Lekarstwo na traumę

Wielość w jedności. Połączenie pierwiastków - męskiego z żeńskim, animus i anima. Pole wszystko-przenikającej energii i informacji.

Chciałoby się powiedzieć że miłość, ale … żeby prawdziwie kochać, wpierw trzeba pozbyć się traumy.

Tarot, odpowiednio dobrany zestaw symboli, które z podświadomością potrafią zrobić to, z czym świadomość nie daje rady. Są dla psychiki bodźcem, żeby otworzyła swoje podwoje, na cały bałagan wspomnień, przeżyć, traum, lęków, zahamowań, albo innych kompleksów wyniesionych ze świadomości do „piwnicy” na potem.

Tą samą funkcję spełniają w psychice bajki i inne archetypowe opowieści, muzyka i sztuka.

Autoterapia kartami tarota, odbywa się w komfortowych i  „bezpiecznych” warunkach – praktycznie na zawołanie. Wystarczy wstępna znajomość poszczególnych symboli z odpowiednio dobraną talia tarota, dobrze rozwinięta intuicja i już możemy „prorokować”.

Rozkładamy karty, w domu, przy stole, na kanapie – sami, albo w towarzystwie. Bez udziału obcych i  doktorów. Samodzielna znajomość kart uwalnia z potrzeby  konfrontowania się z kimkolwiek innym poza tarotem.   Wystarczy popatrzeć w obrazki i za pomocą intuicji, przetworzyć wszystko w czytelna całość.

Szczegóły na kartach,  sprowokują nasza  podświadomość, i psyche, do kontaktu z podświadomością zbiorowa, a tę,  do rozmowy ze świadomością i z nad-świadomością. A że wszystko jest jednością w wielości, więc nie musimy się martwić, że taka informacja do nas nie napłynie. Mamy więc gotowca na stole, przed sobą  i we własnej głowie. Sama informacja nie wiele wnosi jednak do naszego życia, jeśli świadomość nie potrafi jej odpowiednio przetworzyć i zrozumieć. ( w systemie brak programu do otwarcia pliku o nazwie tarot powiedział)

Ziarenko informacji obumrze tak szybko, jak się pojawiło. Rozwieje wiatrem wielu innych myśli. Warunkiem powodzenia jest odpowiednio przygotowany świadomy grunt,  gotowy na wzrost i owocowanie.

Wróżenie można nazwać zwyczajnie sugerowaniem komuś zrobienia tego, albo tamtego, albo, wskazówka i naprowadzaniem zagubionej psyche, dryfującej po morzu podświadomości na jeden z możliwych i właściwych dla niej kursów. Co nie znaczy, że człowiek i jego świadomość  nie maja  wolnej woli w popłynięciu tam gdzie zechcą  …….  Klasyczna wróżba to jedynie samospełniająca się przepowiednia. Prawidłowe posługiwanie się kartami, symbolami polega na sczytywaniu z nich informacji i naprowadzeniu świadomości na jeden, czy dwa z kilkuset możliwych ( dobrych) kursów na życie.  Albo złych, jeśli, tak jak w bajce, spotkaliśmy się z wiedźma, albo, z zachwaszczona świadomością we własnym umyśle.

Wróżka przemawia do naszej podświadomości,  i o ile zna się na rzeczy, ma powołanie, robi to właściwie. Czyta mapę i wskazuje kierunek do portu.  Jednak głucha, albo, przepełniona świadomość słyszy i gubi się, nie zrozumiawszy przekazu. Dotyczy to zwłaszcza osób nałogowo uzależnionych od różnych wróżek, astrologów i terapeutów. W ostateczności, po wizytach u tylu różnych specjalistów – jakby nie były u żadnego – taki maja mętlik w głowach. Pole chwastów, a pośród nich jedna różyczka z ledwie widocznym pączkiem. Zero szans,  na rozwinięcie się kwiatu  wiedzy i samopoznania.

– A ta moja wróżka, to mi powiedziała, że on będzie obcokrajowcem. – To się zgadza. – Ale miał być wdowcem, a nie rozwodnikiem !

– To ciekawe bo mój astrolog powiedział, że się rozwiodę ! – Nie możliwe. – Jak to dożywotnio ?!  – Tamta wróżka powiedziała, że czeka mnie ktoś nowy, poznam go w towarzystwie. A pani mówi że w pracy …?

