Gdyby kobiety zamilkły …. mąż jako Wielki Wychowawca

Mąż jako Wielki Wychowawca

( przykład tutaj poruszony odnosi się zazwyczaj do jednego typu mężczyzn, którego w kartach tarota odmalowuje – Król Mieczy – intelektualista, myśliciel, facet z zasadami, sędzia, prawnik, typ pośredni pomiędzy policjant, żołnierz – dosłownie, albo w przenośni, nauczyciel, guru, polityk, pan prezes, facet z ogromnym parciem na Ego i aspiracjami do zarządzania. Grzebiąc natomiast w jego „cieniach” , zwyczajnie cham, fanatyk, tyran i sadysta, oraz pseudo-mądrala)

Znak zodiaku według żywiołu przypisanego mieczom, to – powietrze, a więc Waga, Wodnik i Bliźnięta. Prywatnie dostrzegam w nim jeszcze cechy; Koziorożca ; Wagi na ascendencie ( z jakąś ciężką planetką typu Pluton, Saturn, albo Słońcem)

„Nie goń tych, co udają, że uciekają. Nie atakuj pobudzonych żołnierzy(…)

Pozorny odwrót ma na celu zmylenie przeciwnika. Nie należy stawać twarzą w twarz z obrońcami przeciwnika ani ich atakować. Poczekaj, aż zdołasz ich osłabić poprzez wyeliminowanie resztek ich sił i wykorzystanie źródeł mocy (…)

Fragment: Ezoteryczna sztuka wojny. SETH

Król Mieczy
Z talii The Gilded Tarot Royale

[Fragment] Jeśli chcesz rozmawiać na niewygodny temat, a mężczyzna który jest „dobrym mężem”, lub partnerem, nie ma na to ochoty, wówczas robi uniki, zmienia temat, tłumaczy się zajęciami. Gdy jest „niedobry” , krzyczy, karze ciebie i mnie na rożne sposoby. Czasem także bije, zawsze jednak, gdy odtrąca żonę, łamie jej charakter. Każdy z mężczyzn wychowuje, tresuje żonę. Mężczyzna w układzie małżeńskim jest Wielkim Wychowawcą. Mąż prowadzi grę, która zapewnia mu „święty spokój” , w swoim dobrze pojętym interesie. Wymaga absolutnego posłuszeństwa, uważnego słuchania tego, co sam mówi, lecz gdy kończy wygłaszać swoją kwestię natychmiast przestaje słuchać.

Wiemy dobrze, jak to wygląda. Zamyka się na odpowiedź albo nie daje kobiecie w ogóle dojść do słowa, powtarza w kółko te same zdania, nie pozwala sobie przerwać, nie przyjmuje też żadnych argumentów, mówi, co sam ma do powiedzenia, po czym ukrywa się; zamyka się podwójnie: w sobie i u siebie w pokoju, jeśli ma swój pokój. Siada przed telewizorem, siada przed gazetą czy wychodzi z domu; wachlarz możliwości nie jest duży, lecz wystarczający, mężczyzna nie musi silić się na wymyślanie sposobów na przetrwanie trudnych chwil. Dla niego trudna może być jedynie ta chwila, w której kobieta chce rozmowy, prosi o nią lub jej kategorycznie żąda. Gdy ten moment mija, maż nie zaprząta sobie już tym głowy. Wszyscy wiedzą, że tak jest i tak musi być. Żadnych zmian nie trzeba wprowadzać.

