Ofiara Abrahama. Od Barana do Ryb

 

Zawsze jest trudno wyjaśnić, zwłaszcza dzieciom tę właśnie przypowieść. A dlaczego ?

Może właśnie dlatego, że w oczach dziecka czymś niepojętym jest, aby sam Bóg, dobry miłujący Ojciec, tak sobie testował ludzką miłość.

Czytając, tak po prostu ową przypowieść bez próby zrozumienia jej drugiego dna, symbolicznego dna i astrologicznego dna, można odnieść wrażenie, że Pan Bóg, to zwyczajnie sadystyczna postać, która w najbardziej z okrutnych sposobów testuje miłość człowieka.

– Zabij, mówi, ofiaruj to co masz najcenniejszego, złóż w ofierze syna swojego jedynego. Pokaż, udowodnij Bogu, swą miłość i swe bezgraniczne oddanie. – Bo jeśli nie uczynisz tego dla mnie, nie będę mieć pewności, że faktycznie mnie kochasz.

– Cóż syn, cóż dzieci i wszystkie ludzkie sprawy które zgromadziłeś, żywe, czy nie ożywione, wobec mojej wielkości, obietnicy i miłości którą do mnie czujesz. Kochaj mnie, niewidzialnego, wierz we mnie, bowiem to ja stworzyłem wszystko to co posiadasz na ziemi włącznie z twoim synem i twoją miłością do niego.

Szalony ojciec, obłąkana matka

Pomijam tu fakt, że dziś takiego ojca, który próbował by zabić syna, żeby złożyć go Bogu w ofierze. Nazwano by, zbrodniarzem, czy psychopatą, jak Hitlera, czy innego terrorystę. I nikt nie miałby wątpliwości, nawet sam biskup i Papież, że człowiek ów, jest pod wpływem, nie Boga, ale złych mocy. A psychiatra stwierdziłby u niego schizofrenię.

Tak to jest z dosłownym rozumieniem owej przypowieści, że Bóg kimkolwiek by nie był,  nie ma nic wspólnego z miłosierdziem, a jeśli ma coś wspólnego z jakąś formą miłosierdzia,  to z dziwnie sadystyczną.

– Córko ! Przyzywam cię. Weź swoje dziecię umiłowane, zabierz do kuchni i zamiast, jak zwykle wyjąć karpia z zamrażalnika, weź i zasztyletuj ją, zamiast ryby na święta. W końcu Karp, to też dziecię boże.

Co by to było, gdybym to ja usłyszała w głowie, polecenie dokonania dzieciobójstwa, albo, zobaczyła anielską postać, która w imieniu Boga nakazuje mi to zrobić.

– Choć moje dziecko. Rzekłabym, musimy iść, usmażyć karpia. – Matko, ale, czemu ty, trzymasz nóż nad moją głową. – Boję się ciebie.  – Nie . Mamo. – Tato, ratuj ! – Mamo dlaczego mi to robisz ?! – Cicho dziecko.-  Bóg mi kazał. – Kochasz Boga dziecko ? – To umrzyj dla niego. – Nie kocham, żadnego Boga, nigdy nie widziałam, ja chcę żyć, mamo i kocham ciebie !

No, matka szalona, wariatka, albo opętana. Spętali by mnie kajdankami, albo, unieszkodliwili, bezpiecznie w kaftanie bezpieczeństwa i odstawili do psychiatryka.

Język symboliczny i archetypowy, a nie dosłowny. …?