– Czy Pani pracuje w polu- sama ? Pytam.

– Nie.

– To pozna go,  w towarzystwie. Wszystko się zgadza.  Czekam, bosze,  jak ja czekam, aż wyjdzie – przypadek beznadziejny – wróżkoholiczka.

Bezpieczny kontakt z tarotem, jako prywatnym, osobistym terapeuta jest – jak lina w cyrku. Nigdy nie wiadomo kto nią zatrzęsie. Diabli czy Bogi.  Trzeba dobrze balansować, pomiędzy „światami” rozumu i wyobraźni, żeby nie upaść w przepaść niemocy i kręcenia się po zamkniętym obwodzie samospełniających się wyroków losu, które zsyłamy sami na siebie, ulegając zbytniej wyobraźni.  Wierze w to co podpowiada nam chore, zamroczone i bezsilne Ego podświadomości. 

A to zależy od kilku czynników i popełnianych błędów. Oto niektóre z nich.

Od kładzenia kart na ten sam „problem” z kilkanaście razy z rzędu, ewentualnie dokładając kolejne obrazki do „złych” niezrozumiałych karcianych alegorii ( diabeł, wieża, księżyc). Przez co wikłamy się jeszcze bardziej, wprost zmierzając po śladach Głupca z numerem zero, na skraj przepaści. O ile nas ktoś w porę nie powstrzyma, zdecydowanie runiemy głowa w dół doświadczając kolejnej traumy..

Bezpieczne posługiwanie się tarotem, to znak równości pomiędzy świadomością,  podświadomością i nad-świadomością. Sercem i rozumem. Rozsądkiem, intuicja i wyobraźnia.  Zgoda na bycie omylnym. 

Obowiązkowa – pewność siebie, niezależność duchowa, brak podatności na sugestię, asertywność, zarówno wobec ludzi, jak i bytów „nie z tego świata”, tolerancja, i zdecydowane poczucie wartości własnej  i wolność od uzależnień ( brak skłonności do nałogów, nie oznacza rezygnacji z potrzeby normalnego doświadczania, spróbowania czegoś – jakie jest). Duża odporność na traumy. Wytrwałość. Cierpliwość.  Spora doza racjonalizmu, materializmu, egoizmu i miłości własnej. Silna psychika ze zdrowa zintegrowana  osobowością. Dobrze uziemione Ego, w czasie „rzeczywistym” tu i teraz.  Kocha i szanuje siebie, dopiero potem „gości” w sobie i z „poza siebie” ( wszak wszystko jest jednym). Kocha życie ziemskie, na równi z duchowym. Stanowiąc syntezę obu światów ( Maga – intelekt i Kapłanki- intuicja), żyje jako zwyczajny „ktoś” człowiek – kobieta, mężczyzna, nie święty, nie mistrz i nie anioł. Po prostu człowiek. Nie mówi o sobie; – jestem mistykiem, ezoterykiem, czy guru.  Jest, jednocześnie skromny i nie skromny, godząc obie sprzeczności, bez zażenowania.   

Taka osobowość gwarantuje bezpieczny kontakt z tarotem i wszystkimi innymi niewidzialnymi praktykami. Co nie oznacza, że „wróżka” terapeuta, psycholog,  są nadludźmi, i nie doświadczają  tego co wszyscy inni ludzie  ; traum, załamań, walk, porażek, ran po „bitwach” , słabości, i pomyłek.

Tarot, to nieustanna obserwacja siebie i  życia w każdej jego formie. Obserwacja,  bez zaangażowania w jego sprawy. Jeżeli nasza trauma, zamienia się stopniowo,  w swoje przeciwieństwo, tarot jest nasz, a jeśli w chaos, pora zaprzestać mielenia kartami w prawo i w lewo. Nie nasza to droga.  Rozstanie bywa dramatyczne i trudne. To proces uwalniania się jak z każdego związku, czy z nałogu.  Poczucie braku może być boleśnie odczuwanym głodem „czegoś” czego nigdy nie było,  i wymagać „egzorcyzmów” u psychiatry.

