Paranormalności

Oko ludzkie nie widzi podczerwieni, ani w ciemności.

Oto i Czary mary


 

(…) W jednej z pięknych scen Siddharthy Hermanna Hessego – których tak wiele jest w tej książce – książę który niebawem zostanie Buddą, Oświeconym, siedzi nad brzegiem rzeki. Uderza go to, że jeśli nie mierzyć czasu, przeszłość i przyszłość są zawsze obecne, podobnie jak rzeka jest zawsze jedna i istnieje nie tylko przed oczyma widza, a także u źródeł i u ujścia. Woda, która dopiero ma nadpłynąć, to jutro, ale jest już teraz, w górę nurtu, ta, która już przepłynęła, to wczoraj, też będzie teraz, ale w dolnym biegu (…)

Fragment; „Przepowiedział mi wróżbita” ( Tiziano Terzani)

Dla mnie taką rzeką płynącą z różnymi rybami, żyjątkami i butwiejącymi drzewami, ze śmieciem i z muszelką i kaczką z łabędziem, ze spokojami i niepokojami płynącej rzeki, jest mój horoskop – scenariusz i mandala życia. Wszystko w nim było od początku, jest i będzie. Przyszłości sprawdzić się nie da, ale obserwując na bieżąco swoje życie ze znajomością astrologii, łatwo to można można sobie uświadomić i bez wysiłku ustalić, że puzzle układają się w jeden kompletny obraz.

Akcja filmu  na pewien sposób jest z góry „ustalona”, choć sprawia wrażenie zmiennej, to jest to zmiana dopuszczalna tylko do pewnych granic możliwego planu na życie. Odnoszę wrażenie, że istotna jest wyłącznie nasza reakcja na „coś”, opanowanie materialności siłą ducha, przetwarzanie informacji i doświadczanie, a cała reszta jest stałą produkcją, jak w teatrze.

W przyszłym życiu ( jeśli takowe istnieje), być może będzie poprawionym remakiem obecnego filmu. Takie nowe „Przeminęło z wiatrem”

Okultyzm jest nocą dla umysłu czasem z księżycem na niebie, a czasem bez. Magia być może jest ignorowaną zdolnością umysłu, wyłączaną w nas od kołyski, potem w kościele przez księży i katechetki w szkole przez nauczycieli itd.

Żeby zamienić ją na substytut czegoś o „podobnej” konsystencji i za jakiś czas wykorzystać z zyskiem.

Wszyscy posiadamy w sobie magię, ale prawie nigdy z niej nie korzystamy, jak zakonnice, które obywają się bez seksu, dla nieba, tak i my wolimy „niebiańskie” wynalazki, telefony GSM-y i podniebne hity z satelity.

Oto i biblijne przestrogi przed czarami.

W tamtych czasach wróżenie z kości, nie uchodziło za czary, ani wieszczenie z wnętrzności kurczaka, czarami mogły być inne przedmioty i czarowanie poprzez nie; boski telefon, kamera, dyktafon, rakieta, nadajnik, odbiornik, zapewne to o tych czarach mowa jest w Biblii. Jak łatwo byłoby uwieść i oczarować pierwotnego człowieka współczesna technologia.
I znów ta konkurencja, bogowie, kontra co dopiero stworzeni Adam i Ewa. Wojna światów.
Na obraz i podobieństwo swoje, stworzył nas.

Na przykłady z pogranicza para-normalności, reagujemy zdawkowym;

– A to ciekawe, pan naprawdę w to wierzy ?

Machnięciem ręki, wzruszeniem ramion, popukaniem się w czoło, albo litością i wetknięciem modlitewnika do torebki, albo „Strażnicy” z darmowym egzemplarzem Pisma Świętego.

I nie ważne, kto nam o tym mówi, czy żołnierz, czy policjant z lekarzem, albo cała instytucja ludzi, jak w przypadku jednego z warszawskich szpitali.

Prasa przez kilka dni rozpisywała na temat dziwnego zjawiska, odnalazł się nawet szpitalny „duch”, mężczyzny w śpiączce, ojca kilkorga dzieci, jedyny żywiciel rodziny, tkwiący w izolatce z przeznaczeniem, do kostnicy.

Przeniknęło do prasy z kilka informacji o latających strzykawkach, ruchomych stołkach, przemieszczających się kroplówkach itd. Wypowiedział się psycholog z psychiatrą, wspomnieli coś o podświadomości walczącej o życie, dla dzieci, o sile wewnętrznej.

Przyszedł nawet ksiądz, ale demona ze szpitala nie wyrzucił, ani jego krzyż, ani Archanioł M. I cóż było robić jak tylko wiać w bezpieczne alkowy konfesjonału i ambony.

