Czerwony Kapturek

Królewicz Śnieżek, Baśniowe stereotypy płci ( fragment)

[…] O czym jest Czerwony Kapturek w wersji patriarchalnej?

O tym, że świat jest niebezpieczny dla dziewczynek. O tym, że dziewczynki muszą bardzo uważać, trzymać się mamy i babci, broń Boże,  nie iść do lasu, bo tam grasują wilki …Czyli powinny siedzieć w domu i chodzić najwyżej do ogrodu, kościoła oraz podobnych bezpiecznych, niepodejrzanych miejsc.

Natomiast mamom, które zachęcają je, żeby zrobiły coś innego, należałoby odebrać prawa rodzicielskie. Wydaje się że mam Kapturka była trochę dziwna, wręcz podejrzana, bo kazała córce chodzić przez las do babci. Narażała dziecko. A może wcale nie była taka głupia?

Mnie się też tak wydaje.

Zamiast wpuścić córkę w maliny, wolała ją wypuścić do lasu – żeby mogła się czegoś nauczyć. Może mama dobrze kombinowała?

No właśnie. Sprawa zaczyna wyglądać jeszcze bardziej przejrzyście, kiedy wyobrazimy sobie  w podobnej sytuacji tatusia i chłopczyka. Taki tatuś bardzo zyskuje w moich oczach.  Musi pokonać swoje obawy i lęki, jeśli chce, żeby chłopiec był dzielny. Mówi wtedy: „Idź synku, sam do lasu, na pewno dasz sobie radę”. A w baśni o Czerwonym Kapturku mamy malutką dziewczynkę w wielkim borze – od razu budzą w nas współczucie i obawa o jej los. Boże kochany !  Takie biedactwo, samo w dzikim gąszczu!  Jak tak można !

Moja ulubiona interpretacja Czerwonego Kapturka jest właściwie anty-patriarchalna. Mam Kapturka robi coś nadzwyczajnego. Poddaje córkę takim próbom, jakim zwykle poddaje ojciec syna. I ta mała bardzo dobrze sobie radzi. Przecież często chodzi do lasu. Aż w końcu spotyka wilka, który zadaje sobie wiele trudu, żeby dopiąć swego.  Najpierw musi znaleźć Kapturka, potem zaczaić się na babcię, zjeść ją, przebrać się za nią i wreszcie skonsumować dziewczynkę w babcinym łóżku, co można uznać za bardzo seksualną metaforę.

[…] Nie ubiegajmy faktów. W baśni Charlesa Perraulta wilk uosabia pierwiastek męski. Czerwony Kapturek nie ma przecież taty. W bajce mężczyzną jest jedynie leśniczy, reprezentujący umundurowany patriarchat. Robi porządek w lesie. Pilnuje, żeby drzewa prosto rosły, żeby nie było za dużo zwierząt, żeby wilki zachowywały się grzecznie. Ma strzelbę, mundur i czapkę, więc trzeba go słuchać i mu salutować.  Brakuje w tej baśni naturalnego, dzikiego mężczyzny.  Chyba że za takiego uznamy wilka.  No więc wilk namierza Kapturka i nabiera strasznego apetytu.

Musimy ustalić wiek Kapturka.

Właśnie. W stereotypowej, powierzchniowej interpretacji przyzwyczailiśmy się widzieć w Czerwonym Kapturku specyfikowany aspekt dziecka, bądź dziewczynki, obecny w każdej kobiecie.

Bidulki,  która posłusznie drepcze do babci, aby od niej uczyć się życia. Ufnej, nieświadomej czyhających na nią niebezpieczeństw…

No dobrze, ale dlaczego w czerwonej czapeczce? U biedulki to trochę zastawiające. …

A o to znaczy twoim zdaniem ?

Że to swego rodzaju prowokacja.

Seksualna?

Prawdopodobnie. W każdym razie raczej nie chodzi o anonimowość. Może chodzi o odwagę albo o chęć podkreślenia swojej indywidualności.

To prawda. W lesie czerwona czapka bardzo się rzuca w oczy. Wydaje się, że jest to wołanie : „Zauważ mnie!”. Nic dziwnego, że wilk ją dostrzega.  Mamusia wie, co robi, wysyłają do lasu córkę, w czerwonej czapce.

Wilk najpierw pożera babcię, która znajduje się w opozycji do zbuntowanej matki Kapturka. Babcia w baśniach symboliczna nosicielka tradycji, konwenansu. Norm, zasad.

Są w tej baśni trzy aspekty kobiecości, jak u Freuda albo w analizie transakcyjnej. Babcia to superego albo inaczej rodzic, mama – ego, czyli dorosły, Kapturek – id, czyli dziecko. Te aspekty są ze sobą w interakcji.  Toczy się między nimi następująca gra: matka ego, wysyła do lasu swoje id – popędliwość, zmysłowość – które reprezentuje tu dziewczynka w czerwonym kapturku. Wysyła je do lasu, do chorej babci. Babcia jest chora, bo odcięta od życiowej energii, którą jest Kapturek.  W to wszystko wdaje się wilk, reprezentant dzikiej męskości, pożera babcię superego.

A, … superego …jest odpowiedzialne za to, co – zgodnie z tradycją – powinnyśmy. Za normy, obyczaje.  No tak, od tego wilk musi zacząć, żeby można było trochę pohulać.  Musi pożreć superego.

… Aby zrobić miejsce na spotkanie kobiecej seksualności i popędliwości. No więc wilk atakuje superego, pożera je, przebiera się za nie i kładzie do jego łóżka. Wreszcie zjada Kapturka – dzieje się coś podobnego jak w przypowieści o Jonaszu. Człowieka pochłania jakaś naturalna siła, większa od niego. Natura pochłonęła babcię i Kapturka. Wszyscy byliby pewnie bardzo szczęśliwi – szczególnie mama. Wilk rozprawia się z babcią superego, która przeszkadza mamie, i w ten sposób wyzwala wewnętrzne dziecko, id mamy.

Niestety, bajka źle się kończy. Przychodzi leśniczy, symbol męskiego superego. On przecież rządzi w lesie, on pilnuje tutaj porządku! Nie dopuści, żeby wstrętne wilki zjadały prawomyślne babcie i spacyfikowane Kapturki! Zabija Kapturka, rozpruwa mu brzuch, wyjmuje nietkniętą babcię i całego Kapturka.

… i wszystko jest po staremu.

[…]

Fragment dyskusji Agnieszki Suchowierskiej i Wojciecha Eichelbergera, z super książki pt. Królewicz Śnieżek – Baśniowe stereotypy płci.

Reklamy