Polecam; Dziewczynka w baśniowym lesie

wrozka-w-lesie

„Wróżka zjawia się po cichu, w najzwyklejszym punkcie życia, w chwili najbardziej mrocznej i wydawałoby się, niezmiennej.
Pojawia się niczym zwiastun szczęścia.
Jej dłonie wskazują szczęście, nasze szczęście, wszak tutaj było.
Wtedy sceneria się zmienia, obraz obraca się w okół własnej osi, otwiera się kamień chwili, otwiera się jutro.
A wróżka nie jest ani matką, ani kobietą idealną, ani dzieckiem, ani siostrą …
Jest samotnością kobiecości, ulotną towarzyszką zgody, kusicielką i objawicielką, która pojawia się w swej świetlistej postaci, z przejrzystymi oczami i przede wszystkim ze swoimi palcami, palcami wróżki.
Wróżka nie przychodzi skądinąd, ale właśnie stąd, z drugiej strony „tutaj”, kiedy bardzo mocno pragniemy, aby okoliczności przechyliły się na stronę niemożliwego, a nieostrość rzeczy pozostała jedynym punktem oparcia dla dalszego ciągu historii.
Wróżka nie pragnie ani dobra, ani nieszczęścia ludzi; to zjawa która zmienia nasz ogląd rzeczy albo ofiarowuje magiczny przedmiot, dzięki któremu wszystko staje się możliwe; potem znika pozostawiając poczucie nieobecności, nieledwie zapach.(…)
Postać wróżki bierze się ze szczególnego oczekiwania dotyczącego kobiety oraz z pomysłu na spotkanie.
Skąd przybywa?
W jakim jest wieku?
Dokąd zmierza?
Nieważne, ponieważ jej droga jedynie przecina naszą, nie aby nadać jej kierunek, ale by ukazać barwę krajobrazu, którego bez niej nigdy byśmy nie dostrzegli. (…)
Wróżki z baśni ukazują nam więc „kobiecy profil” i jego piękność nie jest pięknością księżniczek, kobiet biernych, które można sobie przywłaszczyć i które zaspokajają męskie pożądania.
Piękność wróżek nie jest również pięknością matek, ale pozwala nas wielce zadowolić, niemal „mimochodem”….
(…)Kiedy ekstaza minie, bohater dozna czegoś w rodzaju ponownej zmiany sytuacji, jakby zleciał z obłoków, jakby opadły mu łuski z oczu.
Wraca na ziemię, odnajduje przyjaciela i wkrótce pragnie już tylko zwykłego życia w marnym świecie, w którym panuje „zabobonna wiara w przyjaźń”.
Życie po tysiąckroć bardziej upragnione niż czarodziejska, ale izolująca szczęśliwość.
Nie uciekniesz z ziemi – mówi przyjaciel, który wydaje się wiedzieć.

No a co z wróżkami?

„Na pewno istnieją – podjął przyjaciel – ale to czyste kłamstwo i wymysły, że sprawia im przyjemność uszczęśliwianie ludzi.
Wkładają w nasze serca pragnienia, jakich sami nie znamy , te szalone wymagania, tę nadludzką pożądliwość nadludzkich dóbr, która sprawia, że nieprzytomni z tęsknoty mamy w pogardzie ziemię i jej wspaniałości”

[Fragment książki pt. Dziewczynka w baśniowym lesie, autor, Pierre Peju]