Dlaczego nic po nich nie zostało

– materiał bawełniany – 1-5 miesięcy,
– chusteczki papierowe – 3 miesiące,
– skórka owocu – 6 mies,
– materiał wełniany – 1-5 lat,
– niedopałek papierosa – 1-10 lat,
– guma do żucia – 5 lat,
– odzież skurzana – 30-50 lat,
– puszka aluminiowa – 50-100 lat
– woreczek z worzywa szucznego – 300 lat,
– butelka szklana – 4000 la

Tyle czasu potrzebują żeby zmienić się w coś innego, na tyle innego, że przestaną być tym czym je wyprodukowano.

Butelka szklana, będzie się rozkładać najdłużej zanim ulegnie całkowitej transformacji. Puszka aluminiowa, za 100-200 lat, wcale nie będzie jej przypominać itd.

Zawsze zastanawiała mnie krótkowzroczność, czy istotne niedopatrzenie nauki w tym archeologów odnośnie starożytnych cywilizacji.

Jadą na wykopaliska, i kopią, kopią. Dokopują się do jakiegoś starożytnego miasta z przed 5000 lat. I co znajdują ?

Fragmenty naczyń, ozdób, wyposażenia domu, jakiś „grobowiec” z pełnym rynsztunkiem, tyle, że bez szkieletu, bo wcześniej ktoś go wykradł. Oczywiście pośród wszelkich kamiennych i glinianych czy metalowych przedmiotów, znajdują ludzkie i zwierzęce kości. Lecz nie znajdują niczego co by mogło zaświadczyć, że ludzie żyjący 5-10 tysięcy lat temu byli taką cywilizacją, dysponującą jak my teraz; nadajnikami, satelitami, GPS-ami, telefonami, komputerami, że korzystali z internetu, itd.

Archeolodzy zdecydowanie temu zaprzeczają, jakoby starożytni Egipcjanie czy Babilończycy, posiadali jakąś formę wiedzy technologicznej znaną nam współczesnym.

Wszyscy znamy mity i legendy. Każdy choć raz w życiu, miał okazję, albo go zmuszono, żeby sobie poczytał, o Dedalu i jego synu Ikarze, o Bogini Matce słyszał chyba każdy, albo o wiecznie młodych boginiach korzystających z boskich wód cofających ich w latach, a nawet na powrót odnawiających dziewictwo.

Bogowie i boginie posiadali moc. A bywało że czasem posługiwali się jakimś cudownym przedmiotem; lustrem, magiczną lirą, albo skrzydełkami, czy garścią piorunów.

Wszystko to jednak mity, a mity, choć to takie inne bajki, są lekturą obowiązkową i choćby nie wiem co, trzeba je zaliczyć, choć raz w życiu.

Przypominam sobie swoją pierwszą przygodę z mitami, pomyślałam wtedy, że większego kretyństwa nie można było wymyślić, to samo potem pomyślałam o Biblii. Czytałam, powtarzałam tekst na ileś sposobów, nic nie pojmując z tego co czytam. Takie to wszystko było chore i nielogiczne.

Faktom oczywiście nie można zaprzeczyć, że w wykopanych starych domostwach, w piramidach, w grobowcach, nic pozostało nic, co mogło by zaświadczyć, że ludzie przed tysiącami lat, posiadali wiedzę i technikę, nie tyle nam równą, co wyprzedzającą obecną, o całe lata świetlne.

Ciekawe, że nikomu nie przyszło do głowy, a może przyszło, tylko się o tym nie mówi, że ludzie żyjący w tamtych wiekach, przed naszą erą, posiadali technikę na tyle bardziej zaawansowaną od naszej, że nic po niej nie pozostało, nawet fragmentarycznie, poza legendami, mitami i kilkoma skorupami, albo ruinami.

Spróbujmy wyobrazić sobie naszą cywilizację, przy jej ciągłym pędzie technologicznym, za jakieś 1000, albo dwa tysiące lat. Czy znajdzie się ktoś kto byłby w stanie przewidzieć, jak ona będzie wyglądać i czy w ogóle, będzie „wyglądać”, za tysiąc lat.

Weźmy taki internet bezprzewodowy.

Jeszcze nie tak dawno, był przewodowy, a jeszcze wcześniej, wcale go nie było.  Obecnie dysponujemy najrozmaitszymi połączeniami bezprzewodowymi, jednak, nadal potrzebujemy urządzenia, za pośrednictwem którego będziemy zdolni , odbierać i przekazywać informacje.

Czy tak samo będziemy przekazywać informacje, za tysiąc lat, przy pomocy bezprzewodowego internetu z urządzenia do urządzenia, a następnie do siebie?

Nie wydaje mi się.

Bardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że urządzenia przestaną istnieć, a informacja przekazywane będzie zdalnie z mózgu do mózgu i bezpośrednio umysłowi do świadomości.

Minimalizacja właśnie się rozpoczęła i to dopiero jej początek.

Na początku wszystko będzie wyglądać banalnie i pięknie. Urządzenia typu; aparaty telefoniczne, komputery, tablety, zastąpi mała biżuteria z pomocą której obraz będzie docierał bezpośrednio do naszych mózgów. Powstaną piękne i funkcjonalne gadżety, które w niczym nie będą przypominać współczesnych klamotów; telefonów i skrzynek laptopowych i sterty podłączonych do nich kabli.  Wszystkie współczesne pudełka i pudła, zostaną zminimalizowane do rozmiaru pierścionka, łańcuszka z serduszkiem, małego kamyczka w bransoletce i kryształu w spince, we wnętrzu będą skrywać zaawansowane technologicznie cacko, z którego do naszych czasów nie ostanie się zupełnie nic, poza pierścionkiem, wisiorem, czy innym jakimś „szamańskim” rekwizytem.

