Uszy to za mało

Astrologio czekam na dowody przeciwko tobie

(Mam średniowieczną duszę i nowoczesną umysł. Saturn w opozycji do Urana. Korzystam z komputera i przechadzam się po płaskiej ziemi w okół której krąży słońce)

Czy uszy wystarczą ? A zdawałoby się że tak.

Sprawdź to sam, zaryzykuj, a być może i ty staniesz się kiedyś „naukowcem”- kiedyś … w niedalekiej przyszłości nadejdzie pora na astrologów-naukowców. Cierpliwości. Najpierw grunt, a potem wjazd.

Aż strach pomyśleć co się wtedy z nami stanie  z naszymi zakamuflowanymi osobowościami w maskach, finansami, spekulacjami i rolami według własnego widzimisię. „Przypadkowość” ten termin przestanie istnieć.  Być może że radix laserowo wyświetlą nam na czole w miejscu „trzeciego oka”.

Realista i sceptyk zanim podłączy się do współczesnych cudów elektroniki, wpierw udowadnia wszystkie ich niemalże niemożliwe funkcje i działania. Mam na myśli zwykłego Kowalskiego racjonalistę, nie uczonego z nagrodą Nobla. Kowalski przed sklepem AGD;      –  A sprawdzę sobie jak to działa za nim włączę, czy coś się złego nie stanie, zdrowiu nie zaszkodzi. Powinno tak być a nie jest, podłączmy się szybko i bezwiednie.

Wszystkiemu wierzymy na słowo i włączamy, bo wiadomo że laptop działa na prąd, że obraz nadawany do telewizora przychodzi z nadajnika do odbiornika a potem z pomącą fal radiowo-telewizyjnych do telewizora itd. A że my ich nie widzimy to pikuś. Kto by tam sprawdzał. Zrobił to ktoś inny, wierzymy na słowo.  Większość ludu potwierdza że takie „dziwy” to normalka. Wierzymy podobnie.  Mało tego rozgłasza się to na zasadzie głuchego telefonu; „a wiesz że to żadne bajki, a naukowo potwierdzony fakt”. I nie ma zmiłuj się musi to być prawdą. Nikt nie sprawdził a każdy wie i wszystko rozumie. A jak nie rozumie to udaje że rozumie.

Pewnik to czy fałsz a może nawykowe przyzwyczajenie ludu pospolitego. Sprawdź sam, jeśli potrafisz. Sprawdziłeś?

Jak ci się nie chce to zostaw szaleńcom ich astrologiczne królestwo i pędź za resztą stada z guzikiem w ręku.

Przeważnie wszystko przyjmujemy na wiarę, choć nam się zdaje że wcale tak nie jest. I faktycznie nam się zdaje, bo mama, tata, koledzy, sieć i gazety, to wyłącznie podwykonawcy na usługach ludzi ustanawiających główne ZASADY.

Czołówka, reżyserska która orzeka za ciebie ( zaoszczędzając ci trudu i czasu) co fikcja i fakt. Życia by ci zabrakło gdybyś to wszystko  z czego korzystasz miał sprawdzać samodzielnie.

Mnie natomiast mało obchodzi udowadnianie w jaki sposób działa astrologia ( tak jak to czy istnieje Bóg, albo bogowie), albo jak to się dzieje, że planety i ich położenie w konkretnych stopniach, domach, znakach i pod jakimś kątem, faktycznie synchronizują się z moim życiem i osobowością.

A że tak jest – jestem przekonana w stu jeden procentach %. Skąd to wiem? Z doświadczenia i wnikliwej obserwacji własnego życia. Lata praktyki w byciu człowiekiem swoje zrobiły. Astrologia to wyjątek którego nie przyjęłam za pewnik podsunięty mi przez kogoś innego. Włączyłam ją do swojego życia jak telewizor i komputer, a potem przy-obserwowałam dziwną zbieżność losów głównej bohaterki (bogi-planety-stopnie-systemy) popularnej telenoweli „Ja i moje życie” ze swoimi.

Czy to na prawdę, aż tak mało prawdopodobne, że coś, co jest położne poza moją ludzką „orbitą”, wzrokiem i czuciem, gdzieś w kosmosie, może mieć ze mną coś wspólnego, a nawet pośrednio wpływać na codzienne zachowanie , charakter i życiowe decyzje? Oczywiście, że tak. Czy żeby włączyć światło w pokoju, muszę, wpierw pojąć działanie elektryczności i poszukać w pobliżu elektrowni. Nonsens. To samo tyczy się, przesyłu obrazu telewizyjnego czy satelitarnego i wielu jeszcze innych rzeczy z których korzystam na co dzień.

