Koniunkcja Jowisz z Wenus. Wielki trygon w znakach ziemskich.

koniunkcja Jowisz i Wenus

Zarówno wczoraj tak i dziś jeszcze na astrologicznym i astronomicznym niebie mamy co oglądać, o ile pogoda nam dopisze. Cztery planety tworzą ze sobą pary koniunkcji  – „łącząc się na niebie w jedno ciało” . Koniunkcja zawsze kojarzy mi się z „małżeństwem” bez względu na to, czy małżeństwem staną się kobiety, dwaj wspólnicy, dwie firmy, dwaj mężczyźni, czy człowiek i bóstwo. Z koniunkcjami na niebie, bywa różnie, jak z małżeństwem. Czasem wpada na siebie dwoje ludzi o harmonijnych i zbliżonych do siebie cechach charakteru, albo, tak różnych, jak ogień i woda. Chwila zauroczenia i pół życia toczy się w walce i napięciu. Tak samo jest z planetami. Są układy i koniunkcje harmonijne i napięciowe.  Czasem koniunkcja planet, czy małżeństwo zwykłych ludzi, oznacza więcej niż dwie osoby, czy dwie planety. I wtedy w daną sprawę angażuje się zdecydowanie więcej czynników niż dwa charaktery energii. Związki w których w zależności od siły planet zamiast męża, może rządzić teść, albo zamiast żony teściowa, bądź zdominują ich czynniki poza relacją osobistą, na przykład status ekonomiczny, czyli stan zamożności albo pozycja społeczna. Mamy więc ponadczasową kosmiczną relację – kombinację; jak na górze tak na dole, albo, jako w niebie, tak i na ziemi ( Ojcze nasz). Planety łączą się ze sobą i na zasadzie synchroniczności wpływają na nas, a kto wie, czy nie działa to w obydwie strony. 

W przypadku naszego dzisiejszego zjawiskowego „małżeństwa Wenus i Jowisza”, ona, kobieta, powinna mieć dom, swoje miejsce w życiu, bezpieczną podstawę, czyli być bogatą, a on, niekoniecznie musi być bogaty, byleby był miał dobry pomysł i perspektywę na ich przyszły sukces ( szlachcic kiedyś, dziś syn znanego polityka, albo aktora).

Koniunkcja planet, to aspekt w którym obydwie energie ( czasem odmienne) zbliżają się do siebie pod kontem zerowym.  I one najsilniej działają w horoskopach osobistych i podczas tranzytów. Idealne są trygony, sekstyle, dopuszczalne opozycje ( zawsze się mogą uzupełniać) gorzej z kwadraturami ( nazywam je krzyżem na drodze, z czasem w efekcie niosą zbawienie, ale przedtem swoje trzeba odcierpieć)

Mamy cztery planety w koniunkcji, przy czym nie jest to koniunkcja, aż tak efektowna, jakby to było, gdyby wszystkie cztery planety ustawiły się na jednej linii.  To byłoby COŚ  niesamowitego. Ale i tak jest cudnie bo mamy, aż dwie widoczne z ziemi koniunkcje planet; Wenus z Jowiszem w Byku i Merkurego z Uranem w Baranie.

Jowisz który bywa „dużym szczęściem” złączył się na jakiś czas z planetą Wenus, która utożsamiana jest z „małym szczęściem”