Jedynie wyjątkowo uparte kobiety doprowadzają do wyjaśnień. Czasami kręcą się całymi tygodniami wokół tematu, podgryzając z jednej lub drugiej strony, podszczypują mężczyznę, przywołują jego godność, łaskoczą próżność, potrafią przez długi czas manipulować nim, by osiągnąć to, czego chcą. To o takiej sytuacji mówi się, że mężczyzna jest głową a kobieta szyją, co tą głową kręci. Być może kręci, ale ile wysiłku trzeba włożyć, by osiągnąć sukces, czasem w błahej sprawie. Ile podchodów, zabiegów, przymilania albo łez, ile czasu, który można by spożytkować znacznie lepiej niż na satelickim obieganiu męskiego słońca. Mężczyzna nie przejmuje się wcale tym, czy kobieta go rozumie, czy nie, jest przyzwyczajony do tego, że robi swoje, cokolwiek by było, na co ma ochotę lub musi wykonać, bo jest to niezbędne w jego pracy.(…)

Fragment książki ( bardzo dobrej dla kobiet) Pt. Gdyby kobiety zamilkły. Krystyny Kofty.

Gdyby kobiety zamilkły

Są kobiety które cierpią w każdym kolejnym związku, z kolejnym mężczyzną ich życia. Dlaczego ?

Fragment o mężu Wielkim wychowawcy jest klasycznym przypadkiem związku opartego na nierówności materialnej, intelektualnej albo dotyczącej , tzw. mezaliansu. Wszystko rozpoczyna się punkcie A, kiedy obydwie strony z jakiś względów decydują się na związek, idealnie, jeśli para autentycznie się kocha; on ją, ona jego, a w rachubę nie wchodzą – żadne „targowanie” się uczuciami, albo, co gorsza innymi wartościami.

W dzisiejszych trudnych ekonomicznie czasach wiele osób zawiera bardziej „kontrakt” , niż małżeństwo. Nawet gdy związek pozostaje wolny, bez podpisów; księdza, urzędnika cywilnego, nie oznacza, że faktycznie obydwie strony w układzie są wolne i istnieją na zasadzie partnerstwa, a nie wasala.

Niemo wypowiedziane warunki przyszłego związku, nawet jeśli nie wprost prawie zawsze zostają sobie na wzajem przedstawione przez zawarciem związku małżeńskiego czy jakiegokolwiek innego.

Nie oznacza to oczywiście, że każda kobieta, i każdy mężczyzna, kalkulują – jak się tu najkorzystniej ustawić… I nie koniecznie na myśli mam, sprawy tylko majątkowo-finansowe, bo powodów na „mezalians” i zgoda na złe przyszłe traktowanie, może być niezliczona ilość.

– Samotność

– Kompleksy

– Brak pieniędzy i życiowych perspektyw ( dziewczyna z wioski)

– Próba ratunku z bieżącej trudnej relacji partnerskiej – do lepszego życia z kimś bardziej obiecującym …

– Nie umiejętność kochania samej siebie ( poczucie bezwartościowości.

Można byłoby tak mnożyć i mnożyć, wyliczać, bo powodów jest wiele i bardzo różnych. Wszystkie one jednak nie zwalniają kobiet z odpowiedzialności za wchodzenie w związek na zasadzie poddanej, bez względu na to czym owo poddaństwo miało by być i jak się manifestować we wspólnym życiu.

Jest taka stara zasada, że kiedy kobieta nie chce i odmówi, nikt jej siłą nie przymusi do fatalnego związku. Jeśli przedstawicielka płci pięknej na samym początku nie uruchomi odrobiny rozumu, to potem, ewentualnie, tak jak pisze Pani Kofta, może się stać „szyją” głowy męża. Wszystko jasne, a samooszukiwanie się i zasłanianie „miłością”, jest najzwyczajniej kłamstwem na potrzeby usprawiedliwienia, z niemożności zniesienia fatalnego poczucia winy i wykorzystania siebie samej …

Zawsze wygodniej i lepiej, bo – ludzie współczują i rodzina. Zwalić winę na kogoś obok, na przykład na partnera.

Przypuśćmy, że kobieta chce ponownie wejść w związek z nowym mężczyzną. Jeśli odbiera go jak „koło ratunkowe” rzucone z szalupy nieudanego związku, kolejna relacja znów będzie dla niej fatalna. Dlatego dla tej konkretnej kobiety, każdy następny związek będzie niekończącą się falą jakiejś z form przemocy.

