Księżyc w znaku Koziorożca, w koniunkcji z Wenus i Plutonem

zima

Na astrologicznym niebie Księżyc w znaku Koziorożca, a już za chwilę Wenus z Plutonem w koniunkcji.
Co tu dużo mówić, powieje chłodem i to nie tylko poza domem. Komuś w serce (przypadkowo) wpadnie odłamek z lustra Królowej śniegu. Na dodatek Księżyc wejdzie w kiepskie aspekty z innymi planetami, co oczywiście odczujemy na poziomie emocji, może poza wybrańcami, którzy odbiorą to słabiej ze względu na dobre aspekty własne w horoskopach osobistych. I wręcz odwrotnie uda im się wiele załatwić, przeforsować wolę i plany. Mają szansę na konkretny sukces.
Wenus w retrogradacji wycofana w strefę wspomnień i przemyśleń; a może by tak wszystko jeszcze raz rozważyć zanim zrobi się kolejny poważny krok. Zwłaszcza w sprawach miłości, związków czy realizacji zawodowej i finansowej.
Paradoksalnie może właśnie teraz jest szansa, że wszystko wróci do starej sprawdzonej bezpiecznej normy i rutyny.
Z pomocą woli rozumu i rozsądku i silnych argumentów (Wenus/Pluton w Koziorożcu) możliwe jest podjęcie się bardzo ważnej decyzji o daleko posuniętych konsekwencjach. Być może że korzystnych. Stała praca, stały związek… Rozum z emigracji, wróci na powrót do głowy.
Uwaga z urzędami, banki mogą teraz nas dopaść i nękać bezwzględnie.
Co do miłości, możemy się znaleźć w fazie fatalnego zauroczenia w bezwzględnie beznadziejnym uczuciu, bądź namiętności. Obsesja ta trudna jest do zdefiniowania, ale pociągająca. Sadomasochistyczny układ. Psychiczne piekło i upór jednocześnie. Natrętne myśli. Wytrwam, albo przegram.
Namiętność, z kochankiem (kochanką) z „piekła rodem”, pogoń za zaczarowanym Kajem. Kompleks Gerdy – „wybawię do ze szpon zlej lodowej królowej, wyrwę mu z serca ten kawał lodu, albo zniekształcającego jego miłość lustra”.
Tkwienie w toksycznej relacji osobistej i konkretny ból – rana serca powodowany nieczułością. Depresyjne myśli. Wyjątkowa podatność na fatalistyczne myślenie, a u niektórych potrzeba kontrolowania sytuacji za wszelką cenę pomimo cierpienia. Również, to wszystko, jak zwykle zależeć będzie od naszych osobistych aspektów, może się zdarzyć poważna deklaracja uczuciowa i miłość poważna, tak poważna, że aże po grobową deskę. Czego wszystkim życzę. Albo definitywne rozstanie. I nie ma co liczyć na względy, czy empatię byłych partnerów.
A chciało by się żeby tak jak w piosence „Trójkąty i kwadraty” Dawida podsiadło, ktoś stopniał odrobinę.
„Jak para zmieniam stan,
unoszę się do chmur,
spadam kulami gradu,
topnieję u Twych stóp.
Stoję na drodze, nie widzi mnie tu nikt,
Spuszczam ze smyczy każdą meczącą mnie myśl,
Gwiazdy formują trójkąty i kwadraty,
Dziś je w kieszeniach będę do Ciebie niósł.”

 

Reklamy