Z tarotem, jest  jak z przyjmowaniem suplementów bez recepty, leczeniu się ziołami, dieta, albo czymkolwiek bez kontaktu ze specjalista. Jeśli następuje poprawa,  znaczy lekarz nie potrzebny, zioła wystarcza, a jeżeli objawy nie ustępują, ale pogłębiają się, trzeba zaprzestać samoleczenia,  i zgłosić po pomoc do doktora.. Tarot i całe to grzebanie, analizowanie siebie i życia, przy jego pomocy,  może być tak samo uzależniające jak ; jedzenie, alkohol, seks, narkotyki, zakupy, praca, bieganie po terapiach, kościołach, wyznaniach, filozofiach itd.

Syndrom Alicji w krainie czarów, bez happy endu. Ona tam w Krainie Tarota,  pozostaje obłąkana i na zawsze.

Nie sposób zdefiniować, komu wolno uzdrawiać z pomocą  tarota; traumy swoje, czy innych ludzi. . Wszystko co można zrobić, to kupić karty, książkę i wybrać się na jakiś kurs. Wyszkolenie na tarocistę, w przeciągu trzech dni weekendu, to żart nie wiele wart. Można co najwyżej rozeznać się w temacie.

Tarot, to idealne narzędzie do pracy z własna  psychika. Obnaża problemy, blokady i różne niedomówienia, wewnętrzne samo-oszustwa  zahamowania i niejasności. A oprócz tego rozwija zdolności; artystyczne, intelektualne, interpersonalne, magiczne, duchowe, zabiera w podróż do wnętrza „matki ziemi” ( najdalsza podróż w która wybrałam się nie ruszając z miejsca).

Tarot i uzależnienie.

Od jednego piwa, kieliszka wódki, nie stajemy się alkoholikami. Alkoholikiem się rodzimy w potencjale na życie. Jest nasionko, wystarczy kontakt z jednym piwem i mamy pijaka.  Pisarz, wystarczy długopis i kartka, będzie nasionko,  być może będzie i dziennikarz. Bez potencjału na „coś” „kogoś” – bez odpowiedniego programu ( geny, dusza, karma itd.). Nie zadziała nic. Zgodnie z porzekadłem, że; dobrego knajpa nie zepsuje, złego kościół nie naprawi.  

Geny, karma, dusza – niewidzialne, może, poza genami… ale one, to za mało żeby orzekać o całej osobowości.  Trzeba więc  – skosztować zakazanego owocu, albo, posłuchać intuicji, jeśli mamy z nią dobry kontakt. Co dla nas będzie, najlepszym uzdrowicielem.

Nie ma jednej dobrej recepty na uleczenie zbolałych dusz. Sa psychiki i dusze, którym drogę do integracji, wskaże – wróżka, astrolog, przyjaciel,  innym wróg, kolejnym,  samodzielna autoterapia z tarotem, psychiatra, terapeuta, albo kościół, może podróż dookoła świata,  miłość i dobry seks, czy romans, a reszcie, nie potrzebne nic z tego ( są mało podatni na psychiczne zasadzki to; racjonaliści – Koziorożce, Panny, Byki) Dla pozostałych przemysł farmaceutyczny stworzył cały zestaw psychotropów do regularnego zażywania.

Człowieku poznaj samego siebie a „diabły” ci będą mniej straszne, a nawet pomocne.

Poniższy fragment jest fragmentem z Alicji z krainy czarów, ale równie dobrze mógłby być – mniej kulturalną mową wstępna, wróżki do klienta, lekarza psychiatry do pacjenta itd.

– Ale ja nie chciałabym mieć do czynienia z wariatami – rzekła Alicja. ….

– O, na to nie ma już rady – odparł Kot (wróżka, lekarz, ksiądz, terapeuta ).

– Wszyscy mamy tutaj bzika. Ja mam bzika, ty masz bzika.

– Skąd może pan wiedzieć, że ja mam bzika? – zapytała Alicja. –

 Musisz mieć. Inaczej nie przyszłabyś tutaj.”……

>>>>>>>>>>>>

Seria „traumatycznych” kart, tak zwanych „strasznych” to ; Wisielec, Śmierć, Diabeł, Wieża, Księżyc, ewentualnie Koło Fortuny w otoczeniu „złych” kart.