Kobiety przez wiele lat potrafią trwać i milczeć w toksycznych relacjach, wyrażając zgodę na złe traktowanie i skazując się tym samym, na samo-udręczenie, które, paradoksalnie, bardzo często przemieniają w swój główny atut i niemalże cel życia; w siłę, zaradność, odpowiedzialność, czy wychowawczość, wobec egoistycznego mężczyzny. Istnieje cała paleta możliwości samo-oszukiwania się kobiety. A bo dzieci, a bo kredyt, a bo nie mam pracy, a bo on mnie jeszcze kocha, a bo ja go kocham, a bo kupił kwiaty i zabrał na wczasy, a bo mogło być gorzej, a bo inne kobiety mają gorszych facetów, a bo nie pije, a bo nie bije, nie pali, kocha dzieci, a bo przyzwyczaiłam się, a bo co jeśli z kolejnym partnerem, albo co gorsza samej mi się nie uda przeżyć ? Kiedy kończy się cierpliwość, zaczyna się nerwowość i zrzucanie całej odpowiedzialności i winy za zaistniałą sytuację na partnera. Ale czy słusznie …?

Nie. Ponieważ mężczyzna nie zawsze musi mieć świadomość, że jego naturalny sposób bycia jest dla niej na dłuższą metę – nie do zaakceptowania.

Recydywistka każdego kolejnego mężczyznę traktuje w podobny sposób. Przechodzi z jednego toksycznego układu do kolejnego, który być może wygląda apetycznie, ale jest równie nie zdrów co poprzedni – taki męski fast food, coś na ząb – szybko i smacznie. Powielanie złych nawyków i wdeptywanie wciąż w to samo g …, tłumaczy zagubieniem się, nieoczekiwaną – ślepą miłością, przeznaczeniem, albo związkiem karmicznym z wyższą „boża” koniecznością. Przypomina to przesiadkę z jednego pirackiego statku do drugiego, w nadziei że to statek pasażerski, po mimo że pan kapitan uśmiech ma szczerbaty z jednym złotym zębem, śmierdzi rumem, zamiast nogi do uda ma przytwierdzony drewniany kołek, a na miejscu oka czarną przepaskę . Po prostu, kolejny przypadek intrygującego, tajemniczego amanta… „Weź i zedrzyj ze mnie, mą tajemnicę”.

Mężczyzna, to nie kolejny pies ze schroniska, który z warczącego i gryzącego bydlęcia, udomowiony, nagle, przemieni się w potulnego miłego zwierzaka. Bo i psy tak nie mają. Nic podobnego. Czym bardziej chory facet, tym silniejsza potrzeba zachowania daleko idącej – nie misjonarskiej – ostrożności.

Chwila szczęścia i zapomnienia, a co potem …?

Istotnie, potem, kiedy wszystko jest już pod „kontrolą”, a związek trwa; rano w kuchni, wieczorem w sypialni. Kiedy pojawiają się pierwsze oznaki zależności. Kobieta rzuca się w kolejnym cierpieniu i odbija słowami niemocy od ściany umysłu kolejnego tyrana. Którego de facto sama zaprosiła do kolejnego cyrku w którym, ma być tresowana.

Kiedy po raz kolejny budzi się ( nie miło) z letargu „miłości”. Udomowiona kotka przemienia się w zranioną „Lwicę”, albo co gorzej w okrutną harpię, gryzącą się i szarpiącą w łańcuchach kolejnego ” Pana szatana”. Nic dziwnego, że mężczyzna bywa zaskoczony jej zachowaniem – „dobrze ułożonej” kobiety. Zwyczajnie jest, zły, chamski, a nawet agresywny. „Przecież widziały gały co sobie brały”

Według jego oceny i jego racjonalnego umysłu, wszystko było z góry ustalone. W związku z tym, to ona jest tą złą (kobietą), która zamienia ich życie w piekło i przekuwa „puchar obfitości i miłości” (który on chętnie od niej przyjął), w ostre ostrze niezgody.

