Polecamy nie dietę „cud” ~ a, Bądź radosna i schudnij !

 

Podręcznik radosnego odchudzania
Książkę możesz kupić w naszym sklepie internetowym i stacjonarnym w Poznaniu ul. Wodna 12 ( Stary Rynek) – kliknij w okładkę 🙂

My kobiety bardzo potrzebujemy zainteresowania, pragniemy wzbudzać zachwyt u płci przeciwnej i dlatego tak walczymy o to by dobrze wyglądać. Jednak nie da się zadowolić wszystkich panów  ponieważ każdy z nich ma inny gust. A poza tym – zastanówmy się – czy jest to aż tak bardzo istotne ? 
Z pewnością słyszałaś , że samoakceptacja zdecydowanie ułatwia życie i dodaje pewności siebie. Osoba , która lubi siebie, nie obawia się opinii innych i nie załamuje się , gdy jest krytykowana. Kiedy akceptujesz siebie, nie potrzebujesz pochwał i komplementów. Nie musisz żebrać o zainteresowanie , ani zamęczać się tylko po to , by ktoś powiedział, że pięknie wyglądasz .
Samoakceptacja to nie lenistwo – to przyzwolenie , powiedzenie sobie ” wszystko jest w porządku, chcę być szczupła i właśnie dąże do mojego celu!” . Zaakceptuj chwilę , która jest teraz. Zaakceptuj swoje ciało takim , jakie właśnie jest teraz .
Taka postawa spowoduje , że nie będziesz się niepotrzebnie zadręczać i skupisz się na konkretnym działaniu.
Nie martw się , że akceptacja spowoduje zaniechanie dążenia do osiągnięcia zdrowej i szczupłej sylwetki. Bycie szczupłym jest bardzo korzystne i zrealizowanie tego marzenia jest jak najbardziej wskazane . Ale podczas procesu odchudzania nie musisz cierpieć , że jeszcze nie wyglądasz tak , jak to sobie wymarzyłaś ! Możesz czuć się dobrze w swoim ciele . To właśnie daje ci akceptacja;) Teraz ” jest tak , jak jest”, a osiągniecie wymarzonej sylwetki jest w zasięgu twojej ręki.

W natłoku propozycji książek dotyczących odchudzania się i metod na poprawę własnej sylwetki aby dotrzeć do upragnionego ideału , którym na co dzień faszerowani jesteśmy w mediach , autorka książki dołącza analizę psychiczną i skupia się również na dogłębnej autoterapii , wglądu w swoje odczucia dzięki temu proces pracy nad swoją figurą nie jest ciężki i przygnębiający , ponad to autorka serwuje masę różnorodnych , prostych i ciekawych przepisów wraz z podziałami na pory dnia tak aby czytelnik mógł sam skonstruować odpowiedni dla siebie jadłospis.

Komentarz, przykład z życia ?

 Problemy  z przybieraniem na wadze, miewała odkąd pamięta,   przez całe życie.  Tkwiła w tak zwanej „huśtawce wagowej”. Była jak księżyc na niebie; raz w nowiu, raz w pełni, raz połowie, W dzieciństwie –  straszny chudzielec, w wieku młodzieńczym, i trochę  po trzydziestce;  „taka sobie”, „różnie to bywało”, ale w miarę klasyczna,   a potem … trochę grubsza – w rozmiarze 42-44 – raz chyba z wieszaka ściągnęła spodnie w rozmiarze  46 …,  i to był przełom  – zaświeciła się lampka kontrolna. Nigdy nie była przykładem  klasycznego szczupaka, modelki w wybiegu,  ani  grubasa. Była kobietą, określaną mianem „taka z ciałkiem”,  „puszysta” o kształtach Rubensa  itp….  Od dobrych kilku  lat, utrzymuje idealną, stałą wagę i zachowuje proporcjonalne kształty i sylwetkę, w rozmiarach klasycznych (38-40-42, to zależy od miejsca które ubiera ;p ).  Kompletnie, nie myśli już  – ani o tyciu – ani o odchudzaniu –  wolna i zadowolona z siebie.

Przykładem który powyżej przytaczam – jestem ja sama – autorka tego bloga )

A wracając do książki …

Pozycja wręcz wymarzona dla osób które nie oczekują cudu, ani automatycznego, samoistnego przeprogramowania mózgu,  niczym w matriksie. Ale, tak jak ja, przed laty  – osób gotowych na zmiany,  zmiany,  nie tylko zewnętrzne  – bo to o wiele za mało, ale przede wszystkim – wewnętrzne.  Książka,  proponowana w ofercie – wybrana z pośród wielu innych, staje się silnym bodźcem mobilizującym; pierwszym obiecującym krokiem ku spełnieniu marzenia o idealnej sylwetce 🙂

Zastępowała mi przyjaciółkę,  i też  była swoistego rodzaju antidotum na wszelkie szyderstwa  i  irytujących sceptyków ; – ” O patrz znów się odchudza, ha, jest tylko jedna dieta – kochana M Ż – mniej żryj.   Jakież to było budujące, te chichy, śmichy, albo;  –„Oj coś nie widać, nie widać, a  – pączuszek – jeden ci nie zaszkodzi –  dziś możesz …. weekend” itd..

Wiedziałam czego chcę, a to wystarczało zupełnie. A całą resztę spekulacji i chichotów  – w tym na boku –  miałam,  że tak powiem – w przysłowiowej dupie. Kto i jak mnie ocenia, skoro wiedziałam ,  kim jestem  – dokąd zmierzam, uznałam swoją wartość jako kobieta.  

