ACTA

ACTA. Absolutnie. Całkowicie. Tajny. Atak.

ACTA

Sacrum i profanum – czy dadzą się pogodzić, a może jakoś połączyć w „jedną” całość …?

Zacznę się od lekcji religii, a skończy się na ACTA.

W pierwszej chwili obydwa tematy; religia i polityka, nie wiele mają ze sobą wspólnego, ale tylko pozornie – niewiele.

I Bóg powiedział; (1 Moj. 6:3.) I rzekł Pan: Nie będzie przebywał duch mój w człowieku na zawsze, gdyż jest on tylko ciałem. Będzie więc życie jego trwać sto dwadzieścia lat. Aż się temu Bogu, chce dokopać – a nie można .

Znalezione w komentarzach – och, jak  logicznie brzmiące słowa. Ale co z tego wynika … Nic, poza zatrzymaniem się w miejscu.

Prawda o nauce , logice i wierze w „coś” cudownego i nadnaturalnego nie mającego prawa istnieć, zawsze ma gdzieś swój złoty środek. Pewną niewidzialną sferę bytu, do której można dotrzeć, jak do cudownego złotego punktu i wziąć ze środka skarb w nim zawarty. A wtedy w kilka chwil,  każdy niemożliwy –  „cud”,  przestaje być cudem, a staje się uznanym faktem naukowym.

Nauka religii na etapie podstawowym, czyli w szkole,  jest po to, żeby rozbudzić w człowieku twórczą wyobraźnię i skłonić do „buntu” – wiodąc na pokuszenie, poprzez świat absurdów, aby wyzwolić w nim siłę odkrywcy i poszukiwacza.  A wszystko po to, żeby mógł odkryć rzekome cuda i uformować je w konkretnie istniejące „ciało”.

Bo właśnie poprzez podważanie panujących w świecie zasad; w tym –  religii, magii, wiary w cuda – sięgamy do rzeczy niemożliwych,  i własnie wtedy odkrywamy owe – „cudowne” przedmioty. Które jeszcze z 200 lat temu uznano by za niemożliwe wytwory umysłu jakiegoś zbzikowanego fantasty …

Kilka przykładów;

Duży połyskujący w ręku smartphone – czyż to, nie magiczne lusterko, które, jak za sprawą czarów – wyświetla, co chcemy ujrzeć … „Lustereczko, lustereczko powiedz przecie” . Resztę z tego cytatu każdy chyba zna na pamięć.

O chociażby dzisiejszy spór o kontrowersyjną ustawę ACTA.

Ileż ona ma wspólnego z magicznym  „lustereczkiem”  z bajki o złej czarownicy.  Bardzo dużo.

Bajka dla dzieci, a morał – jak zwykle – dla dorosłych.

Pamiętajmy, że biblijny mit o jabłku, wężu i wygnaniu z raju, również bardzo pasuje do dzisiejszego konfliktu.

Jeśli potraktować boga jako ustawodawcę pewnych praw, a Adama i Ewę, za łamiących prawa autorskie, to reszta, ta o wygnaniu z raju – chyba jest jasna  – wypędzili ich z raju, za podróbki. A co najważniejsze, że dopóki będą istniały  „podróbki” z drzewa życia (religie i kościoły), do tej pory człowiekowi nie będzie wolno wrócić  – do „raju”.

Do nie dawana publikować i wypowiadać się na określone tematy mogli wyłącznie fachowcy, tak zwani ludzie z branży.  A dziś…, byle kto.  Spora i stale rozrastająca się sfera – nie fachowców, ba, ignorantów i niedouczonych pseudo-specjalistów;„Każdy śpiewać może, trochę lepiej a trochę gorzej, ale nie o to chodzi jak co komu wychodzi”

Któż z nas w dobie bezprzewodowego i darmowego internetu; w hotelach, na lotniskach, w centrach handlowych – biegnie do księgarni, po przewodnik turystyczny. Zapewne ktoś , kto lubi mieć na półce poustawiane przewodniki.  Ale po co …  Kiedy można, ot tak po prostu, kliknąć w komórce słowo „rafting w Turcji” , i otrzymać całe spektrum informacji na ten temat, włącznie z filmem z YouTube .

Do niedawna monopol na emisję filmów miała telewizja publiczna i komercyjne kanały cyfrowych nadawców.

Jeszcze kilka lat temu, nikomu nawet do głowy by nie przyszło, że poza, nowoczesną, wręcz kosmiczną technologią przesyłu obrazu drogą satelitarną, pojawi coś bardziej zdumiewającego, i o wiele bardziej konkurencyjnego od talerza na dachu,  i zdominuje świat mediów na dobre, ba, zacznie go wypierać – zagrażać mu bezpośrednio.