Demon ożył po interwencji parapsychologa, dobrej operacji i okazał się być zupełnie żywym człowiekiem pograżonym w śpiaczce i troskliwym ojcem.

Być może, połowa z nas udaje, a druga połowa wierzy w niepokalane poczęcie ? Bo głupio tak pierwszemu się wyłamać.

Ale czy na pewno wierzy ? Czy nie przytakuje już tylko dla zasady, w imię ojcowskiej tradycji?

Słuchamy więc beznadziejnych plagiatów z cudzych religii i mitologii. Słuchamy relacji o cudach opowiadanych przez ludzi sprawiających wrażenie opętanych przez złego ducha !

I aż dziw bierze, że brak Szatana na takiej uczcie ? A o potrzebie porządnego egzorcysty z wielkim krzyżem i stulitrowym zbiornikiem wody święconej, nie wspomnę ?

Weźmy taką grupę wyznaniową Scjentologów (mój ulubiony tarot Rohrig, jest wytworem przedstawiciela tej religii) , ot kościół wytrzaśnięty wprost z księżyca, czyżby w odpowiedzi na kryzys wiary ? Ktoś stworzył sobie religię na podstawie opowieści science fiction, coś jakby założyć zakon Harrego Pottera, znalazł wyznawców i to nie byle jakich, ale z wypchanymi portfelami. I nie ma się co dziwić, że ksiądz poczuł się zaniepokojony inwazją kosmitów, na polską ziemię.
Scjentolodzy, Parapsycholodzy, Księża biznesmeni. Zawsze chodzi o to samo, o dobre intencje, o seks, kasę, albo miłość własna.

Dusza jest zbyt wolna, żeby płacić datki na tacę, przesiadywać w ławce nadgryzionej przez korniki i słuchać innej duszy, równie zagubionej jak ona, albo, jeszcze bardziej od niej.
Mam awers do instytucji kościelnych, wszędzie tylko nieopodatkowany biznes zakamuflowany stertą pseudo świętych i dewocjonaliów.

O wszechpotężna księżycowa iluzjo.

Kto od czasu do czasu nie czyta w necie, o cudach na szybie okna samochodu, albo domu na jakiejś wsi, czy w miejskim wieżowcu, dopiero co wymytej Ludwikiem, z cudownym i uzdrawiającym wizerunkiem Jezusa, a nie Ludwika, albo płaczących krwawymi łzami figurach, wypalonych w kamieniu stópkach Maryi dziewicy, o aniołach z nieba, o świętych zmarłych, którym wolno być pomiędzy nami żywymi, a innym zmarłym nie wolno.

Podczas kiedy jedne duchy, nawet po śmierci noszą buty na zmumifikowanych nogach i spacerują po nadmorskich kurortach, o innych zmarłych mówi się, że to wyłącznie strzygi i upiory, i woła się egzorcystę.

I tak, w razie problemów, powinnam się pomodlić do jakiejś zmarłej obcej kobiety, np. Teresy, a nie do swojej zmarłej babci, również Teresy ?

Nie ma się co przyznawać do wiary w inne cuda, niż katolickie, bo;

Można stracić pracę, narazić się nie tylko rodzinie, ale sąsiadom i kolegom w pracy w firmie ?

– O patrz, idzie ten nawiedzony !

I kto tu jest bardziej udręczony?

Ten co tak długo szedł przez las, że pomylił ludzi z drzewami, czy ten co tak się w mieście zasiedział, że pomylił ludzi z ich funkcjami ? A sieć,……., z pająkiem.

Przebłysków paranormalnego geniuszu dostaje się czasem,o w gorączce, podczas śmierci klinicznej, po narkotykach, po spożyciu nadmiernej ilości procentów, po psychotropach, albo…, w odpowiednim do tego wieku, tak mniej więcej w okolicach czterdziestki w górę i dzieci do lat pięciu. Od czasu do czasu zdarzy się to kilku gospodyniom domowym. Ale i gościom po uniwersytetach z wyższej półki świata polityki, fizyki, filozofii, czy nawróconego kleru.

Czy wypada uchachiwać się na przykład z takiego pisarza jakim jest Paulo Coelho, z laureata nagrody posłańca pokoju ONZ ?

Albo z antropologa, psychiatry, psychologa, filozofia, fizyka, kulturoznawcy czy etnografa podróżnika itd.

Pewnie, że nie. I w nich nadzieja na poprawę funkcjonowania tych części umysłu, o których mówi się, że diabeł w nich siedzi i szykuje dla nas, ludzi „magicznych” cyrografy do podpisania.

Reklamy