„Po tych wydarzeniach wystawił Bóg Abrahama na próbę i rzekł do niego: Abrahamie! A on odpowiedział: Otom ja. I rzekł: Weź syna swego, jedynaka swego, Izaaka, którego miłujesz, i udaj się do kraju Moria, i złóż go tam w ofierze całopalnej na jednej z gór, o której ci powiem. Wstał tedy Abraham wczesnym rankiem, osiodłał osła swego i wziął z sobą dwóch ze sług swoich i syna swego Izaaka, a narąbawszy drew na całopalenie, wstał i poszedł na miejsce, o którym mu powiedział Bóg. Trzeciego dnia podniósł Abraham oczy swoje i ujrzał z daleka to miejsce. Wtedy rzekł Abraham do sług swoich: Zostańcie tutaj z osłem, a ja i chłopiec pójdziemy tam, a gdy się pomodlimy, wrócimy do was. Abraham wziął drwa na całopalenie i włożył je na syna swego Izaaka, sam zaś wziął do ręki ogień i nóż i poszli obaj razem. I rzekł Izaak do ojca swego Abrahama tak: Ojcze mój! A ten odpowiedział: Oto jestem, synu mój! I rzekł: Oto ogień i drwa, a gdzie jest jagnię na całopalenie? Abraham odpowiedział: Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój. I szli obaj razem. A gdy przybyli na miejsce, o którym mu Bóg powiedział, zbudował tam Abraham ołtarz i ułożył drwa. Potem związał syna swego Izaaka i położył go na ołtarzu na drwach. I wyciągnął Abraham swoją rękę, i wziął nóż, aby zabić syna swego. Lecz anioł Pański zawołał nań z nieba i rzekł: Abrahamie! Abrahamie! A on rzekł: Otom ja! I rzekł: Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic, bo teraz wiem, że boisz się Boga, gdyż nie wzbraniałeś się ofiarować mi jedynego syna swego. A gdy Abraham podniósł oczy, ujrzał za sobą barana, który rogami uwikłał się w krzakach. Poszedł tedy Abraham, a wziąwszy barana, złożył go na całopalenie zamiast syna swego. I nazwał Abraham to miejsce: Pan zaopatruje. Dlatego mówi się po dziś dzień: Na górze Pana jest zaopatrzenie.” (Rodzaju 22:1-14)

Nie mam zamiaru w tym miejscu zabawiać się w nieomylnego interpretatora Pisma Świętego, zważywszy na to, że do tego miana nadają się lepiej tak zwani „uczeni w pismach.”  Nie będę się też zagłębiać w historyczne dzieje i zwyczaje kraju Abrahama, ofiary całopalne, kwestie Żydowskie itp., bo nie jestem specjalistą, historykiem, badaczem Pisma Świętego, ani księdzem katechetą.

Podejdę do tego fragmentu Pisma, znanym mi językiem symboli. Równie dobrym jak każda inna forma interpretacji. To czy się ktoś ze mną zgodzi, zawsze będzie zależeć, od tego, kto to przeczyta. Ksiądz choćby i przyznał mi odrobinę racji, nie przyzna się, bo nie może się przyznać. Tradycjonaliści, dewotki, i fanatycy, wszystkie tak zwane barany i owieczki,  przywiązani do klasycznego; „niech się dzieje wolna nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba”.  Możliwe, że zaatakują, albo nie dotrą nawet do tej linijki.  I dobrze. Wcale mi na tym nie zależy.

I jak zwykle będzie – Astrologicznie i Symbolicznie, będzie.

Otóż Baran jest w zodiaku pierwszym znakiem kardynalnym i wiosennym. Jest uparty, silny, niezależny, i jak żaden ze znaków zodiaku, tak bardzo, nie ceni sobie, własnej indywidualności, i swojego – JA, JESTEM.  JA, COŚ ZNACZĘ.  JESTEM WAŻNY.  I po to tu JESTEM, żeby wywalczyć sobie, siebie, dla siebie.

W końcu wiosna, to okres dojrzewania Rogatego Boga starej religii Matki Ziemi, zrodzonego w grudniu,  w zimowe przesilenie, dla wiosennej bogini dziewicy. 

Wiosna to najpiękniejsza pora roku, rozpoczyna się przesileniem wiosennym 21 marca. Nie muszę nikomu przypominać, ani nikogo przekonywać, że wczesna wiosna, to w praktyce, zimno, jeszcze prószy śnieg z deszczem, a czasem trudno powiedzieć,  czy to już wiosna, czy jeszcze zima. Jedynie pierwsze zwiastuny wiosny z uporem, przebijają się przez twardy grunt, czasem zmarznięty grunt, niczym Barany, naiwnie uparte i zdecydowane na każdą okoliczność.