Możliwości dla przejawiania się tego aspektu jest wiele, jak ludzi na ziemi i ich horoskopów ( przepisów na życie).  Jedną z możliwości, mogą być plany matrymonialne, zapowiedź przyszłego szczęścia, albo kumulacja obecnego. Koniunkcja dobrze rokuje tym co chcą ze sobą wspólnie zamieszkać, czy stanąć na ślubnym kobiercu. Pełen optymizm i zero wątpliwości.  Związki pod opieką tego tranzytu, będą zapewne zasobne w posagi.  Nawet jeśli tym posagiem jest wyłącznie nieruchomość z kredytu bankowego ( nie zapominajmy, że Saturn jest w znaku Wagi i każe spłacać długi, no i odbiera związkom nieco z tego romantyzmu) , albo uroda panny młodej, albo mieszkanie na własność. Natomiast dla wszystkich pań które chcą wiedzieć jaki będzie ich obecny partner, we wzajemnym pożyciu we dwoje pod jednym dachem, muszą sobie zdawać sprawę z tego, że Jowisz ( Jupiter – Zeus) nawet jeśli zamieszka w ich domu, nieruchomości (Wenus jest u siebie) będzie próbować rządzić i dyrygować. Jeśli dzisiejsza koniunkcja tworzy na przykład opozycje do planet urodzeniowych czy kwadratury w horoskopie.

Poniżej obraz przykładowej koniunkcji z Wikipedii

Koniunkcja Wenus i Jowisza, zawsze będzie wprost proporcjonalnie szczęśliwa, albo nie, w zależności od charakteru całego naszego horoskopu, położenia jego domów, planet w tych domach i aspektów jednych do drugich itd..

Na dziś, czyli na dzień dobry, może to być dobra ocena w szkole, radość i perspektywa na dobre świadectwo potem (moje dziecko dostało dziś szóstkę). Ja otrzymałam wczoraj budujące wieści odnośnie zdrowia i podroży, a także obiecujące propozycje współpracy.

Możemy więc  przy takiej koniunkcji odnieść jakieś korzyści majątkowe, czymś się ucieszyć, dowartościować, nabrać optymizmu i większej pewności siebie, a co za tym idzie – dynamiki w działaniu. Dostrzec w okół motywacje, żeby chciało się chcieć w zniechęceniu. Albo wręcz odwrotnie, możliwe, że wyjdą na wierzch wszystkie nasze zaniedbania, zaciągnięte wcześniej zobowiązania i skutki życia na wyrost, zgodnie z jowiszową zasadą, słynącą z przesadyzmu i braku umiaru w folgowaniu swoim zapędom. Uwaga, bo w tym czasie możemy stać się bardziej łakomymi pożeraczami większych ilości jedzenia – wysoko kalorycznych pychotek ( dogadzania sobie). A także wpaść w pułapkę tak zwanego pozytywnego myślenia. 

Koniunkcja Jowisza i Wenus, jest ozdrowieńcza, optymistyczna i przynosząca, albo szczęśliwe zbiegi okoliczności, albo roztrwonienie tych możliwości i nadmierny optymizm bez pokrycia w rzeczywistości. Ludzie w tym czasie możliwe, że będą dla siebie bardziej szlachetni, a do wielu problemów podejdą z życzliwością.

Znak zodiakalnego Byka w horoskopie symbolizuje wartość, którego władczynią jest lubiąca pięknie i dostatnio żyć – planeta Wenus.

Możliwe, że dziś słowo byk, czy stado bydła z niczym nam się już nie kojarzy poza krowami i wsią. Kiedyś jednak ilość bydła wyznaczała status społeczny i oznaczała zamożność. A miarą urody kobiety była jej naturalność. 

Jeśli kiedyś jakaś kobieta była piękna, to wyłącznie za sprawą hojności natury, nie balsamu liftingującego, silikonu, botoksu,  czy skalpela.

Jowisz i znak Strzelca, w którym Jupiter  jest niepodważalnym panem, rządzi między innymi podróżami – dalekimi,  filozofią, oraz prawem i kapłaństwem. Przy dzisiejszej koniunkcji Wenus z Jowiszem, możemy liczyć na zyski w interesach za granicą, albo z zagranicznym kontrahentem (koniunkcja w znaku Byka), poczujemy być może u siebie zwiększony optymizm, apetyt na życie i zakupy. To właśnie przy tej koniunkcji planet możemy uporać się wreszcie, a przynajmniej jest taka szansa, z zaległościami i popracować nad korzystniejszym dla nas obrotem wielu spraw w przyszłości. Zaplanować przyszłość, otrzymać optymistyczne wieści. Koniunkcja jest jak dźgnięcie w czuły punkt, aktywizuje to co trzeba w horoskopie, żeby nam się chciało chcieć, jest impulsem do działania.