Królową mieczy w tarocie interpretuje się często jako „doświadczoną” kobietę po wielu przygodach z „piratami”. Rozbudzona z resztek romantycznego snu, faktycznie jedt trudna we współżyciu; zrzędliwa, złośliwa, docinająca, szukająca dziury w całym. Albo wręcz odwrotnie, ze snu budzi się, inteligentna „Piratka”, świadoma siebie kobieta, dlatego, inne udomowione kobiety raczej nie darzą jej sympatią. Bywa więc samotną żeglarką.

Idealnie jeśli w parę łączą się dwie osoby o podobnych predyspozycjach; gustach, wspólnych oczekiwaniach, temperamentach, zainteresowaniach; mężczyzna po przejściach, kobieta z przeszłością, tak jak w piosence, oboje świadomi siebie i tego na co się decyduję. Uczciwie ustalają granice własnych, odrębnych królestw; Ja kobieta; Ty mężczyzna. Nasze światy. Twój świat. Mój świat. Odrębnie, a jednak wspólnie tworzą zgrany partnerski duet, bez niedomówień i niepotrzebnych pretensji.

Zamieszczony obrazek z trzech kart tarota idealnie odwzorowuje uwikłanie się kobiety w związek bez szans na szczęśliwy happy and we dwoje. Od samego początku wiadomo o nim wszystko … Kobieta wprasza się w związek na zasadzie poddanej, z ograniczeniem własnej roli. Początkowo może jej to imponować: – On mnie docenia, on mnie zauważył, rozwijam się przy nim i uczę siebie, jest taki miły, mądry, męski, prawdziwy anioł – istny wybawca. Natomiast ignoruje się wszystkie te zachowania, które w nim drażnią i niepokoją;

Słucha innej muzyki – nie szkodzi.

Czyta inną literaturę, albo co gorsze, nie czyta wcale – nie szkodzi.

Nie lubi podróżować – nie szkodzi.

Robi straszny bałagan i nie sprząta – nie szkodzi.

Poprawia mnie i krytykuje – nie szkodzi.

Nie lubię jego kolegów – nie szkodzi.

Ignoruje ważne dla mnie rocznice i święta – nie szkodzi.

Nigdy nie oddzwania – nie szkodzi.

Ma cała rzeszę „przyjaciółek” – nie szkodzi.

To on wyznacza czas na spotkania – nie szkodzi.

Dystansuje mnie kiedy ja pragnę jego bliskości – nie szkodzi.

Itd. itd. itd.

W poniższym rozkładzie partnerskim, sytuacja wygląda następująco.

Brak zrozumienia, brak miłości, brak godności. Pułapka. Próba sił. Ktoś chce kogoś „rzucić na kolana” …! A być może, nie bardzo wie jak się zachować, czy postąpić z „nową kobietą”?

Pierwsza karta reprezentuje mężczyznę. To Król z mieczem, mistrz rozumu i wyznaczania granic, doskonale wie czego oczekuje. Zwyczajowo, właśnie takiej biduli z obrazka; niewidzącej, ślepej, z premedytacją przymykającej oko ( oba oczy) na wiele paskudnych cech jego charakteru. Ręce zawiązane, może sznurkiem, różańcem, albo biżuterią, co sugeruje, że to mezalians; finansowy, duchowy, intelektualny( nauczyciel z predyspozycjami przyszłego sadysty). Otaczające ją miecze symbolizuję wikłanie się w szereg zależności z którymi kobieta nie radzi sobie w życiu codziennym, są to jej kompleksy, samotność, może kłopoty finansowe, albo kompleks księżniczki z bajki oczekującej na swojego księcia (tyrana). itp. Pozycja klęcząca, to rola poddanej w tej bajce. Blask w okół niej, to być może tłumione potrzeby, narastające napięcie, albo skołatane myśli, krążące jak głodne piranie – gotowe natychmiast ją pożreć. Może choć – przydarzy się jej się rozwój duchowy? Czy to tylko nadchodząca burza myśli i pogłębiająca się depresja. Albo wszystko jednocześnie.