I na prawdę nie bardzo mnie interesuje jak to wszystko działa.

Jeśli służy mi z pożytkiem, to kupuję i korzystam. Najważniejsze, że gdy przycisnę odpowiedni guzik, w pokoju zrobi się jasno, a w telewizji pojawi się obraz z filmem. Idealnie w taki sam sposób traktuję swój horoskop, i nie tylko swój, ale i horoskopy innych ludzi z którymi przebywam, a którzy wywierają na mnie wpływ, tak ja na nich.

Czasem jest to wpływ zupełnie wprost, gdy jesteśmy blisko siebie, w kinie, w domu, w pracy. Albo pośredni, gdy jesteśmy od siebie oddaleni fizycznie, ale złączeni mentalnie i psychicznie; myślami, uczuciami, intencjami.

Wpływ horoskopów innych ludzi na moje życie i codzienne samopoczucie, a także podejmowane w życiu decyzje, jest zbliżony do działania tranzytów, czyli bieżącego położenia planet i świateł ( Słońce, Księżyc) w stosunku do ich rozmieszczenia w moim prywatnym horoskopie.

I jeśli te stosunki panujące pomiędzy (zatrzymanymi) planetami, żywiołami, domami w dniu moich urodzin, a tymi bieżącym poruszającymi się na niebie, są harmonijne, ja jestem szczęśliwa, pełna zapału, mam farta, wszystko za co się nie wezmę odbywa się po mojej myśli.

Przykładowe aspekty planet na dzień 03.01.2011

A kiedy to ruchome niebo wraz z planetami krążące po ekliptyce, zmienia położenie kątowe, pomiędzy moimi „zatrzymanymi w czasie” planetami (moja wrodzona matryca), na nieharmonijne, wtedy, mam doła, pecha, brak motywacji, wpadam w rozpacz, umieram i wy też, bo was to też dotyczy, nawet jeśli nigdy na oczy nie widzieliście własnego horoskopu, to on i tak w was siedzi i pracuje, tyle, że bez udziału waszej świadomej woli. Dlatego większość ludzi pojąć nie może, jak to się dzieje, że tak cyklicznie, co siedem lat, życie im się odmienia z gorsze na lepsze i na odwrót ?

Wraz z tranzytami niektórych planet ciężkich, dających mocno batem po czterech literach, jak ma to w swej naturze Saturn, zbieramy żniwa z tego co nas czyniło dotychczas radosnymi i skłaniało do różnych szaleństw i potem miewamy pecha, za pechem, licho nas ściga, krążymy po czarnej dolinie nucąc pod nosem; „I za jedną siną dalą druga dal, a za jednym czarnym królem, drugi król” jak w piosence Seweryna Krajewskiego. Natomiast wraz tranzytami Jowisza „wybawiciela”, odżywamy, zdrowiejemy, spotyka nas prosperity i sypie się na nas jak przysłowiowa manna z nieba, ale nie na wszystkich tak to działa, to jowiszowe szczęście i saturniczne licho.

To zależy od innych, zastygłych, zamarłych w dniu urodzin obszarów prywatnego ziemskiego nieba w nas. Bo przy tranzytach Saturna, może być zupełnie fajnie i wreszcie się do czegoś zmobilizujemy i dzięki temu zdyscyplinowaniu, wyjdziemy na prostą wprost do sukcesu, a przy tranzytach Jowisza, odwrotnie, tak „rozwiniemy” z nasze wątpliwej jakości, talentami, że skończymy fatalnie, np. skandalem, rozpiciem, otyłością, bankructwem i samo zatraceniem się.

Przykładowy wykres z tranzytami w kole na 03.01.2011

Wpływ tranzytów osób trzecich na

nasze życie, samopoczucie i

podejmowane decyzje oraz zdrowie.