Gdyby przyszło nam pojawić się na ziemi, właśnie z wiosną 21 marca. Do głowy by nam nie przyszło, co z tą ledwie widoczną i kiełkującą przyrodą, będzie się działo za czas jakiś.  Dlatego mówi się o Baranach, że są spontaniczne, wyrywne, nad aktywne, erotycznie spragnione nowości, i, uparte. Bo, to wszystkie cechy wczesnej wiosny. – Siać, siać i jeszcze raz siać, zasiewać ziarno, płodzić dzieci. Nie dbając o to, co z nimi potem ( o to zatroszczy się lato). Przebijać się choćby, walką na śmierć i życie, ale bez nienawiści, instynktownie, walczyć o przetrwanie. Spontanicznie angażować się w coś, nie wiedząc, czemu. Ot wola parcia na przód, potrzeba doświadczania, czasem walenie łbem na przekór światu, i tak dalej.

Archetyp Barana, jest wczesną wiosną, jest niczym dziecko pozbawione opieki matki i ojca. Naiwny i wytrwały, niczym pierwsze wiosenne kwiatki.

Archetyp Barana, to brak doświadczenia, przy powalającym uporze i jednoczesnej naiwności. Dlatego symbolem Narodu Wybranego jest własnie Baran.

Kim w takim razie jest,  w biblijnej opowieści,  jedyny syn Abrahama. ?

Przyjmując, że Abraham staje się przywódcą nadchodzącej po odchodzącej erze Byka, ery Barana, to  jego syn Izaak, jest pierwszym widzialnym efektem jego JA, wzrastającym synem. Z całym przekonaniem można przypuszczać, że Bogu kimkolwiek by nie był, nie tyle rozchodzi się o faktyczne poświęcenie, co o sprawdzian Abrahamowego SUPEREGO. A jak wiadomo prawie każda zmiana w życiu wiąże się z ofiarą pewnej formy Ja Jestem, na rzecz innego Ja Jestem, nawet jeśli jest to zmiana pozytywna, to potrzebuje ofiary.  Stare musi ustąpić miejsca nowemu, czasem, poprzez poświęcenie tego co najbardziej kochamy, czy kochaliśmy.

Syn dla ojca jest zapowiedzią ciągu dalszego i wiosny, która przemieni (planeta Mars – akcja) wiosnę w lato, lato w jesień,  i zapewni mu ciągłość panowania, ciągłość rodową.

Żyło niegdyś słynące z urody i bogactwa małżeństwo; Abraham i Sara. ( faza poprzedniej Ery astrologicznej, Byka i planety Wenus) Ludzie z zewnątrz uważali ich za bardzo szczęśliwych. A jednak i oni w swoich sercach nosili ciche zmartwienie – byli bezdzietni. W miarę upływu lat zdawali sobie sprawę, że ich ogromny majątek wraz z cenną biżuterią przejmą ludzie obcy. To zmartwienie było jeszcze niczym wobec świadomości, że ich rodowa linia wygaśnie i na wieki zaginie ich imię. Bóg obiecał im co prawda potomka, ale żyli już w małżeństwie ponad 20 lat, a obietnica nie spełniała się.

Oboje tęsknili ogromni za obiecanym dziecięciem.

Wreszcie po 25 latach doczekali się! Urodził się im upragniony dziedzic i był nim syn! ( astrologiczny Baran)

Dlaczego zatem, Abrahamowi nakazuje się taką próbę ?

Może właśnie dlatego, że Bóg, kimkolwiek by nie był, dał człowiekowi WOLNĄ WOLĘ. Dlatego nie wie jak człowiek postąpi.

