Mężczyźni nie lubią kobiet które spadły z księżyca

Księżycowy romans. Karta Księżyc w praktyce

( wypowiedź prawdziwa ze słuchu spisana i na wyraźną prośbę tutaj wstawiona)

„Najbardziej nie cierpię tego, że na zdjęciu z Facebooka jest kobieta moich marzeń, a na spotkanie w realu przychodzi jakaś inna brzydka baba” ( cd.w dalszej części tekstu)

Karta Księżyca głównie kojarzona jest z fałszem, nie prawdą, iluzją, niebezpieczeństwem, rozczarowaniem, kradzieżą, oszustwem. W dobrym aspekcie z wyobraźnią, natchnieniem, uduchowieniem, wrażliwością, macierzyństwem, a nawet spełnieniem „coś się dopełniło”. Na obrazie karty jest kobieta z długimi czarnymi włosami, symbolizuje siłę stanowczość jej mądrość i zmienność. Kobieta balansuje ze swoimi nastrojami, cyklami pomiędzy dwoma biegunami rzeczywistości: miłosierdzia i okrucieństwa, piękna i brzydoty, mądrości i zabobonów.

W praktyce czytania kart gdy na stole wykłada się Księżyc, może oznaczać to wiele różnych spraw w zależności od innych kart w rozkładzie. Ja przytoczę jedno dość często kartom zadawane pytanie.
Czy mężczyzna o którym myślę będzie mną dłużej zainteresowany, czy ja mu się podobam, czy coś między nami zaiskrzy jeśli się z nim umówię na spotkanie ?

Pytam się „jak długo go zna” i okazuje się że wcale go nie zna. To znajomość internetowa.

Kobieta zadaje pytanie czy może się z nim spotkać w realu, czy może zaryzykować. Słowo „zaryzykować” wyczula moją uwagę, że kobieta coś ukrywa. Nie pytam, a rozkładam karty, daję się im wypowiedzieć.

Wybiera trzy karty.

Rycerza z buławą, Asa mieczy i Księżyc.

Patrzę w karty i zadaję jej pytanie. Czy widział ją na zdjęciach? Odpowiada, że wymienili się fotkami na Facebooku. Pokazuje mi jego zdjęcie. Młody mężczyzna na oko wygląda na 27-30 lat dość przystojny szatyn, ładne oczy. Proszę ją więc żeby pokazała mi zdjęcia które ma na profilu.

Dziewczyna trochę się waha, ale loguje na swoje konto a przy okazji bardzo dużo tłumaczy się ze swoich zdjęć. Że takie z różnych lat wstawiła, a niektóre to są trochę poprawione itd.

Patrzę przede mną przy stole siedzi ładna blondyneczka, drobniutka, niebieskie oczy, może się podobać mężczyznom pod warunkiem, że na profilu będzie mieć normalne zdjęcie. Tymczasem na Facebooku kwitnie seks bomba, której moja klientka nie przypomina, może odrobinę w zarysach.

Mówię bez ogródek:

– Jest pani ładną dziewczyną i powinna się podobać, ale nie wiem czy akurat temu chłopakowi. Przepraszam, ale w rzeczywistości wygląda pani równie dobrze lecz nieco inaczej niż na tych fotkach. Mam pomysł żeby przed spotkaniem wstawiła pani zdjęcie które zrobię pani teraz. Będzie aktualne, zgoda ?

Dziewczyna się waha i w zasadzie zadaje bezsensowne pytania. A co jak mu się nie spodoba na takim zdjęciu itp. Jak dla mnie sprawa jest prosta, rozkład kart na stole również. Karta Księżyc w rozkładzie oznacza nie tylko niepokój mojej „pacjentki” i mocny retusz zdjęć na których widać zaledwie jej podobiznę, ale i bardzo prawdopodobną reakcję tego chłopaka. Rozczarowanie i krótkie cięcie mieczem prawdy. Auć. Pomyślałam.

– Niech pani tylko spokojnie pomyśli, co może stracić poza iluzjami ? Być może zrezygnuje ze spotkania i przerwie internetowe flirtowanie. Albo nie, spotkacie się i będzie fajnie. Jeśli zerwie to w sieci, a to mniej bolesne. Klientka skorzystała z rady, wybrałyśmy najładniejsze prawdziwe zdjęcie jej osoby, wstawiła napisała i nic, cisza. Flirciarz się rozpłynął i wypisał ze znajomych. Tak bywa.