Że nagle, jak za sprawą czarodziejskiej różdżki, wyrośnie telewizji konkurent w postaci  internetu,  i darmowy kanał YouTube..  Po co komu opłacać , dwa źródła informacji – jak wystarczy tylko raz sięgnąć do portfela , i mieć to wszystko w jednym – film, dokument, gazetę i książkę.

No dobra. Bo lista pokrzywdzonych przedsiębiorców i korporacji jest nadzwyczaj długa.  A jak  nie wiadomo – o co chodzi – to zawsze chodzi o pieniądze.

A te faktycznie, a nie teoretycznie, kurczą się znanym i dotychczas medialnym faworytom – z rozmiaru XXL , do XS.

Dziennikarz piszący dla dotychczas poczytnego pisma – traci, bo, coraz częściej dziennikarzem staje się zwykły bloger – bez wykształcenia, bez marki, renomy i pisma z którym musi wiązać się umową.

Politycy kreujący swoje kandydatury, dotychczas umizgiwali się kilku mediom, dobrze znanym, wiadomo na jakiś zasadach to się odbywało. itd. A tymczasem, jak diabeł z pudełka – wyskoczył, młody i niezależny od nikogo internauta forumowicz, bloger, komentator itd.

Demokratyczny handel – firmy ciężko i cierpliwie pracujące na swoją markę. Też dostają po kieszeni. Bo zamiast spodni dżinsów, sprawdzonej marki – powstały – nie tylko podróbki, ale, rzeczy podobne, a bywa, że lepsze. Pamiętamy reklamę Dosi – taniego proszku do prania;  ” Jeśli nie widać różnicy – to po co przepłacać” . I faktycznie – po co ?

Sporny zapis w ustawie ACTA , to zaledwie kilka słów; domniemany złodziej …  Co to w praktyce oznacza ?

W zasadzie – nic, poza zastraszeniem.

Nie sądzę, aby, noc i dzień – skupiano się na zwyczajnym „zjadaczu chleba” , inwigilując każdy jego ruch w sieci – tak jak i bóg, kimkolwiek by nie był – nie ma czasu na liczenie waszych włosów na głowie – wszystkich włosów.

Wprowadzenie takiej ustawy ma wywołać pewien skutek u konsumenta internetu,  i nie tylko internetu. Podobny do fałszywego monitoringu z kamerami atrapami. Chodzi o prawdopodobieństwo, że ciebie nakryją drogi internauto, na kupowaniu rzeczy – nie markowych, podrobionych i wsadzą do więzienia, albo odetną od sieci, a tego byś nie chciał, bo dzięki internetowi kwitnie twój biznes, kontaktujesz się z mężem w Irlandii, bo dzieci się uczą … itd.

Nie chodzi o to, że będziesz inwigilowany; noc i dzień, godzina w godzinę i minuta w minutę, ale o to, żebyś ty sam siebie inwigilował i sprawdzał – na każdym kroku.

Najlepszym strażnikiem człowieka jest on sam – kiedy czuje się zagrożony.

Co i kto na tym zyska ..?   Odpowiedź jest prosta.

Wszyscy ci, którzy do tej pory posiadali wyłączność  na; publikowanie, fotografowanie, na sprzedawanie tobie spodni , mydła, powidła i książek. A ty, żeby się nie narazić i własnej rodziny, będziesz uczciwie kupował towar z logiem firmy. Każdą rzecz sprawdzając – po kilka razy, czy aby to nie podróbka.

Wolne media, w tym internet  – stały się konkurencją dla setek zatrudnionych ludzi w realu, całych korporacji, które w taki sposób bronią, swojego dotychczasowego miejsca pracy i wyłączności na biznes.

Galerie artystów, nowych, starych, debiutujących  – pustoszeją, bo powstał Facebook i prezentuje się na nim szmirę – zamiast sztuki. Smakosze artyści, coraz częściej zaspokajają się internetowymi galeriami. Ktoś traci pracę i zyski, które miałby z okazji organizowania takich galerii w realu w konkretnym miejscu i z żywą ludzką kadrą do obsługi; poczęstunek, drinki, oświetlenie, wynajem sali, gwoździe na ścianach, sprzątaczka. itd. Gdzie są te pieniądze, do kogo trafiają ?