W pewnym sensie, ta przypowieść jest, o WOLNEJ WOLI, którą człowiek ma przyobiecaną od Boga, a w którą, On, kimkolwiek by nie był, nie ingeruje bezpośrednio, w toku życia, reinkarnacji, doświadczeń i rozwoju. Ponieważ siła stwórcza, jedynie sprawdza, w jakim kierunku zmierza potencjał człowieka, będący nieskończonością wielu opcji i możliwości wyborów, poprzez wszystkie inkarnacje. Stąd wciąż powtarzające się astrologiczne ery, fazy i kolejne programy na życie. Stare bogate małżeństwo, Abraham i jego żona Sara ( faza Byka), przez długi czas  z nadzieją, oczekujący potomka – syna Izaaka (faza Barana) . Obietnica która się wypełnia. Koniec i początek. Głowa i ogon mitycznego, legendarnego węża Uroborosa, który wciąż połyka sam siebie, i znak nieskończoności wpisany w to koło życia. Wypuszczona strzała mknie na szczyt, czy po drodze napotka na potrzebę założenia ofiary z „syna”…  Spoglądając na uchwycony poniżej,  moment w czasie, raczej tak.

Ten moment wczasie

Izaak, syn, to dziecko nowej sprawy i nowej epoki. Idea w zalążku i obietnica. Symbolicznie, jest umiłowaną NOWOŚCIĄ, tym co czujemy w sercu jak wiosenne przebudzenie, albo motyle w brzuchu. W horoskopie  Baran rozpoczyna koło zodiaku, ze zdecydowaną na wszystko, energią marsową, z wiosną w natarciu, która będzie „działać” w naszym imieniu, jako część nas samych.  Dotyczy to zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Mars jest siłą napędową, każdej nowej inicjatywy, zarówno pozytywnej i pokojowej, jak i tej wypełnionej przemocą. Symboliczny syn Izaak, energia męska i marsowa, jeszcze nieświadoma, naiwna, otwarta i ufna. Natomiast, Bóg Abrahama, jest głosem, który zwykliśmy nazywać  – tak zwaną, WYŻSZĄ KONIECZNOŚCIĄ (zodiakalne Ryby). Oczywiście łatwo pomylić, tę „wyższą konieczność” ze schizofrenią, szaleństwem, albo wpływem różnych środków, na świadomy  umysł.

„Dlaczego Izaak ma umrzeć?” Daremnie Abraham wpatrywał się w niebo. W chwilach naszych ciężkich prób nawet niebo milczy. I ono wydaje się nam czasami okrutne. Może Abrahama nurtowały i takie myśli: „Jaki sens ma w ogóle życie ludzkie? Po co przychodzimy na ten świat? Dlaczego radość naszego życia trwa tak krótko, a cierpienia towarzyszą człowiekowi od chwili urodzenia, aż do samej śmierci. Czy Bóg Wszechmogący kieruje się logiką? Jeśli tak, to jak mam rozumieć obietnicę Boga, że mam zostać ojcem wielkiego narodu, skoro ma umrzeć mój jedyny, ukochany syn? Czy Bóg zna cierpienia ludzkiego serca, które sam stworzył? Dlaczego doświadcza tak bezlitośnie? Czy Bóg może być okrutny?… A może czymś obraziłem Boga! Jakże jednak ten grzech mój musiałby być wielki i ciężki, skoro każe mi teraz w zamian złożyć w ofierze moje własne dziecko, mojego jedynego syna! Nie, to niemożliwe! W tym postępowaniu Boga kryje się jakiś sekret, ale jaki! „?

Są chwile w życiu, kiedy nie mamy nawet siły myśleć. Setki już razy przez umysł Abrahama przebiegały stale powtarzające się pytania i odpowiedzi… i tylko po to aby na końcu nie mieć żadnej.