Według współczesnej nauki, oznacza to, że służyły praktykom religijnym i rytuałom.

I słusznie.

Odnajdują jakiś przedmiot we fragmentach, to osądzają i badają go według współczesnych kryteriów i możliwości. Naukowcy, to przecież nie wizjonerzy, ani, nie fantaści, ich obowiązkiem jest trzymać się faktów. A fakty, nie pozwalają im na stwierdzenie o tym, na czym się nie znają. Dlatego tacy zapaleńcy jak Daniken, szukają starożytnych baterii o rozmiarach wiadra na wodę i żarówki z knotem ze sznurka, a cala reszta studiuje kabałę, albo się modli, zamiast myśleć.

Z Egipskiej, Babilońskiej czy Mezopotamskiej cywilizacji pozostały tylko szczątki wiedzy i „technologii”. Ale nadal znaczna jej część żyje i jest ukryta w naszych genach, ponieważ starożytni, oprócz techno-biżuterii, na życzenie wszczepiali sobie organiczne gadżety, modyfikowalne w genach, tak, żeby techno-zdolności, przechodziły z matki na córkę, z matki na syna itd.

Stąd też bierze swój początek mit o Wielkiej Bogini Matce.

Genesis

Ludzie nigdy nie wyrzekną się tego co sprawia, że czują się ludźmi. Pomimo technologicznego zaawansowania; wszczepów organicznych, czy techno-biżuterii. Nigdy nie zrezygnują, z jedzenia na ładnym talerzu, z mebli użytkowych i ze sztuki, czyli z tego wszystkiego, co cieszy oko. Dzięki postępowi organicznej technologii i bezpośredniej łączności; umysł-umysł, oraz zjawisko-zjawisko. Człowiek będzie tworzył niesamowicie dziwną i dla nas współczesnych niezrozumiałą kulturę i sztukę.

Wielkie starożytne cywilizacje „zeszły do podziemia” i faktycznie przestały istnieć na ziemi, w formie w jakiej istniały tysiące lat temu. Przedtem nastały dla nich czasy przejściowe, wielkie kryzysy i okresy wielkich pustoszących kataklizmów. Niewielka grupa, z tych co przetrwała, schroniła się pod ziemią. Wcześniej zapobiegawczo, budując w jej wnętrzu ogromne schrony i całe centra naukowe i osiedla ( istnieją i żyją w nich do dziś). Cześć ludzi przeniosła się na inne plany i planety, żyją tam do dziś w innej formie. Pozostała część istot pozostała na powierzchni i służyła do badań i testów inżynieriom genetycznym. Wyprodukowana jako najwytrzymalsza istota człekopodobna, i stworzona wyłącznie po to, żeby reszta mogła przetrwać, pod ziemią i w niebie.

Własnie od tej garstki człekopodobnych, my, ludzie współcześni bierzemy swój początek. Żeby było straszniej i jak z horroru, to co jakiś czas, okresowo, „mutanty” z podziemi, wychodzą na żer, albo zstępują z nieba, żeby ożywić podziemną populację i ponownie genetycznie w programować się w człowieka żyjącego na powierzchni.

Ludzie którzy przed tysiącami, ba, przed milionami lat zeszli pod ziemię, nie są już ludźmi którzy mogliby przeżyć pod słońcem na powierzchni ziemi.

Pozostali żyjący na innych planach i planetach, również nie są przystosowani do ponownego wcielenia i życia fizycznego.

Stąd mamy bajki o diabłach, co grzeszników smażą w kotłach pod ziemią. Czyli chodzi o tych pobierających od ludzi, żywych i zmarłych DNA i tkankę.

I mamy bajki o bogach z nieba, co stępują  w światłości.

W przeciwieństwie do tych z pod ziemi, „niebiescy” mają wśród ludzi dobre notowania, za sprawą tego, że nie mordują bezpośrednio, a pośrednio poprzez diabły z pod ziemi.

Dlatego taki modny jest i niezmienny od wieków, ten odwieczny mit o dualizmie świata, o bogach walczących i strącających się nawzajem z nieba na ziemię, o diabłach, o Bogini Matce i rogatym bożku panu, i pokornym złożeniu siebie w ofierze.

Warto więc ponownie wsłuchać się w sens tego co mieli nam ludziom do zakomunikowania wielcy prorocy, że żaden z nich, ani Jezus, ani Mahomet, ani Budda, (który prorokiem nie był, nie ważne) nie przyszedł zmieniać nic z tego co Ojciec w niebie ustanowił.

Nie powinniśmy się też wysilać, nad próbą zrozumienia techniki,  jaką dysponowali ówcześni ludzie, nie z Egiptu czy Babilonii, ale jeszcze wcześniejsi, bo dzieli nas od niej miliony lat świetlnych.

Człowiek w jednym się nigdy nie zmieni. Zawsze będzie kochał seks, sztukę, jedzenie i będzie lubił mieć w okół siebie coś „retro” ( stąd wazony i malunki starożytnych).

A najważniejsze, że będzie chciał przeżyć za każdą możliwą cenę. I przeżyje.

Reklamy