(karty Tarot Thota Alister Crowleya i Tarot Shadowscapes  do nabycia w księgarni Alchemik )

Wisielec

Seria „strasznych” obrazków tarota, dotyczy jak mi się zdaje drugiej połowy życia człowieczego. Po serii kart „przyjaznych” i wstępnych. Pojawia się Szok… Docieramy do Koła fortuny z przerażeniem odkrywając,  że jest „coś” takiego, czego nie możemy kontrolować, ani tym zarządzać. Doświadczamy bezlitosnej zmiany wszystkiego co uznawaliśmy za pewne i od nas zależne. Huśtawka życia, zmienne koleje losu, jego nieprzewidywalność budzą w psychice demony, lęki i wywołują traumy – Niekończącą się opowieść.  Cesarzowa czeka na „nowe imię” w przeciwnym razie kraina marzeń, fantazji i życie – przestana istnieć. Zamiast niego czeka nas – wieczna nicość i trauma. Piekło duszy – beznadzieja. Cóż warte jest życie, bez Tej niekończącej się opowieści….

Coś musi runąć, żeby mogło powstać coś lepszego – wartościowszego, albo, po prostu nowego ( nowa wersja, nowy model)

Wieża – gwałtowny rozpad, katastrofa życiowa, raptowna zmiana, ruina Ego, zewnętrzna skorupa, beton, mur, forteca, gwałt, napad, kataklizm. itd. Wszystko to, czego nie lubimy, czego się boimy, co napawa nas przerażeniem – ruina życiowa, osobista i ekonomiczna – zgliszcza.

Zmiana systemu politycznego, upadek religii, wojna, napaść, katastrofa lotnicza, wypadek samochodowy, gwałtowna choroba, szokująca informacja, gwałtowna śmierć, cios od losu. Kwadratura Mars/Pluton/Uran  w horoskopie.

Trauma i likwidacja wszystkiego co stanowiło o wartości zarówno zbiorowości jak i jednostki.

Czasem tak trzeba, byle nie za często !

Akcja baśni Niekończąca się historia, toczy się w umyśle małego Bastiana, oczywiście na poziomie podświadomości jego psyche, która poprzez losy bohaterów, usiłuje przedrzeć się i „dokrzyczeć” się do świadomości. . Jej męska część Atreju, niecierpliwi się i walczy, pogania świadomość. Wywołuje napięcie. Cesarzowa biernie oczekuje pozytywnego rozwiązania i zachęca świadomość, sugerując, że Bastian zna jej nowe imię , musi jedynie odważyć się ja nazwać. A to bywa niejednokrotnie najtrudniejszym zadaniem. Uwierzyć i wypowiedzieć na głos to czego domaga się w nas podświadoma część psychiki. Nowe imię, nowa jakość życia, nie od razu wypełniają zaistniała pustkę.  Każde nowe, wymaga – stwarzania, coraz to nowych fantastycznych marzeń, krain i uczuć. Wszystko po staremu, a jednak od początku. Budowanie nowej wieży, a nawet, wielu wież w przyszłości, następuje zawsze przeważnie po serii traum i katastrof życiowych.

Ale o tym, już przy innej okazji, teraz pora oddać głos autorytetom.

____________________________________________________________ 

Straumatyzowane części są stałym ogniskiem niepokoju w psychice człowieka.

Części służące przetrwaniu

Głównym zadaniem części służącym przeżyciu jest bycie twórcą i „strażnikiem” psychicznego rozszczepienia.  Nazywam te struktury psychiczne „ częściami służącymi przetrwaniu” , ponieważ umożliwiają one przetrwanie po doznaniu traumy.

Krótkoterminowo ratują życie i są absolutnie konieczne, dopóki istnieje zewnętrzna sytuacja traumatyzująca . Średnio i długoterminowo, a przede wszystkim gdy dawno już nie ma zewnętrznej sytuacji traumatyzującej, części służące przetrwaniu blokują rozwój człowieka.

Strategie których używają części  służące przetrwaniu dzielę na dziesięć głównych grup.