Mężczyźni nie lubią kobiet które spadły z księżyca

( wypowiedź prawdziwa ze słuchu spisana i na wyraźną prośbę tutaj wstawiona)

Najbardziej nie cierpię tego, że na zdjęciu z Facebooka jest kobieta moich marzeń, a na spotkanie w realu przychodzi jakaś inna brzydka baba.

Umawiam się na spotkanie z piękną dziewczyną, a zamiast tej ze zdjęcia profilowego i galerii podchodzi do mnie zupełnie inna laska. O wiele starsza, o wiele brzydsza, albo opasłe dziewczę z oponami, w za małym sweterku i w za ciasnych dżinsach z których wychodzi jej cała pupa bynajmniej nie apetyczna.

Kochane kobiety i dziewczyny cała płci piękna – do was się zwracam. Po co wam te chwile kłamstwa na portalach społecznościowych i czatach ? Podobno wy jesteście z Wenus a my z Marsa, a ja sądzę że większość z was dziś spada z Księżyca, a nie z Wenus. Nie w sensie romantyczności, czy urody, a medialnego kiczu i przekrętu ze zdjęciami.

Jeżeli nie wyglądacie jak na profilowym i w galerii, dam wam radę, pozostańcie w bezpiecznej odległości ode mnie. Łudźcie prowokujcie uwodźcie mnie na odległość, ładujcie kolejne wyretuszowane foty, ale na boga niech was nie podkusi umawiać się ze mną na kawę do ogródka na starym rynku.

Umawiamy się na dzisiejszy wieczór, wyślijcie mi fotkę ze śniadania, najlepiej bez makijażu. Najwyżej się nie odezwę. Cała prawda bez toksycznej sytuacji bez złudzeń i upokorzeń odkładanych na potem.

Zdjęcia bez retuszu, normalne ze śniadania z kolacji u znajomych. Rozumiem lekkie zmiany. Zmieniają się pory roku jakiś czas od wakacji, pobladłyście. Zamiast bluzki z dekoltem jest golf i kurtka. Wszystkie defekty i efekty naturalne, zalety i wady, wszystko jest na swoim miejscu. To wy. Takie jesteście. Tak wyglądacie. Rozpoznam was ze zdjęcia jak idziecie na wprost mnie, bez konieczności wysyłania mi sms-a:

– Już jestem i czekam, a gdzie ty jesteś?

Loguję się na wasz profil i łapię się za głowę, kurcze parskam śmiechem; – o kurka wodna, ale paszkwil, jaka krowa. Nie ma problemu. Słyszę to tylko ja i mój komputer. A żadna z was.

Na spotkaniu ze mną jest gorzej, dużo gorzej o wiele gorzej. Brak waszej witryny super wypasionych fotek, zakłamanych, fałszywych, i moje chamskie krótkie spadaj;

– Zapomniałem że mam trening. Albo najlepszy kumpel dzwoni że jest w szpitalu no niestety muszę jechać, zadzwonię, odezwę się.

I zostawiam was z różą w ręku po pięciu minutach, jak mam dobry nastrój, a jak gorszy to mówię wprost bez ceregieli;

– Ja się z tobą nie umawiałem tylko z tą inną, i wyjmuję „wasze” zdjęcie.

– Patrz to nie ty, pokazać ci lusterko. I po sprawie.

Jeśli wolicie po raz enty karmić się złudzeniami, że po mimo wszystko ja się wami zauroczę od pierwszego wejrzenia. To źle myślicie. Facet po primo jest wzrokowcem, a po due jak już coś zobaczy to ma to takie być i basta.

Zbrzydnąć możecie po kilku miesiącach chodzenia, latach ślubu, ale nie po kilku minutach. Zawsze będę chamski jak umawię się z córką a przyjdzie matka i powie że to ona jest córką. Spotkanie w realu to nie dwuwymiarowe portfolio na Facebooku, czy nk.