Księgarnie – pustoszeją, bo ludzie wolą czytać blogi i krótkie wiadomości w internecie i ściągać e-booki na czytniki, które lepiej się czyta niż litery na papierze.  Ktoś traci pracę. Maszyna zastępuje sprzedawcę, konsultanta – tak jak nie ma już dziś w telewizji spikerów zapowiadających program.

Prasa kolorowa – się nie sprzedaje, z tych samych powodów. Ktoś traci firmę- drukarnię, sklep,  pracę, dochody – a młodych i ambitnych dziennikarzy się nie zatrudnia, bo nie ma zapotrzebowania.

Stacji telewizyjnych – się nie ogląda, z tych samych powodów. Telewizje cyfrowe tracą abonentów, a Kowalski – dosłownie traci pracę.

Telefonia komórkowa – traci, bo ludzie się wolą ze sobą kontaktować w cenie dostępu do internetu, na Facebooku, Gadu-gadu, forum, czy blogu.  Ludzie tracą pracę, zastępuje ich maszyna, a firma traci dochody – ludzie pracę. Następują zwolnienia grupowe, restrukturyzacja i rotacje zatrudnienia. itd.

Polityka traci – bo, ktoś na swoim blogu, w komentarzu, wyrwie się z pod kontroli – jaki Filip z konopi …, i młody ambitny polityk traci poparcie. Bo internet proszę państwa, jest zaraźliwy – powiela nawet głupoty – byle sensacyjną. Nie trudno za pośrednictwem internetu stracić – dobre imię; bo ktoś, coś komuś powiedział, tamten napisał, inny udostępnił, i koniec, końców okazuje się , że Baśka z klatki „B” – to najważniejsza osobowość sieci…

Ulice się wyludniają, sklepy zamykają. Tętniące do tej pory uliczki i place – straszą pustką i szyldami banków. Dziś i wczoraj, ulice znów ożyły – wyległy na nie tłumy internautów, którzy bez tego nie ruszyliby tyłków z krzeseł przy komputerze. Wyszli,  i się wreszcie spotkali. Zjednoczeni – niewidzialni, w szyderczych maskach, podobni do upiorów. Wszystko jest jednością; nie mamy imienia,  ani twarzy, jesteśmy wolni.

Za kilka lat, taki człowiek w masce, na pytanie kim jest … Odpowie. –  Jestem kim jestem – jestem bogiem internetu. Ktoś inny. – Nie mam z czego żyć, wszystkie ludzkie fuchy załatwia za mnie komputer, więc po co żyć.  A jeszcze inny. – Jestem samotny, potrzebuję zbawienia.  Nie zapominajmy, że klasycznym filmie pt. Matrix, to agenci Systemu, nosili jednakowe twarze – maski.

I można by tak mnożyć, i mnożyć , i mnożyć.

Warto jeszcze raz przypomnieć sobie scenę z tego filmu. – Kto jest kim. Czy wiesz to na pewno …?

Nie jestem za wprowadzeniem ACTA.

Nie jestem, bo świat ulega zmianie, tak, jak i życie poszczególnych ludzi, którzy chcąc, czy nie –  muszą się, ze zmianami pogodzić i ZMIENIAĆ.

Nie ulega wątpliwości, że, tak zwana wolność, wiąże się z ogromnym stresem, z konkurencyjnością, a jak jest konkurencja – lepsza, czy gorsza, to trzeba się z nią liczyć, a nawet z tym, że z artysty malarza – dobrego malarza, trzeba się będzie przekwalifikować na; malarza pokojowego – bo nie wyszło, i już.  Z dziennikarza, na nauczyciela, albo, rezydenta na egzotycznych wakacjach. Z polityka, na blogera. Z płatnej telewizji przenieść się z interesem, do internetu, za to z konkurencyjnym abonentem – w stosunku do słabej jakości filmików YouTube . itd. itd.

Pozostała część tekstu, wyłącznie dla fanów Astrologii i mitologii

Na zakończenie odwołam się do układu planet ciężkich na niebie i ich aspektów, o których dość głośno się mówi pośród Astrologów.

Chodzi o siedmiokrotne aspekty Plutona w Koziorożcu, do Urana w znaku Barana.

Pluton – to strefa cienia, bóg świata podziemnego, obecnie rezyduje w znaku Koziorożca. Koziorożec może się  zwyczajnie kojarzyć ze zwierzęciem , z kozłem w górach, z uporem – niedostępnością, a archetypowo i symbolicznie z –  diabłem.

