Zwyczajnie sugestia. Czy faktycznie los zapisany w gwiazdach ?

Pamiętasz siostro nasze horoskopy ?

I nasze dziewiąte domy ( dom podróży dalszych niż na Mazury) wypełnione po brzegi planetami podróży ? I to nasze zdziwienie, że coś się tutaj nie zgadza w tej astrologii, skoro mam Jowisza w 9 domu, a ty Marsa i Wenus w domu Strzelca w dodatku w Bliźniętach, a ja w Strzelcu, to powinnyśmy często podróżować, ba siedzieć na walizkach, a tymczasem my obie, jak przyrośnięte siedziałyśmy w domu na kanapach , a w wakacje spędzałyśmy wyłącznie nad Wisłą, albo w Zakopanem, czy z ogniskiem w moim ogródku ?

I teraz pytanie siostro….

Wizards tarot ( kliknij w kartę. Link gdzie możesz go nabyć jak ci się podoba)

Czy my same – na podstawie horoskopowych sugestii, dopracowałyśmy szczegóły swojego życia, to znaczy, wy-projektowałyśmy swoje przyszłości, żeby pasowały do horoskopu i dlatego teraz, aż tak często zdarza się nam podróżować po świecie. Czy tak miało być, zgodnie z losem zapisanym w gwiazdach, ale dopiero po którejś ze słynnych „aktywacji”, tranzytami Jowisza, czy przy kolejnej koniunkcji Saturna ???

No jak myślisz siostro, jak to jest z tym przeznaczeniem?

Jest ono, czy go brak.

Oto jest pytanie. Na które, jak do tej pory, nikt nikomu jeszcze, nie udzielił choćby jednej przekonywującej odpowiedzi, której z kolei ktoś inny, nie mógłby podważyć innym przekonywującym „argumentem”.

Bo jak się chce i ma ku temu możliwości umysłowe, oraz trochę wyobraźni i potrzebnej determinacji, to w życiu można sobie wszystko dowolnie dopasować, do czego się chce.

Zgodnie z prawem sugestii, a nawet i fizyki kwantowej. Czego nie obserwujesz, tego nie ma, a co obserwujesz, zaczyna „żyć”. Czy to nie tak, że nasz horoskop, ożył dopiero wtedy gdy my zaczęłyśmy go obserwować i śledzić własne życie ?

Jeśli prawo fizyki kwantowej, o obserwatorze, jest faktem, logicznym będzie założenie, że fizyki kwantowej, ani żadnej innej, również nie ma, do puki ktoś jej nie zaobserwuje i nie powoła do życia. Mam wrażenie siostro, że ludzie wymyślają kolejne działy fizyki i chemii, niczego nie odkrywając. Natomiast prawdą będzie i to uzasadnioną, że bedą potrzebować kolejnego logicznego wyjaśnienia dla tego co zdołali wymyśleć i ożywić. Stąd powstają wszystkie nowe prawa, odkrycia, wykresy, miary i wierzenia.
Tak o tym myślę, jak o wtłoczonej do „umysłu” incepcji.

Ale, jeśli tak. To wynikałoby z tego, że poza tobą i mną nikogo nie ma, albo, że prawdziwa autosugestia i afirmacja, czyli to czego się dla siebie pragnie faktycznie może się ziścić i to bez względu na wstępne „takie sobie” okoliczności życia. Oczywiście sprawa może się posunąć w pożądanym kierunku, o ile ma się dostęp, choćby do jednej furtki z napisem.
– Tak możesz działać, tak możesz to zrobić. Twój plan życia ci na to zezwala. I tak oto zataczamy koło, bo tym planem możliwe, że jest właśnie ten „skan” nieba zapisany w momencie naszych narodzin …? Co by znaczyło mniej więcej tyle, że możemy wyafirmować sobie tylko to, na co nas stać we wstępnym potencjale, bez względu na to, czym ów potencjał jest i skąd się wziął.
Wniosek. Wytwarzamy dla siebie świat, nie tyle na miarę potrzeb, co na miarę potencjalnych możliwości.

Oczywiste, powyższe założenie, dotyczy wszystkich ludzi na świecie. I tych którym życie przyszło spędzać w Kambodży i codziennie afirmować, rzecz najważniejszą – pełen talerz ryżu. I tych którzy marzą o nowym samochodzie i wczasach na Karaibach. Jestem pewna siostro, że marzyć się chce o luksusach, dopiero z pełnym brzuchem i dachem nad głową. Mam na myśli takie marzenia jak „zostań liderem”. Bez powyższych podstawowych składników; domu i jedzenia, marzy się wyłącznie o pełnym brzuchu i bezpiecznej kryjówce.

A może nie wiem, jak to jest, bo nigdy nie byłam głodna … siostro ?

Do zobaczenia na lotnisku.

Reklamy