Podczas takiej abrahamowej próby, zdaje się nam, że słyszymy,  Jego Głosgłos BOGAWeź syna swego, jedynego, którego miłujesz ponad wszystko, i udaj się, do królestwaNeptuna, i złóż go tam w ofierze całopalnej. Spal wszystko w ogniu Marsa i zabij gwałtownym śmiertelnym ciosem Barana, na jednym ze szczytów własnych osiągnięć, poświęć go dla mnie. Żebym wiedział, że ani syn, ani ten szczyt nie są ważniejsze dla ciebie, od głosu Sumienia i potrzeb Wyższej Konieczności. 

Poświęcenie w imię wyższej konieczności.

Samopoświęcenie. 

 

Co prawda karta Wisielca, symbolicznie oznacza, samo-ofiarowanie się, a nie składanie kogoś w ofierze. Ale zwróćmy uwagę na to, że Bóg – Abraham –  Izaak, to trzy części składowe ludzkiej psyche; Nad-świadomości, Świadomości i Podświadomości. Wszystkie trzy są JEDNYM, składanym w ofierze, za „coś” o wiele większego I CENNIEJSZEGO, niż nasz wiosenny Barani bunt, i egoistyczny pęd, choćby podyktowany silnym uczuciem.

Nie bez powodu karta Wisielca (XII), podporządkowano wpływom planety Neptun, który włada znakiem Ryb i między innymi ofiarą. Barana podarowano karcie Maga (Izaak) w działaniu , a Byka karcie Arcykapłana (Abraham) i wyższej konieczności,  kapłaństwu w służbie człowieka i Boga – kimkolwiek by ten Bóg był.

Oczywiście biblijna opowieść o Abrahamie i jego synu Izaaku, kończy się happy endem. W ostatniej chwili, Bóg, kimkolwiek jest, powstrzymuje rękę Abrahama, i syn pozostaje żywy. Ale, czy nie tak,  kończy się wiele historii o miłości i poświęceniu. Że w ostatniej chwili, coś, albo ktoś, jakieś zrządzenie losu, ratuje nas z opresji,  i daje kolejną szansę, wcale nie każąc, aż tak mocno i tragicznie się poświęcać, jak sądziliśmy. Ocala nasze,  JA JESTEM, Ja się staję, wciąż od nowa i od nowa. I pozwala żyć i działać dalej w zgodzie z nowymi planami, zupełnie jak wiośnie, z każdą kolejną inkarnacją. Wcześniej jednak sprawdza naszą wytrzymałość, nawet w obliczu prawdopodobnego okrucieństwa.

Epilog. Pan Bóg, dał człowiekowi wolną wolę. Więc nie może zadecydować za człowieka. Abraham jest wolną wolą, a jego syn Izaak, jego ludzkim JA, dumą i chlubą i miłością, niczym syn dla ojca. Bóg, właśnie dlatego, że dał ludziom, wolną wolę, nie może wiedzieć o naszych wyborach, wcześniej,  niż ich nie dokonamy, nawet jeśli popełnimy je pod jego wpływem, zawsze są naszymi wyborami.   Powiedzmy, że Nadświadomość (Bóg), testuje, czy w każdym momencie życia, jesteśmy w stanie zrezygnować, z przywiązania do czegokolwiek na tej ziemi. Zrezygnować,  z ambicji, z uczuć jakimi darzymy innych ludzi, z samych siebie i swoich planów dotarcia na szczyt, albo dożycia stu lat . Z tego, co i tak wiadomo, że jest wyłącznie  chwilą zatrzymaną w czasie, nietrwałą grą atomów, światła czy hormonów. Projekcją czegoś czego nie ogarniamy umysłem. A co zawsze w ostatecznym rezultacie, skazane jest na porażkę, nawet jeśli dożyjemy w zdrowiu, stu lat.  

Kolejna opowieść o ofierze, jest  opowieścią z Nowego Testamentu, o Synu Bożym, i jest jakby ciągiem dalszym tej historii ze Starego Testamentu. Czego Bóg oczekuje od człowieka, daje i z siebie. Syn jest symbolem EGO w działaniu, zarówno u Boga, jak i u człowieka.

Bo stworzył nas na swój obraz i podobieństwo. I jak na górze tak na dole.


Reklamy