Strzelec „Sindbad zodiaku”

Strzelec – Otwarty na świat ryzykant, filozof, prawodawca.
Życiowa Dewiza; Wierzę – Rozumiem.
Zadanie życiowe; Być drogowskazem.
Symbol; Strzała wycelowana w niebo, oznacza dążenie ku sprawom wyższym. Natomiast obraz centaura bezlitośnie przypomina mu o jego zwierzęcych instynktach.

Mocne strony; szlachetny, radosny, otwarty na świat. Działa motywowany szlachetnymi pobudkami; szacunkiem, miłością i poważaniem do świata ludzi i zwierząt.
Światowiec !
Wytacza sobie rozległe cele, aspiruje do bycia, liderem i liberałem.
W żadnym wypadku nie chce nikogo rozczarować.
Nieco za bezpośredni, często „strzela” gafy towarzyskie.
Hazardzista. Najpierw wbije strzałę, potem do tej gry domaluje tarczę. Gracz nałogowy. Gra o wszystko, nie koniecznie o pieniądze.
„Sędzia” z racji urodzenia się Strzelcem. Zawsze wie kto jest kim; winny, niewinny. Ma gest i ułaskawia 🙂
Bywa nadmiernie przeczulony na swoim punkcie, świętoszkowaty hipokryta ( zdarza się)
W partnerstwie wymaga zdecydowanej swobody, wolności, perspektywy. Tylko bardzo ciekawa partnerka, za którą Strzelec będzie musiał gnać przez cale życie i wciąż ją od nowa zdobywać, nie znudzi się i nie popędzi do innej. Kobieta zagadka do rozsupłania, zaskakująca, krnąbrna, zbuntowana. Nigdy taka sama i nie daj boże monotonna, to go zabija.
Nie przepada za domową kuchnią, ani w ogóle za zaciszem domowego ogniska. Życie może spędzać w hotelach, „domowe” obiady zjadać w drodze, po drodze , byle by z przepychem, i coś wyszukanego, dobrego,
Romansuje, ale się tym nie przechwala. Zdobyć go raczej łatwo, ale zatrzymać na dłużej,…, o to już sztuka, przez duże Sz.
Bardzo podobny do Barana, z taką różnicą, że bardziej przemyśliwujący zagadnienia z którymi ma styczność. Baran raczej rzadko kiedy filozofuje, jest na to zbyt przebojowy ( oczywiście opisuję czyste archetypowe przypadki obu znaków)
Strzelce uwielbiają życie w drodze, bywa, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie nudzą się dopóki są w drodze. Gdy dotrą do celu, choćby w najpiękniejszym zakątku ziemi, zaraz muszą gdzieś wyjść, czegoś szukać, bo przy hotelowym basenie umrą z nudów.
Rodzą się wśród nich, zwyczajni szaleńcy, obszarpani filozofowie, erotomani, albo, szefowie, biznesmeni, podróżnicy, prawnicy, kaznodzieje, pisarze, mistycy, reklamowcy, filmowcy, reżyserzy, krytycy, tłumacze, teolodzy, dziennikarze. itd. I pracownicy biura podroży, wypożyczalni samochodów, wagabundzi.
Czy łatwo jest żyć ze Strzelcem?
O ile pozostawi mu się tyle swobody ile on zapragnie, często chodzi żywić się w restauracjach, zabiera z nim w podróże, słucha jego kazań, i jest się dla niego wciąż zaskakującą, to tak, można wytrzymać, a nawet i przeżyć u boku Strzelca nie jedną wielką, straszną, ciekawą, niesamowitą – przygodę życia.
I oczywiście, trzeba pozwalać mu grać, ile zechce.
Strzelce bywają hazardzistami, bardzo szybko się bogacą i nadzwyczaj szybko tracą. Ale hola, hola, z racji, że są to synowie i córy sprzyjającej im Bogini Fortuny, zawsze ona im dopomaga, na powrót wrócić do formy.
Dzieci szczęścia, tak, Strzelca można swobodnie nazwać DZIECKIEM SZCZĘŚCIA.
Jak nie ma, to filozofuje, uderza do „boga”, jak ma idzie na całość, po przygodę. Jest jak Sindbad żeglarz, którego wciąż na nowo kusi Diabeł Morski zaproszeniem do kolejnej przygody życia, do kolejnej wyprawy na kolejną „wyspę”.
Służyć Sindbadowi, nie jest łatwo, zwłaszcza jak się jest żoną takiego niepokornego, marynarza.
Łatwo nie, a nudno z pewnością jeszcze mniej.