Różyczka /film polski/

Miłość polityka zdrada

Gdyby filmy o miłości były takie jakby życzyli sobie tego fikcyjni bohaterowie, to dla nas widzów byłby to zapewne pasztet nie to spożycia. Smutne to ale prawdziwe że nikogo nie interesuje cudze udane życie, szczęśliwe losy, ale zawsze jakieś ponure tarcie, wzruszenie i górujące nad rozsądkiem emocje?

Straszne że w losach innych ekscytuje nas gównie cierpienie, porażka i odbudowywanie straconych pozycji. Czym tragiczniejszy film, byleby z happy endem, tym większym hitem się staje.
Dlaczego tak jest ?
Pewnie dlatego, że film jest jak lustro dla naszych własnych losów, albo aspiracji  i to co w nim widzimy to jakiś fragment z własnego życia. Jeśli więc film sensowny, to jest jakąś podporą w trudnych czasach i afirmacją na przyszłość.

Co się tyczy filmu „Różyczka” i portretu psychologicznego jego bohaterów, każdy z nas znajdzie w nim coś z siebie, choć być może wcale się do tego nie przyzna.
Bo kto z nas choć raz nie dal się wykorzystać, albo sam nie wykorzystywał jakiejś sytuacji żeby wyjść z opresji. Kogo choć raz nie zraniło cudze nieszczere kochanie, albo własne nieszczere przebywanie w związku z drugim człowiekiem albo z innymi ludźmi. Kto nie próbował wspinać się po szczeblach kariery wyłącznie dla pochwał, z próżności i  pychy może ze strachu, choćby tylko w szkole podstawowej ? Albo choć raz,  nie podlizał się przedszkolance, szefowi czy komuś innemu ?
Ten jest zuch.

Różyczka film Jana Kidawy – Błońskiego

Świetny film gorąco polecam jego obejrzenie.
I nie ważne że scenografia do losów bohaterów pochodzi z lat sześćdziesiątych, bo w ludziach nie wiele się zmieniło poza tą scenografią, a nawet powiem, że po latach moda wróciła taka sama.
Bohaterka filmu, Kamila – Różyczka, ubrana jest jak współczesna dziewczyna, gdyby nie ulice ze starą Warszawą, można pomyśleć, że to film o współczesności. Czterdzieści lat temu ludzie ubierali się dokładnie tak jak dzisiaj i brużdżą przeciw sobie tak samo jak dzisiaj, zamiast partii ludowej jest prawicowa, zamiast walki o ideologię według Stalina i Lenina, toczy się bój o religię.  Niby jest różnica, pomiędzy Bogiem, a Stalinem, ale nie zapominajmy, że dla każdego z ludzi, słowo bóg oznacza co innego. Wszystko jest jak było, teraz i wtedy, tylko komputerów i komórek brak na biurkach.
Każdy w tym filmie zobaczy co innego dla siebie i w zależności od charakteru i wieku jedni zakłamany socjalizm ( zwłaszcza bardzo młode pokolenie) inni z sentymentem powspominają stare dobre albo złe czasy, radio, meble i czyste nie zatłoczone ulice Warszawy.
Dla starszych siwych panów film niesie pewną przestrogę ! Uważać drodzy staruszkowie z łysinkami tu i ówdzie, bo jeśli do waszego łoża pacha się piękna blondynka, zbyt piękna żeby to była prawda, to na pewno ma na myśli jakiś interes i nie koniecznie ten o którym wy myślicie  😉

Film o socjalistycznej przeszłości o tym co się wtedy z ludźmi kultury wyrabiało, o zdradzie wykorzystanej naiwności i miłości, ale przede wszystkim o potrzebie przetrwania i za każdą możliwą cenę wtopienie się w socjalistyczną rzeczywistość. Oczywiście to tylko jedna część filmu, druga pokazuje odwrotność tej potrzeby, siłę determinacji i miłości w obliczu jakiejś dziejowej nienormalności.

W życiu zawsze chodzi i chodziło o trzy sprawy;  o miłość, chcemy żeby nas kochano, o kontrolę w którą popadamy z kompleksów i o władzę, żeby móc kontrolować, zanim ktoś nam powie że jesteśmy do niczego i że nas nie kocha.

Akcja filmu rozgrywa się w czasach mego bardzo wczesnego dzieciństwa i za panowania aktywnego socjalizmu i towarzysza Gomułki, tego który wykrzykiwał z mównicy o warchołach i wrogach Polski Ludowej.
Pamiętam go z telewizora jak czarno-biały senny obraz, dziś już na tyle zatarty że gdyby nie te wszystkie filmy i zdjęcia pomyślałabym, że może to wszystko tylko mi się śniło, a nie działo na prawdę.

Miałam za mało lat żeby cokolwiek rozumieć z polityki,  ale po łebkach zapamiętałam otaczającą mnie rzeczywistość.  Reżyser  postarał  się żeby oddać nastrój tamtej epoki, ulic i mieszkań, nie zabrakło nawet włosów pod pachami uroczej Różyczki co prawda w bardzo zminimalizowanej formie, bo to blondynka, ale były 😉
Pierwsze sceny filmu to seks, pożądanie i  wydawałoby się rodząca się miłość pomiędzy dwojgiem kochanków.
Jest piękna dziewczyna i nie piękny chłopak, dorabiający się komunistyczny karierowicz, ona z pewnością go kochała, on, być może też ją kochał tylko jeszcze o tym nie wiedział ?
Albo wiedział i mocno przeliczył się potem w swojej ignorancji.