Tak jak pisałam w poprzednim poście, Merkury zwolnił i właśnie wycofuje się ze znaku Barana, ponownie w kierunku znaku Ryb. Dlatego przy tej koniunkcji ( Jowisz, Wenus) lepiej powyczyszczać stare sprawy, bez zbytniego „podpalania się” – już i teraz. Może za miesiąc, za jakiś czas, jeśli nie zgaśnie w nas optymizm, jest szansa, że sprawy teraz zainicjowane (obudzone) , w drugiej połowie kwietnia 2012 roku, zaczną przynosić pozytywne efekty. Doradzam więc, ogarnięcie się i mniej pesymistycznych myśli, nawet jeśli z jakiś powodów idzie nie tak jak zamierzaliśmy, to już w pod koniec kwietnia znacznie się poprawi, nie tylko za oknem, bo wiosna, ale i na astrologicznym niebie, a w drugiej połowie czerwca, kiedy Saturn ruszy do przodu wiele męczących spraw znów wyjdzie na prostą.

Jowisz koniunkcja Wenus, to aspekt dynamiczny i optymistyczny – mówi do nas – nie martwcie się, aż tak bardzo. Zawsze, nawet jeśli jest źle i wszystko wygląda tragicznie, coś zmierza ku czemuś lepszemu – ma głębszy sens. Jeśli dzieje się jak pod przysłowiową górkę. Jowisz obiecuje nowe horyzonty, Wenus pasję i pieniądze. Podczas trwania tej koniunkcji może się nam przydarzyć miłość, narodzić złota myśl, albo możemy coś wygrać, albo zyskać na spekulacjach.

Obecnie na niebie jest wielki trygon w znakach ziemi –  z przewagą planet żywiołu ognia; Jowisza (ogień) z Wenus (powietrze), Marsa(ogień) w Pannie i Plutona(woda) w Koziorożcu, w znakach ziemskich.

Wenus z Jowiszem ( lekka ręka do pieniędzy, naszych bądź cudzych) do Marsa w Pannie ( zdecydowane ruchy biznesowe czy polityczne i konkrety) i Plutona w Koziorożcu ( podatki, kontrola, siła wyższa). Możliwe spekulowanie na giełdzie, ale, nie sądzę, żeby przy retrogradacji Marsa i Merkurego, coś gwałtownie się załamało, albo wzrosło, w jedną czy w drugą stronę. Najsilniejsza jest pozycja Plutona, który na razie powinien utrzymać finanse i ekonomię na kursie. Jeśli chodzi o spekulacje finansowe, mogą się nadarzyć korzystne okazje. Albo możliwości biznesowe, które zaowocują ewentualnie pod koniec miesiąca kwietnia, a najpewniej w drugiej połowie roku. 

Paulo Coelho tak pięknie i filozoficznie napisał; patrz na znaki, one cię poprowadzą. Klasyczny banał, ale wart uwagi.

Pamiętam swój poprzedni rok i nie zbyt fartowny zakup wakacji do Egiptu. Pech chciał,  że akurat w Dolinie Królów, rozszalała się rewolucja na czas mojej rezerwacji. Co robić, co robić….? Nachodziły mnie dręczące myśli. Jak postąpić ?

Na zdrowy rozum, nie lecieć. Lepiej stracić pieniądze. W życiu straciło się nie jedno sto złotych pomnożone przez ileś tam złotych. Potem odzyskiwało się to, sto złotych, itd.itd. Nie chodziło o pieniądze. A bardziej o samo pragnienie wyjazdu. W dniu dzisiejszym ( nie wiem czemu) bym nie poleciała. Ale wtedy, to był inny czas i inna byłam ja.  Bałam się, ale ufałam wewnętrznemu przeczuciu i dobremu astrologowi, że mogę zaryzykować ( z resztą nie ja jedna stałam się wtedy egipskim „bohaterem”).