  • Ślepe zafiksowanie na teraźniejszości: Ognisko niepokoju we własnej duszy w postaci części straumatyzowanych sprawia, że części służące przetrwaniu nie dopuszczają do świadomego przeżywania traumy. Mają zapobiec przytłoczeniu przez uczucia traumatyczne lub przez retraumatyzację . Dawne traumy zostają nigdy nie rozpoznane jako przyczyna bieżących trudności. Przyczyn problemów i konfliktów nie szuka się w przeszłości, lecz w bezpośredniej teraźniejszości.
  • Wyparcie i zaprzeczenie istnieniu traumy: Żeby uwolnić się od traumatycznego doświadczenia, człowiek działa tak, jak gdyby nic szczególnie złego się nie stało: „inni przeżyli jeszcze gorsze rzeczy”  (…)
  • Unikanie wspomnień o traumie: Nawet jeśli ktoś wie, że przeżył coś strasznego, poprzez części służące przetrwaniu robi wszystko, żeby nie przypominać sobie traumy. Na przykład unika określonych czynności, miejsc lub osób. Ponieważ unikanie wzmaga lęki, powstaje błędne koło. (…) Części służące przetrwaniu stają się uparte, niedostępne, zamknięte. Nie mają odwagi spróbować czegoś nowego ( inaczej)
  • Ignorowanie i odwracanie uwagi: Typowa strategia części służących przetrwaniu polega na ignorowaniu sygnałów ostrzegawczych wysyłanych przez części straumatyzowane tak długo, jak jest to możliwe. Chowanie głowy w piasek, odwracanie uwagi, rzucanie się w coraz to nowe aktywności, wszystko to może przesunąć załamanie fizyczne i psychiczne do późnego wieku. Części służace przetrwaniu działają zgodnie z hasłem: „Nie mamy czasu postawić żagla, musimy wiosłować” . Do zamętu duchowego lub ujawnienia straumatyzowanych doświadczeń dochodzi dochodzi dopiero wtedy, gdy części służące przeżyciu, wyczerpią swoje siły.
  • Kontrolowanie straumatyzowanych części: Straumatyzowane części które ujawniają się poprzez emocje i dolegliwości fizyczne, są uznawane za części służące przetrwaniu za niewyjaśnione „choroby” lub niezrozumiałe „słabości” i w ten sposób trzymane w ukryciu.  Terapie fizyczne, leki, alkohol i narkotyki są bardzo rozpowszechnionymi środkami tłumienia straumatyzowanych części osobowości. Wielkim uznaniem cieszą się poradniki psychologiczne, które obiecują proste metody przezwyciężenia złego samopoczucia, lęków lub natręctw i obiecują „wewnętrzną harmonię” i „wewnętrzne oczyszczenie” . Części służące przetrwaniu są bardzo podatne na ezoteryczne obietnice uzdrowienia.
  • Kontrolowanie innych ludzi: Potrzeba kontroli dotyczy nie tylko własnych przeżyć, lecz także kieruje się na zewnątrz. Nikt nie ma prawa przywoływać traumy, osoby w najbliższym otoczeniu mają zachowywać emocjonalny dystans lub zająć się problemami tworzonymi dla odwrócenia uwagi od traumatycznego doświadczenia. W danym systemie relacji dominuje zazwyczaj ten, kto jest najsilniej straumatyzowany. Zmusza on innych do zajmowania się jego strategiami przetrwania i śledzenia w pełnym zatroskaniu jego rzekomych postępów w walce z chorobą i z trudnościami.
  • Poszukiwanie kompensacji: Znieczulenie emocjonalne które stanowi główny mechanizm wyparcia traumy, wyłącza nie tylko zagrażające uczucia, lecz ogranicza również radość życia. Dlatego części służące przetrwaniu szukają namiastki pozytywnych doznań. Paleta możliwości w tym względzie jest bardzo bogata, od nadużywania alkoholu, lekomanii, aż do uzależnienia od seksu. W ten sposób człowiek próbuje się wyrwać z więzienia własnej obojętności ( 4 puchary) przynajmniej na jakiś czas. Części służące przetrwaniu próbują też skompensować utracone więzi przez zastępczych rodziców, partnerów lub dzieci. Metodą kompensacji jest życie również sprawami i uczuciami innych ludzi. Życie innych staje się wówczas ważniejsze od własnego.
  • Tworzenie złudzeń ( Księżyc) : Człowiek pod wpływem części służących  przetrwaniu nie rozumie, że to z powodu traumy ma negatywny obraz świata. Myśli, że byłoby mu lepiej, gdyby ludzie byli inni, a na świecie panowałaby sprawiedliwość. Stara się innych skłonić do zmiany zachowania lub angażuje się w naprawianie świata. Zamiast własnymi problemami zajmuje się problemami innych i nadmiernie ingeruje w ich życie. Często żywi złudne przekonanie, że dzięki temu jest użyteczny. W obliczu wielu niesprawiedliwości na świecie i fakty, że mimo całego zaangażowania nie może pomóc wszystkim, czuje się utwierdzony w negatywnym widzeniu rzeczy.
  • Postawa uległości i ukrytej agresji: Traumy wytwarzają poczucie bezradności i bezsilności. Niszczą pewność siebie i przekonanie, że można decydować o własnym życiu.(…) Człowiek czuję, że ulega „wyższym siłom” i musi się godzić z „wyrokami losu” lub chronić przez rzekomym zagrożeniem( na przykład, spiskiem intrygą) – ( Tarot – koło fortuny). Postawa zasadniczej nieufności idzie w parze z ukrytą wrogością wobec otoczenia. To, czy ujawni się raczej uległość, czy zachowanie agresywne, zależy między innymi od pozycji społecznej adresata; „Kłaniać się nisko, tym co na górze – kopać tych, co na dole” . Ponieważ mechanizmy przetrwania blokują uczucia, ludzie zdolni są do zachowań, które nie byłby możliwe przy zachowaniu pełnej obecności emocjonalnej. Dotyczy to z jednej strony działań przemocowych, a z drugiej zaś bezsensownych i pozbawionych treści zająeć.
  • Projektowanie na innych własnych uczuć negatywnych: Aby człowiek mógł uwolnić się od niepokoju i wewnętrznej presji, części służące przetrwaniu pomagają mu stworzyć sytuacje, w których inni ludzie będą przeżywać jego uczucie bezsilności. Lęk, złość, wstyd i poczucie winy mogą być tak przeżywane, jak gdyby nie były we własnym wnętrzu, lecz istniały na zewnątrz. Można je wtedy obserwować, patrzeć jak inni sobie z nimi radzą , i ewentualnie wpływać na tych ludzi, na przykład pocieszając ich, biorąc w obronę, albo karząc i obwiniając.
  • Wytwarzanie dalszych rozszczepień: Każda strategia przetrwania wcześniej czy później wyczerpuje się, a początkowy problem, doświadczenie traumatyczne, nie wycisza się, lecz bardziej zaostrza. Części służące przetrwaniu tworzą zatem kolejne i bardziej radykalne strategie wypierania. Struktura osobowości może w ten sposób stać się skomplikowaną konstrukcją ( Archetyp; Wieża w tarocie) wszystkich możliwych strategii przetrwania, budowanych wokół traumy. Przemożna część energii jest wtedy zużywana na utrzymanie tej konstrukcji w coraz to nowy sposób.