Bardzo autentycznie zagrała swoją rolę Magdalena Boczarska, niemal bezbronnie upokorzonej naiwnie myślącej młodej kobiety, zakochanej, której jedyną winą za to co ją potem spotkało, był  brak doświadczenia i godnego wsparcia. Trafia więc w łapy niedowartościowanego komunistycznego dupka i karierowicza Romana (Roberta Więckiewicza) i w chodzi z nim w grę o której nie ma pojęcia że jest wyłącznie grą, a ona w niej mało znaczącym pionkiem.

Scena gdzie Romek każe pokwitować Różyczce perfumy które wręcza jej w nagrodę od Polski Ludowej za dobrą współpracę i oczywiście jako gadżet mający jej dopomóc w dalszym puszczaniu się dla sprawy. Ależ ona jest rozczarowana.

Jak każda dziewczyna Kamila ( Różyczka) wierzy w ideały, chce pomóc chłopakowi i przysłużyć się ich wspólnej przyszłości, a przy okazji może – wielkiej sprawie i wcale długo nie czeka żeby się przekonać, że została oszukana i wykorzystana, a prawda do której ją przekonywano jest bez znaczenia.
Liczył się wyłącznie cel, a celem było oczernienie niewinnego człowieka  i wysiedlenie z Polski Ludowej.
Roman zatrudnił ją w roli prostytutki, o której przekonany był,  że załatwi mu pewny awans, polityczną karierę, albo przynajmniej utrzyma go tam gdzie jest – na partyjnym stołku.

A co z nią ?
Weszła w układ z prostakiem rżnącym bohatera głupim i prymitywnym, który i ją miał za równie prymitywną. Możliwe że zmusiły go do tego okoliczności, że nie miał wyjścia i żeby utrzymać się w partyjnych szeregach grał w co mu kazano. Historia stara jak świat, sprawa wyborów, mieć czy być, przegrać od razu, czy przymusowo, ale z pewnym opóźnieniem w czasie ? Co zresztą klasycznie się dzieje trochę później,  za to o wiele boleśniej niż mógłby przypuszczać.

Trudno powiedzieć co go bardziej zabolało czy to że Różyczka pokochała podstarzałego amanta i nie chce sypiać z nim Romanem, męska duma, czy może jednak świadomość tkwiącego w nim uczucia. Ja tak myślę sądząc po ostatniej scenie z filmu i satysfakcji na jego twarzy w której Różyczka przyszła żeby zobaczyć go po raz ostatni, że męska duma; – A jednak byłem dla niej ważny, na tyle ważny, że przyszła na mnie popatrzeć, choćby z daleka.

Już wdowa, z oddali żegnająca byłego kochanka Romana

On Roman (Robert Więckiewicz) tajny kapuś SB, z ambicjami i z kompleksami, z pochodzenia i z nazwiska zamienionego na Rożek, Żyd, na których nasza kochana Polska Ludowa jakoś się zawzięła jak i Niemcy. Ona Kamila „Różyczka” ( Magdalena Boczarska)  ładna naiwna blondynka, chyba sierota, zakochana w nim, zauroczona jego „władzą” pistoletem i brutalnością, ale z dobrym serduszkiem, które jeszcze nie bardzo wie „o co chodzi” w życiu i w prawdziwej namiętności.
Łączy ich seks, jej się wydaje, że miłość, a jemu, że wspólny cel do jego kariery i ewentualnie potem jakieś kochanie. Facet należał do tego typu co najpierw – on i jego kariera,  a potem może ewentualnie zabawa w dom i dzieci.
I nie byłoby w tym nic złego gdyby do droga do jego kariery nie wiodła przez zrobienie z własnej dziewczyny ( i dopiero co zrodzonego z nią uczucia) partyjnej dziwki.  Sprzedał jej ciało nie przewidując, że czasem kobieta wraz z ciałem odda i serce, co też zrobiła.

Nie ważne, że kochaś był wiekowym posuniętym w latach starszym panem, całkiem siwy z nieapetyczną łysinką z tyłu głowy, ale miał to coś, o czy Różyczka nie miała pojęcia, że istnieje seksując się z Romanem, że facet to coś więcej niż tylko łóżko, potańcówka w knajpie i żłopanie czystej wódki pomiędzy namiętnymi pocałunkami .
Roman był młody, ale nie należał do mężczyzn za którymi kobiety oglądają się na ulicy. Potrafił jednak dobrze grać bohatera. Klasyka przyszłej przemocy w rodzinie. Nie jedna kobieta się przekonała i więcej nie pozbierała, gdy jej bohater przemienił się w pijaka i domowego oprawcę.
W zasadzie z końcówki filmu można wnioskować, że Roman kochał Różyczkę, problem w tym, że gdy kupczył i handlował jej tyłkiem był święcie przekonany, że seks,  ze starcem to nie zdrada, ale obrzydliwy obowiązek.
On proponował jej swoje życie, obrzydliwego zakłamanego partyjnego lizusa i przysłowiowe włażenie w dupę przełożonym ( strach pomyśleć jakież to do dziś aktualne).
Przejechał się niestety o jeden przystanek za daleko. Nie docenił, a może nie był w stanie pojąć siły intelektualnej więzi którą zaproponuje jej stary i niemodny kochaś w osobie Adama Warczewskiego ( Andrzej Seweryn) zamiast jego prymitywnego chamstwa.