Karta symbolicznie określa kryzys i sytuację „bez wyjścia”, ale pozorną, ponieważ na załączonym obrazku nie ma nikogo, kto by jej kazał życie spędzać na klęczkach, więzy na rękach również nie wydają się zbyt silne. Otaczające miecze może z łatwością wyminąć, o ile wcześniej się zdejmie przepaskę z oczu i rozejrzy. Gorzej gdy sytuacja wymknęła się kobiecie z pod kontroli, a ostrzy nie ubywa, ale wciąż przybywa.

Karta dystyngowanej długowłosej kobiety z mieczem w dłoni oznacza siłę i pewność. W związki z mężczyznami wchodzi na zasadzie równouprawnionego partnerstwa, nigdy na kolanach.

Miecz królowej jest dobrze wyostrzony (kiedy zajdzie potrzeba nie zawaha się go użyć). Symbolizuje jej asertywność. Nie łatwo wejść z butami w życie takiej kobiety, a tym bardziej nie ma mowy, żeby przystała na bycie szyją jakiegoś męskiego karku. Jest kobietą wolną mentalnie i psychicznie z dobrze ukształtowaną osobowością, bez syndromu służebnicy. I jej partner o tym wie.

„Mezalins” kończy się rozstaniem. Mężczyzna odchodzi (kobieta odchodzi) a raczej wybiera się na nowe łowy, po nową zdobycz. Kobieta z karty już wie, że żaden szanujący się facet nie zaproponuje, a nawet nie za-insynuuje jej związku w roli – poddanej. Tej gorszej, „pięknej” połowy. Poukładany osobnik płci męskiej, zwiąże się z kobietą wyłącznie świadomą siebie, samodzielnie myślącą, ciekawą, z którą będzie mógł dzielić wspólne życie i zainteresowania – zdecyduje się na mądrą współpartnerkę. Nie będzie nią manipulował, wodził za nos, a tym bardziej sugerował swojej roli w związku jako wychowawcy czy nauczyciela.

Kobiety, drogie kochane siostry – nie wchodźcie w związki z mężczyznami, o których z góry wiadomo, że wasza rola polegać będzie w nich, na byciu; nikim ważnym.

Postawa ośmiomieczowa jest zgubna w każdej sytuacji i dotyczy każdej z płci. Na karcie widzimy klęczącą kobietę co nie oznacza, że w toksycznym związku te relacje ulegają wymianie. Najpierw on ją sprowadza do parteru, a potem ona jego kładzie na kolana i otacza wianuszkiem mieczy. Cierpią wymiennie. Cierpią bardzo i autentycznie. Król z mieczem (w paradoksalnie w sobie tylko znany i rozpoznawalny sposób), może kochać partnerkę, ale nie będzie się dla niej potrafił zmienić. Nie dlatego, że nie chce, ale nie potrafi.

Dla Króla Mieczy – Królowa Mieczy. Zgodna i kochająca się para, razem tworzą idealnie zgrany duet.

Osiem mieczy
„Nie goń tych, co udają, że uciekają. Nie atakuj pobudzonych żołnierzy(…)
Pozorny odwrót ma na celu zmylenie przeciwnika. Nie należy stawać twarzą w twarz z obrońcami przeciwnika ani ich atakować. Poczekaj, aż zdołasz ich osłabić poprzez wyeliminowanie resztek ich sił i wykorzystanie źródeł mocy (…)
Król Mieczy
Trygon powietrza; Pan Waga, Wodnik, Biźnięta
Królowa Mieczy
Trygon powietrza; Waga, Wodnik, Bliźnięta
Reklamy