amerykańskiej społeczności, lecz w miejsce na tyle spokojne, że umożliwiające jej wejście w stan wizji i medytacji.

Pan Jonas, wziął na ten spacer do parku, 360 prawie pustych pustych kartoników z krótką notką na każdej z nich,co do stopnia i znaku zodiaku, od 00.00 stopnia Barana, aż po 30.00 stopień Ryby, po czym przetasował karty i wybierał je na chybił trafił, podając wizjonerce, która odczytywała je obrazami. Zarówno Jonas, jak i panna Wheeler, tak przynajmniej podaje oficjalne źródło, podczas wizji, nie widzieli wypisanych na kartonikach stopni i znaków zodiaku. I tak powstało dzisiejsze 360 różnych scen – symboli, a każda przyporządkowana kolejnym stopniom w zodiaku, od Barana po Ryby, zwanych Symbolami Sabiańskimi.