Tak, czułam to całą sobą,  jak i radość z podjętych decyzji. Siłę i pewność jaką posiadłam – nie mógł odebrać, mi absolutnie – żaden wątpiący we mnie dupek. Nie mógł wtedy, nie może teraz, ani nie będzie mógł już nigdy – w przyszłości  😉  

Na marginesie… czy nie mam już pokus jedzeniowych ? Ależ mam i to nie jedną …, ba, mam spory apetyt,  lubię jeść,  a poza tym, mam i wiele innych pokus, poza jedzeniem  (zapewne nie należę do wyjątków …)  

Natomiast, to co  skutecznie eliminuje nałogi –  bo, obżeranie się, picie, seks, są nałogami –  jeśli, w nadmiarze. Nazywa się – po prostu,  wewnętrzną siłą i poczuciem własnej wartości.   Nie ma też  w sobie nic z kontrolera.  Jeśli tego brak – wszystko trafia szlag.      

Warto zacząć, choćby słowami;  – Tak, to dziś  jest  pierwszy dzień z mojego nowego, odnowionego, odmienionego życia !  (Zachęcam, mi się udało)

A książka, zarówno ta proponowana, jak i wiele innych książek które służyły mi pomocą, stała się moim przyjacielem, była jak biblia – zaglądam  do wielu, zaglądałam do podobnych – codziennie wynajdywałam dla siebie nowy smakołyk „umysłowy”,  jak i ten talerzowy.

Moje odchudzanie było proste, a raczej powrót do pełni sił – najpierw odchudzić mózg z jego złogów myślowych, a reszta zadzieje się niejako samoistnie. I bingo. Tak się właśnie stało – bo to jedyna słuszna droga – ku szczupłości – wiecznej, trwającej i pewnej.

Nie zapełniać „czarnych dziur” – wyeliminować szkodliwe karmienie umysłu.

Po jakimś czasie sama zaczęłam komponować własne, trochę – albo całkiem zmodyfikowane menu, przepisy. ( może kiedyś kilka sprawdzonych posiłków, zaprezentuję na blogu – jak starczy czasu i chęci)

Istotne szczegóły książkowej terapii.

 W tej książce najważniejsze jest  to, że jest konkretna i prosta w wymowie i proponowanych metodach. A co najważniejsze metody które proponuje autorka są – skuteczne na całe życie, nie tylko na jeden bal zakończony smutnym efektem jojo.

Oczekiwane rezultaty (zastosowanie się do zaleceń autorki)   pojawiają się szybko, bez cierpienia, bez utrapienia i ciągłej mordęgi,  i  faktycznie wszystko dzieję się  – z radością,  aż chce się żyć…!

Dlaczego ?

Co wyróżnia akurat tę pozycję z pośród  setek innych publikacji ?

Bo stawia na najwłaściwszego „konia w stajni umysłu”?

Przekonuje – i słusznie, że tkanka tłuszczowa i jej nadmiar siedzą w głowie, a nie w grubych udach, biodrach, szpecących oponkach wylewających się ze spodni i spódnic, gdzieś w okolicach, ponad talią … To, jest podstawowa filozofia autorki.

Zmień myślenie na swój temat – koniecznie na swój własny – inni cię mało obchodzą w tym procesie. Toksyczne pozbawione energii wypalone relacje, pozostaw innym masochistom – innym tłuściochom. Niech się katują jak lubią być zawsze „inni”.

Ty sama, wyrób sobie – od nowa – nowe nawyki życiowe, ćwicz – nie koniecznie na siłowni. Uporządkuj życie mentalne, psychiczne, poddaj analizie osobiste relacje i zastosuj inne niż dotychczas schematy myślowe, a wraz tym wszystkim pojawi się idealna sylwetka, i co najważniejsze – nowa Ty – odmieniona – i, nie do poznania, ale do pozazdroszczenia. Autorka nie blefuje, faktycznie wszystko odbywa się bez cierpień i ekstremalnych wyrzeczeń.

Dzieję się…. Ba, bo jedynym wyrzeczeniem jest w tym przypadku, wyjście z więzienia umysłu na wolność, zmiana nawyków myślowych, odcięcie się od toksycznych relacji i zamiana ich na nowe, bynajmniej nie na takie , które od nowa odbudowują tkanki tłuszczowe (sadło) w nadmiarze – ale nas od wewnątrz przebudowują w innych ludzi. Jesteś tym co jesz; fizycznie, mentalnie itd.

To w nich, w naszych umysłach, w naszych niespełnionych marzeniach, relacjach partnerskich, rodzą się demony otyłości, i nigdzie poza nim – nie w nadmiarze jedzenia, nie w garnku, nie z głodu i nie w kuchni. . Mi się udało nie tylko osiągnąć idealną sylwetkę i utrzymać ją przez dobre już 10 lat, to jeszcze całkiem odmienić życie.

Powodzenia życzę wszystkim nadwagowcom. Książka – ta akurat – jest świetna, korzystam z niej i wciąż od nowa czytam. Bardzo motywuje, jest napisana inspirującym językiem, i posiada wyjątkowo smaczne i łatwe oraz bogate zestawy menu do wyboru  Na prawdę polecam z serca i z wagi „

Książkę – ” Schudnij z przyjemnością” – kupisz tutaj – kliknij w link

Reklamy