Był to ogólnie czas, kiedy potrzebowałam jakiegoś znaku.

Po mimo oporów ze strony rozumu, poleciałam do Egiptu i którejś nocy znalazłam się na pustyni ( również wbrew rozsądkowi). Poprowadzono nas do planetarium ( to znaczy mnie i kilka innych osób).  To egipskie niebo i bez lunety było zjawiskiem. Gwiazdy porozrzucane nad głową –  jakoś, bliżej niż zazwyczaj ( złudzenie …). Jedyne światełka w ciemności nad głową. Tylko one i ta czarna pustynna „otchłań” obok. – To ty – Tak to ja – Daj rękę bo się zgubisz.

To jest dopiero zjawisko ( ale, byliście tam nocą, nie jeden z was, to wiecie).

Po drodze napotkałam na mur, dość wysoki, żeby nie widzieć co za nim. Paradoksalna granica w jednostajnym krajobrazie, na pustyni.  Na murze był obrazek Saturna z obręczą. Najczęściej malowana planeta. Charakterystyczna. Bo z pierścieniem. Teraz aż komicznie dopasowana do sytuacji. Tylko ja, rewolucja, pustynia i mur z Saturnem. Karma. Kara. Zły znak. Ale idę dalej. Trudno. Ciemno, pilnuję córki, żeby nie zgubić. Wreszcie widzę, migocze wyświetlacz czyjejś z komórki.  Grupa turystów stoi przy lunecie i wypatruje czegoś na niebie. Nie pytam. Podchodzę. Ustawiam się w kolejce do tej lunety. Wkładam oko w okular i „paczę”, ale nic nie widzę. Jakaś zamazana kuleczka pomarańczowa, miga mi przed okiem. Powtarzam próbę. Przecieram oko, wyostrzam zmysły. Zaglądam jeszcze raz. Chcę zobaczyć. Tam na pewno coś jest. Może Syriusz ? Widzę. Nie. To nie Syriusz. Chyba Jowisz. Jeszcze się upewniam. – Przepraszam, co to za gwiazda. – Jupiter – odpowiedział mi cień Beduina.  Saturn na pustyni. Jowisz w niebie, dobry znak. Ktoś obok zapytał. – I co to było ? – Jowisz – odpowiedziałam.  Do domu wróciłam bez turbulencji, przy dźwiękach nawoływania z pobliskiego meczetu do modlitwy, bogatsza o nowe doświadczenia. O samą siebie. Pewniejsza. Zadowolona. Odważna. Pogodzona z losem. Ze swoim charakterem. I ze znakiem pomyślności na przyszłość.

Morał.

Dzieje się według wiary – w dobre znaki – w złe znaki również.  „Znaki”  są jak drogowskazy na pustyni i podczas zamieszek  w życiu.

Archetyp Jowisza – kapłan, misjonarz, łaska, sukces, optymizm – zaufanie do życia, nadzieja.

Archetyp Saturna – pustelnik, stary mędrzec, cierpienie – odpowiada za strukturę i wytrzymałość.

Archetyp Wenus – miłość, ukochana, muza, piękno, harmonia, pokusa. / A z tych trzech, najważniejsza jest, Ona – miłość. Bez względu na to, co dla kogo znaczy słowo – „miłość” ( Muza, Wenus) . Czy jest ona piękną, ale prostą radością czerpania rozkoszy z życia, delektowaniem się nim i smakowaniem, czy konkretnym obiektem pożądania – człowieka przez człowieka, albo radością z gromadzenia antyków i biżuterii, czy dobrym sercem i harmonią duchową, albo miłością przez wielkie M, do siebie samego i do bliźniego swego.. Wenus przynosi radość z życia i nadaje mu sens i rangę wartości, a więc potrzebę zabiegania o nie, nawet po śmierci.

Reklamy