Ciało i dusza

Refleksje o kobiecie i mężczyźnie i ich wzajemnym kochaniu… (Wenus obecnie przebywa w swoim znaku, w Wadze)
Zakochanie, miłość, można przyrównać do ciąży. Płód żeby przetrwać musi być połączony z ciałem, w przeciwnym przypadku, ciąża jest urojona, albo poroniona. Oczywiście chodzi o miłość ziemską; kobieta/mężczyzna (Wenus-Mars), nie matka i dziecko, czy człowiek i jego święci bogowie … ( Wenus-Neptun)

Wielu artystów zapadło na rodzaj ciąż urojonych, co prawda „rodzą” się z tego przepiękne dzieła, dzieła ponadczasowe, ale jest to przeważnie miłość wynikająca z cierpienia i z braku możliwości osiągnięcia jej ludzkimi zmysłami.

Nawet najpiękniejsze artyzmy, są zaledwie substytutem miłości niespełnionej realnie i choć cieszą ucho czy oko, wprowadzając w trans, czy romantyczny podniosły nastrój. W praktyce zawsze zrodzone są z emocjonalnego udręczenia, z tęsknoty i niemożności połączenia z obiektem uczuć w sensie fizycznym ( uścisk dłoni, przytulenie, itd….) Są niczym obrazy USG poronionego płodu, są jak pusty, piękny pokoik dziecięcy, bez dziecka w kołysce i szczęśliwej rodziny przy nim. Pokoik, który się odwiedza jak sanktuarium, wyciera z kurzu mebelki, układa misie, i zachowuje obraz niespełnionego macierzyństwa. W takim pokoiku się marzy, tęskni, wspomina i cierpi. Miłość ziemska, to absolutna pełnia! Pełnia dosłowna, z ducha i ciała, bez podziałów, na gorsze i lepsze, wzniosłe i mniej wzniosłe. Prymitywne grzeszne ciało, i boską czystą duszę.
( notatka jest podsumowaniem rozmów z wieloma ludźmi, którzy za życia usilnie próbują pozbyć się ciał, albo je kompletnie zignorować, jako coś gorszego, brudnego, czy nieistotnego, krzywdząc przy okazji wiele osób miłością pseudo-duchową, gdzie indziej zadowalając zmysły, mechanicznym obcowaniem)

Reklamy