Diabeł – stworzenie wykreowane przez kościół, z rogami i kopytami – kusi ludzi i namawia do złego. W tym wypadku złem, dla człowieka, będzie i  jest świat doczesny – zwierzęcy, drapieżny z natury – dla śmiertelników. Zawsze skończony, zwieńczony upadkiem z każdego możliwego najwyższego szczytu osiągnięć ludzkich, na samo dno Hadesu – Plutona, „z prochu powstałeś w proch się obrócisz” – zarówno Ty, jak i twoje osiągnięcia” – prędzej czy później. Memento Mori – pamiętaj że umrzesz.

Wiecie jaka karta w tarocie najbardziej straszy ludzi  – niewtajemniczonych w jego arkana… Własnie karty; Diabeł i Śmierć.

Pluton, jest współczesnym władcą znaku Skorpiona, mało lubianego, i jadowitego pajęczaka.

Skały i górskie szczyty – potrzebne są Koziorożcom ( władca Saturn – symbol czasu i cierpliwości) , jak Rybom woda, i  żeby się wspiąć na szczyt – zazwyczaj wypiętrzają się z „podziemi” cierpliwie – z otchłani symbolicznego Plutona. Uran był bogiem nieba,  i astrologicznie, nim pozostał. Włada znakiem powietrznego Wodnika.

Uran „bóg nieba” przebywający obecnie w znaku Barana, którym włada buntowniczy Mars, tworząc kwadraturę z Plutonem, „bogiem świata podziemnego” w znaku Koziorożca – znanego ze swojej zasiedziałej skłonności, do zajmowania pozycji, na którą ciężkie lata pracował w trudzie i mozole  (Koziorożce, to nadzwyczaj cierpliwi, pracowici, konsekwentni i konserwatywnie ludzie) – jest w konflikcie z Uranem. Niebo kontra podziemia.

Niebiańsko – ziemski,  konflikt interesów. Niebo ( Uran) – wiadomo, kojarzy się z bogami, z wolnością, nieśmiertelnością, a ziemia (Saturn – Koziorożec)  z przymusem, starzeniem się śmiercią i grawitacją. Rezydujący tam Pluton, spycha wszystko jakby jeszcze głębiej – pod ziemię, wprost do strefy zniewolenia totalnego – wszystko co spadnie z nieba, ma być zgładzone.

Jeśli nawet ustawa „przeciwko podróbkom”,  nie zostanie przyjęta, to tajnie ( podziemnie)  – wprowadzą ją na sposób Koziorożca i Plutona. Wystarczy sięgnąć do mitologii, żeby się przekonać jakimi metodami działał Hades, bóg świata podziemnego.

Krótkie przypomnienie . Pewnego razu bóg świata podziemnego, zakochał się w córce bogini Demeter – Korze. Demeter, była boginią urodzaju. Wiadomo, że żadna przytomna i kochająca macierz, nie odda dziecka do podziemi. Nie skarze własnego dziecka, na życie w wiecznym mroku, w depresji i strachu. Dlatego i Demeter się nie zgodziła na to małżeństwo. Ale bogowie na Olimpie, po sekretnej naradzie z Zeusem, zezwolili Hadesowi na to małżeństwo – wbrew woli matki, ale nie wprost, a za sprawą podstępu i chytrego planu. Tak też się stało. Kora została porwana, podstępem zmuszona do zawarcia małżeńskiej umowy z Hadesem. Co prawda jej matka wywalczyła kompromis dla córki i okresowy powrót na powierzchnię ziemi, ale była do tego zmuszona i postawiona przed faktem dokonanym. Nie miała innego wyjścia – jak przyjąć taką propozycję.

Z kontrowersyjną umową ACTA, może być podobnie. I pewnie, będzie. Bo czyż Demeter nie jest symbolicznym urodzajem w mediach i rozkwitem handlu. Czyż naiwne dzieci internetu ( nie mam na myśli hakerów w maskach) nie są jak mitologiczna Kora, zafascynowane kwitnącą łąką,  i nie cieszą się nowo odkrywanym światem – wolnością słowa, informacją , nowoczesnymi gadżetami, blogami, portalami społecznościowymi – zrywając „kwiatki”, nie bardzo będąc świadomymi, tak jak mitologiczna Kora, że kwiatki te Narcyzy, tak kuszące i piękne, są pułapką śmiertelnie niebezpieczną …

Resztę ról, niech każdy sam sobie dopisze … Kim jest Hades, a kim bogowie z Olimpu i Zeus (Jowisz – obecnie tranzytuje w znaku Byka, dla którego własność, to rzecz święta).

Jak widać , po mitach, historia ta już miała miejsce – tak dawno temu, że tylko mity po niej pozostały.