Części służące przetrwaniu żyją w ciągłym stresie. Usztywniają ciało i myślenie. Trudno z nimi dyskutować. Bronią swego stanowiska pryncypialnie, są dogmatyczne, zawsze znajdą jakieś – „tak, ale ….” , łatwo się obrażają. W gruncie rzeczy dyskusje z nimi nie mają sens. Czyni się je przez to jeszcze bardziej zręcznymi w odrzucaniu poglądów, które coś mogłyby zmienić. (…)

Jeśli ktoś jest gotowy zobaczyć przyczynę swoich problemów w doświadczeniu traumy, wtedy stwarza sobie złudne wyobrażenia, jak można traumę „uzdrowić”. Myśli na przykład, że można to zrobić szybko za pomocą jakiegoś rytuału, z pominięciem bolesnych wspomnień. (…)

Często trudno jest odróżnić zdrowe przeżywanie od przeżywania, które jest kierowane przez mechanizmy przetrwania, ponieważ części służące przetrwaniu potrafią się bardzo dobrze dopasować do zewnętrznych oczekiwań. Udaje im się to tym łatwiej, jeśli społeczne otoczenie myśli i działa głównie w strategiach przetrwania. (…)

Fragment książki Franza Rupperta, „Symbioza i  autonomia – trauma symbiotyczna i miłość bez uwikłań)

Reklamy