Zawsze zastanawia mnie taki układ, on bezzębny dziadek, ona młodziutka ? Czemu u licha nie zakochał się w kobiecie ze swego rocznika. Czyżby była za stara, za siwa i nieapetyczna jak on ?

Nic tak nie postarza mężczyzny jak związek z dużo młodszą od siebie kobietą, a dlaczego ?
Bo na jej tle jest jeszcze bardziej stary niż w rzeczywistości. Reżyser postarał się po męsku podnieść libido starszego pana i co ciekawe zrobił z niego wdowca z małą córeczką. Coś w rodzaju podświadomego przekazu dla wszystkich podstarzałych kończących się współczesnych amantów;  „Nie daj się zwieść moim zmarszczkom i brakom w uzębieniu, ja nadal płodzę zdrowe dzieci” ( tak mi się samo nasunęło skojarzenie, bo jakaż ta scena jest niesmaczna ? Piękna i bestia, ona Wenus a on chyba zapominał włożyć na tę noc sztuczną szczękę, żeby mu czasem nie wypadła podczas namiętnych pocałunków ?)

Ale po tych drobnych osobistych refleksjach i powracając do filmu stwierdzam, że jak zwykle w takich historiach o męskim pędzie do kariery i do jej łóżka, najbardziej cierpi ona, kobieta.

Kryptonim Różyczka, jaki piękny i różowy i nie przypadkowy, delikatna, niedojrzała kobietka, bo Różyczka taką jest, żeby potem stać się różą czerwoną z mocno klująca łodygą.
A że nie ma róży bez kolców, Różyczka boleśnie przekonuje się na czym polega bohaterskość jej chłopaka i czym tak na prawdę jest prawdziwa miłość pomiędzy dwojgiem ludzi. Stary Adam to nie materiał na kochanka, ale życiowego partnera i męża, to właśnie przy nim Różyczka przemienia się w Różę – rozkwita jak kwiat.

Ona, na nie leci na jego pieniądze, ani na pozycję, ale sprzedaje się wyłącznie z miłości do innego młodego, i nic nie wartego kochanka. Mocno posunięty w latach facet ma nad tamtym, ma ogromną przewagę, bynajmniej nie finansową. Posiada za to, coś o wiele cenniejszego – intelektualną dojrzałość . I to piękne blondynki  w starszych panach lubią najbardziej 🙂

Co takiego ma ten stary pisarz, a czego zabrakło tamtemu. Co bezpowrotnie uniemożliwiło Różyczce powrót do dawnego kochanka ?
Starszy pan obdarował ją szacunkiem o którym nie miała bladego pojęcia sypiając z Romanem. Nie sądziła że poza tym jego światem może istnieć coś takiego jak;  szlachetność, rodzina, dojrzałość, bogactwo wnętrza, świat kultury i wewnętrznych wartości.
Fizyczność, kontra dusza. W jej związku z Adamem nie zabrakło żadnego z tych dwóch.
Niestety nawet Judasz nie mógł  naprawić tego co raz schrzanił i Jezusa i tak ukrzyżowano, tak też się stało i z nimi wszystkimi. Kupczenie uczuciami, popełniane nawet nieświadomie  winy, zawsze mają fatalny finał.
Tłumaczy ją brak rozeznania w świecie uczuć, bycie wychowanką domu dziecka itd. co nie zmienia faktu,  że wpada w poważne tarapaty i traci coś cennego.
Tak też się dzieje gdy Adam umiera wypadając z balkonu, czy popełnił samobójstwo, nie potrafiąc żyć ze świadomością, że jego żona w dalszym ciągu przecież może pracować dla SB,  czy ktoś mu pomógł się zabić ? Tak czy owak obydwaj mężczyźni znikają z jej życia. Adam ginie tragicznie, a Roman przymusowo opuszcza Polskę.
Jest zagubiona, najwyraźniej sama jeszcze nie wie, że stała się ofiarą systemu i pośrednio ludzi którzy jemu ulegli, albo odwrotnie, dali się podejść takiej jak ona.
I jak to zwykło się mawiać; Nie znajomość prawa nie czyni cię wolnym od konsekwencji, tak też się dzieje w jej przypadku.
Film na bardzo dobrym poziomie, z doborową obsadą, subtelnie wciąga klimatem, seksem, urodą Różyczki i ogląda się go z lekką nostalgią za starym radiem, brakiem komputera i włosami pod pachami.

Stare dobre tradycyjny miś i dobry czarno-biały telewizor