Jak powiedziałam, to zależy od wielu czynników, tj. aspektów, pomiędzy planetami w naszym horoskopie urodzeniowym, a tranzytami na niebie. Oraz horoskopami innych osób znajdujących się w naszym otoczeniu fizycznym czy mentalnym i ich tranzytami pośrednio wpływającymi na nas. Oraz wspólnymi tranzytami pomiędzy horoskopami urodzeniowymi tych osób i bieżącymi tranzytami planet na niebie w stosunku do naszych horoskopów osobistych wynikających z daty urodzin.

Ludzie nie parający się astrologią, nazywają takie wzajemne przyciąganie i dobre albo korzystne wzajemne wpływanie na siebie, dobrą energią.

– Z nim, nią wyjątkowo się dobrze czuję , zauważyłaś, jaką On, Ona, mają pozytywną energię.

A ktoś, odpowie nam potwierdzająco, że tak, też to poczuł. Albo, że wcale tego nie zauważył. Dlatego, że w jego przypadku, ta dla nas dobra energia, dla niego była, albo neutralna, albo przytłaczająca.

Nie dotyczy to więc, wyłącznie planet tranzytujących na bieżącym niebie nad nami, w stosunku do naszych horoskopw, ale i horoskopów otaczających nas osób, które, albo współgrają z naszymi planetami, domami, żywiołami, w horoskopie urodzeniowym (niebem, aureolą) i wszystko gra jak w dobranym zespole, czy orkiestrze, albo odstawiamy tak fatalny spektakl wspólnym życiem, fałszując, że mamy się po dziurki w nosie. I nie ma w tym niczyjej winy, ot naszym instrumentom, planetom, żywiołom, aspektom, brak wzajemnej harmonii i tyle.

A kiedy te nasze próby wspólnego koncertowania, brzmią jak piski i zgrzytanie nożem po szybie, znaczy się, że moje i twoje „niebo” bardzo źle sobie czynią nawzajem, a nasze aureole, zamiast jaśnieć jak słońce i promieniować jak u świętych, szarzeją, przygasają, a wraz nim, siada samopoczucie, nasze zdrowie, a nawet życie.

Słyszeliście kiedyś takie stwierdzenie;

– Zakwitła przy nim, odkąd są razem, ona jest taka promienna, wypiękniała.

Chodzi o wzajemne współgranie planet i żywiołów w horoskopach, kobiety i mężczyzny, o dobre aspekty pomiędzy ich kluczowymi punktami, korzystnymi dla udanego pożycia w łóżku i z sercem. Tranzyty powinny być harmonijne i uzupełniające się. Wtedy wasze prywatne „nieba” i zgodne, dobre połączenia Wenus, Marsa, Neptuna i Plutona, stworzą wam raj na ziemi, a jeśli te planety będą z sobą w konfliktowych aspektach, co najwyżej czeka was droga przez piekło seksualnej przemocy, zdrad i wypalania się na próżno.

Albo na odwrót;

– Zobacz jak ona marnieje przy nim, starzeje się, dostała bruzd smutku, osiwiała, odkąd jest z tym człowiekiem, no gaśnie kobita.

I wszystko zależy …, od ? Tego, czy nasze „nieba” mogą się ze sobą rozstać, bo rozsądniej byłoby tak, niż wyczerpywać się psychicznie, intelektualnie, zdrowotnie, czy seksualnie.

Nie zawsze jednak można odejść, choć to byłoby najlepsze rozwiązanie, a jednak coś powstrzymuje i nie pozwala na uwolnienie z toksycznej relacji, mówi się wtedy, o karmicznych więziach, które nie dają się zerwać. Powody dla których się tak dzieje, również widać w horoskopach osób wzajemnie się gnębiących.

Wygląda jakby przewidział dla nich wzajemne znęcanie się, cierpienie, przemoc i piekło za sprawą czynników tak zwanych – „wyższych” np. pokrewieństwa; matka, ojciec, siostra, brat, dzieci …

I bywa, że całkiem nie zgrana i fałszująca orkiestra, tak długo musi się wzajemnie ćwiczyć, dogrywać i dogrywać, aż zagra ten jeden, jedyny utwór dobrze i nie ważne, że to marsz pogrzebowy, ważne, że zagrany bez fałszowania i wreszcie harmonijnie.

Horoskopy partnerskie, ważne, aby zrobić taki przed, a nie po ślubie. A bywa, że jest relacją karmiczną. Związek pomiędzy dwojgiem ludzi zawsze ma związek z współistnieniem w nas samych praw wszechświata.
Reklamy