Księżyc symbol narodzin i umierania

Wizja przyszłego zdarzenia, które nie ma jeszcze prawa na istnienie, jest jak słońce, które świeci gdzieś poza horyzontem.

W noc i w dzień wszystko pozostaje na swoim miejscu, słabnie jedynie zdolność widzenia ludzkimi oczyma, zanika zdolność widzenia na wprost, a wyostrzają się inne zmysły postrzegania. Dobrze wiedzą o tym, choćby artyści.

Przedmioty, kwiaty i drzewa tkwią pod naszymi oknami, na naszych meblach odkłada się niewidzialny kurz, w ogródkach kwitną kalafiory, na twarzy rośnie zarost. Dniem czy nocą, one tam stoją, leża i oddychają.

Kapłanka to kobieta widząca inaczej.

Oczy nie widzą w całkowitym mroku, a przy znikomym świetle dostrzegają zaledwie „duchy” kształtów normalnych żywych istot i przedmiotów.
Owe duchy są jak jeszcze nie wyświetlony film, czekający na odpowiedni moment i czas projekcji.

Kobieta w ciąży nosi w sobie przyszłość rodu, jej brzuch jest widzialnym przejawem istnienia kogoś, kogo jeszcze z nami nie ma, ale gdy czas się dopełni i nastanie opozycja, organizm kobiety ( Księżyc), kontra nowa energia ( Słońce w koniunkcji z nowym ciałem, księżycem) .

(filmik, produkcja własna)

Nastanie dla niej pełnia, a dla noworodka nów księżyca, nowy rozdział, od tej pory doświadczać będzie różnych zmiennych stanów człowieczeństwa, od dzieciństwa, wieku średniego, starzenia się do ponownej opozycji i pełni jego ciała w stosunku do świadomej już woli ( Słońce) i rozpocznie się proces ubywania.

Wraz z końcem księżyca, następuje koniec życia i śmierć projekcji, na którą padało światło energii jakiegoś słońca (Boga).

Narodził się „syn” ( Słońce) z matki ( Księżyca) ona porodziła syna energię męska, odbite światło Słońca przyjęła na siebie, wcielone w noc życia, jako zapowiedź przyszłego dnia.
Ot i symbolika narodzin syna, a nie np. córki. Księżyc nie ma własnego światła, stad nie może go samodzielnie zamanifestować na niebie, a człowiek na ziemi. Ten mit nie ma więc nic wspólnego z dyskryminacja kobiet.

Babka nie urodziła matki, matka nie rodzi córki, ponieważ są jednym i tym samym, w różny sposób wy-projektowaną energią z tego samego światła ( Bóg-Słońce-metafora), tak jak Księżyc.

Tak syn i ojciec i duch, są słońcem, odbitym w genach, ciałach zrodzonych z kobiety i męskiej dodatniej energii ( Słońce w projektowane w ciało Księżyc – Nów – symbolicznie). Wszyscy jesteśmy dziećmi bożymi, znaczy tyle, że pada na nas światło, jak ze słońca na księżyc. Który sam z siebie nigdy nie zaświeci. Księżyc symbolizuje energię kobiecą, a słońce, męską dającą życie księżycowi. Symbolicznie rzecz ujmując, oczywiście, a nie dosłownie, ani nie astrologicznie. Nie każdy przecież noworodek rodzi się przy nowiu księżyca w horoskopie. Chodzi wyłącznie o symbolikę i metaforę.. Pisząc o nowiu, mam na myśli metaforę dla nowego życia, jak księżyca i jego nowiu.

Księżyc jest symbolem rodzącego się nieśmiertelnego człowieczego bóstwa, syna z księżycowej bogini (a dokładniej na bogini) to słońce odbija się w Księżycu, a nie odwrotnie. Które nie umiera nawet wtedy gdy go nie widać na niebie, tak jak nie widać Księżyca, tuż przed nastaniem nowiu, na chwilę przed ponownym zjednoczeniem się Słońca (bóstwa ducha i świadomości) z „Umarłym” – Księżycem (duchem i ciałem) – Nów na niebie, oglądany na ziemi.

W obydwu kierunkach, zarówno w łonie matki – kobiety stwarza się forma dla nowego światła i ducha, rodzi się „syn” bóg, tak i w łonie matki ziemi, zużyta forma tworzy nowe formy, dla nowych synów – świateł i dla duchów, „dzieci” otaczającej nas, natury.

Stan Błogo – Sławiony. Może błogo wspominany ?

Księżyc i zmarli

Kiedyś wierzono, że dusze zmarłych udają się na Księżyc…

Cóż za pomysł, a jaki zabobon.
Z punktu symboliki tarota, wcale nie taki znów głupi i ma sens.

Tam po drugiej stronie tej innej rzeczywistości ( druga półkula istnienia) oni nadal żyją, nasi bliscy, we właściwym dla siebie świecie i we własnej „skórze”, a może w innym wymiarze, ale tej samej rzeczywistości ?
Z naturą Księżyca sprawa ma się podobnie.

Jest noc nie ma słońca, nie ma wiosny, ani lata, ale po drugiej stronie półkuli, przez cały rok kwitną orchidee i trwa lato.

Do nas docierają jego słabe odbicia, czasem romantyczne, kiedy indziej upiorne cienie przelatujących w tle nietoperzy, niepokojące wycia wilków, kojotów i złowieszcze pohukiwania puszczyków za oknem. Zwłaszcza pod lasem w pobliżu rzek i stawów, na mokradłach. W których za dnia pływają ryby, a w nocy rusałki i topielice.

Ludzie o których mówimy;

– Rodzice, których twarze dostrzegamy jako pierwsze? Matka, ojciec, może lekarz ginekolog, zaraz po pierwszym głębszym oddechu, w kołysce, są być może ( warto o tym pomyśleć) wyłącznie projekcją i rolą, maską do odegrania. Kopią kogoś lub odbiciem czegoś, na kim zatrzymało się symboliczne światło słońca i odbija jego maleńką cząstkę z prawdziwej natury, z poza znanego naszym zmysłom systemu życia, gdzieś z drugiej strony „ziemi” z poza horyzontu.

Tam trwa lato i zawsze kwitną orchidee. Wierzmy w to.

Jesteście tam, babciu i dziadziusiu ?
Reklamy