To światło i dźwięk, kolory, ruch, zapachy, tembr głosu i wiele innych. Z tymi ostatnimi, z zapachem i głosem, zawsze może być coś nie tak, po obydwu stronach. Trudno się mówi pospacerowaliśmy wypiliśmy kawę i baj baj. To jednako nie zmienia faktu, że zdjęcie po poprawkach nie jest wami, a czasem wcale was nie przypomina.

Gdy wchodzę na profilowe i widzę aureolę z mgły, jakąś świetlistą poświatę na twarzy, zdjęcie szare czarno-białe, albo sepia, a ona w oddali piękna rudowłosa o długich nogach macha do mnie z niego. Zaraz wychodzę, to nie ona. Wiem że ściema.

Kiedyś spróbowałem, raz czy dwa, powiększałem, wyobraźnia szalała, hormony buzowały, a potem poszedłem na spotkanie, a obok fontanny z Neptunem na starym ryneczku w moim miasteczku czekała jakaś kobieta na oko podobna do tej piękności, ale mocno przepita i przepalona, albo doświadczona życiem.

Wybaczcie brak delikatności, i że się od razu nie zakochałem w jej charakterze, nie zadałem pytania dlaczego tak się zmieniła. Takie rzeczy tylko w komediach romantycznych w serialach typu Brzydula itd.

Życie ma szansę wkrótce zniknąć, z parków ulic i kawiarenek i przenieść się przed okienko laptopa z kamerą jeden megapiksel. Tylko z jednego powodu. Ludzie zapomnieli jak wyglądają zwyczajni: Hanka, Patrycja, Kaśka, Michał i oczekują kogoś wyjątkowego, zarówno od siebie jak i od innych. Wstydzą się swojej prawdziwości urodziwości i natury.

Przyrównują do postaci z filmów, kolorowych magazynów, zdjęć kobiet z kremów przeciwzmarszczkowych, które młodnieją po nich o 40 lat. Widzą odmłodzonych, wystylizowanych z uśmiechem od ucha do ucha, bez nadwagi i cellulitu i bez oponek. Kobiety wstydzą się ciała, wieku, widocznych oznak ślęczenia przy komputerze do świtu i zmęczonych przekrwionych oczu z workami, melancholii, której na żywo nic nie ukryje, żaden makijaż ani okulary.

Oczy nie kłamią. Ludzie się wstydzą, że grubi, że za chudzi, że mają za piskliwy, wysoki, albo za niski głos, że się jąkają, czerwienią, starzeją, siwieją, że mają słabości, że brak pieniędzy, firmy, wykształcenia itd. Coraz mniej potrafią rozróżnić co film sensacyjny, a wiadomości, fikcję od prawdy itd..

Drogie panie bądźcie sobą a wtedy jest szansa na prawdziwe życie i godnego was partnera. Jeśli jesteście po prostu nie dość atrakcyjne fizycznie, to bądźcie choć szczere i prawdziwe, a zdecydowanie poprawi to wasze samopoczucie i notowania w towarzystwie. Przestaniecie przemykać ulicami ze zwieszonymi głowami w czapkach niewidkach, byle dotrzeć do komputera i otworzyć tę ziemię obiecaną.

Ludzie się do nas przyzwyczajają i akceptują. Nie w nich problem a w nas. Dlatego kwitniemy w sieci, ślęczymy w komentarzach, zamiast umówić się na kawę i zwyczajnie pogadać. Wtedy pomoc w postaci internetu w nawiązywaniu znajomości miałaby jakikolwiek sens. A tak nie ma. Poza klikaniem, pozowaniem na „kogoś” i ukrywaniem twarzy, które najbardziej męczy nie mnie, ale ciebie.

Zobaczą przeciętność, przyzwyczajają się do przeciętności. Zobaczą piękność, zażądają piękności. A jak ją utrzymać?

Z utrzymaniem to jeszcze pół biedy, gorzej gdy to wyłącznie internetowy image. Ludzie prędzej przywykną do waszego garbatego nosa, oponek tu i ówdzie, siwych włosów, niż do szoku gdy was zobaczą w realu na ulicy o trzydzieści lat starszych i trzydzieści kilogramów cięższych niż na zdjęciach w internecie.

A zwłaszcza pierwsze młodzieńcze szkolne miłości z nk.pl. dostaną szoku i pożegnają się z wami szybciej niż przewiduje norma.


Napisano gdy Księżyc przebywał w znaku Koziorożcu.

Reklamy