Duchy, wiara, fatum, doświadczenie – różne opinie, jedna diagnoza. Nic na pewno.

(…) Kiedy śmierć przychodzi, aby zebrać żniwo w naszej rodzinie zabierając ze sobą w pierwszej kolejności młodych przed starszymi, mówicie często do siebie: „Bóg nie jest sprawiedliwy, skoro poświęca człowieka w pełni sił, przed którym stoi przyszłość, a pozwala dalej żyć tym, którzy mają za sobą już długie lata pełne rozczarowań. Zabiera ze sobą tych, którzy pracują dla innych, a pozostawiają tych, którzy nie przysłużą się już niczemu. Łamie serce matki odbierając jej niewinną istotę, która była całą jej radością.”

Ludzi, to właśnie w takich sytuacjach powinnyście wyjść poza ludzki punkt widzenia, by zrozumieć, że dobro jest często tam, gdzie dostrzegacie zło, a przezorność tam gdzie widzicie ślepy los.(…)
Można się z tym zgodzić albo i nie ? Zawsze człowiek stara się „tłumaczyć” bóstwo, siłą wyższą. Acz nie raz warto posłuchać, jak ludzie na całym świecie i w rożnych religiach, z różnymi przekonaniami, i światopoglądem reagują, na twardą rzeczywistość radzą sobie ze stratą, wynikającym z tego bólem i ludzkim cierpieniem. Ludzkim bólem, bo przecież innego nie znamy. Wierzymy, że gdzieś „po drugiej stronie ” istnieje coś jeszcze, jakieś życie, inne, ale równie realne. Że istnieją nasi bliscy w formie co prawda nie cielesnej, ale ich duchowa i energetyczna istota, rozpoznaje siebie samych, może i bogów, i nas rozpoznają, swoich bliskich z ziemskiego życia.
Ale czy tak jest? Oto i pytanie, ale bez odpowiedzi. Dla mnie, dotychczas i nadal, bez odpowiedzi. Może za dużo we mnie realizmu, ale cóż, tak mam….
Wiem tylko, że Ktoś widział, ktoś doświadczył, ktoś usłyszał, ktoś doświadczył życia po życiu, komuś przyśnił się Bóg, a jeszcze innemu, sami bogowie, albo aniołowie objaśnili co i jak… A mnie to wszystko na nic, wcale mnie to nie interesuje, co się ze mną stanie „potem”, czy trawa, czy bóg, diabeł, czy jaki anioł… bez znaczenia. Liczy się chwila, ta jedyna, teraz trwająca. To wszystko, trwać przytomnie w teraźniejszości, bez targowania się o losy duszy; niebo, piekło, nicość. Nie bardzo mnie obchodzi. Liczy się ten moment w którym jestem obecna w całości, bez rozmyślania, o przyszłości, ani przeszłości.
W astrologii za tego typu relacje, duchowe objawienia, wizje, wiarę i spekulacje, odpowiada znak Ryb, i dwunasty sektor doświadczeń w kole samsary – radiksie. A w moim przypadku jedenasty ze znakiem Wodnika.
Wiem, że nie wiem, i wierzę, ale w życie. Nie doświadczam, bo nie mogę, ponieważ sama jestem doświadczeniem. W dalszym ciągu wierzę w siebie i w życie… cokolwiek miałoby to oznaczać w wieczności mojej dzisiejszej egzystencji ….
A książkę warto przeczytać, bo zapoznając się z cudzymi przemyśleniami, można wysnuć własne wnioski. Czytanie książki, jest jak dyskusja, wnętrza z wnętrzem…. Tym razem Allan Kardac i Ewangelia Według Spirytyzmu.
Czy wierzę w duchy?
Pewnie że tak 🙂http://alchemik.sklep.pl/ewangelia-wedlug-s