Złoty spam

ZAWIESZONY, karta XII ( Neptun i Ryby)

Poeta, mistyk, bloger, a może posiadacz konta na NK albo fejsbuku ?

Niespełniony artysta-ka.

Jaki sens jest w prowadzeniu bloga kopiowanego i przepisywanego z innych stron, książek i cudzych myśli?

Wisielczy?

Można to nazwać pozytywnym spamowaniem, również.

Główny powód takiego blogowania ?

Przeważnie osamotnienie, problemy, choroba potrzeba przekierowania uwagi, niezrealizowany geniusz i statystyki świadczące o tym, że iluzja bycia nie samym ze swoją głową, ma się bardzo dobrze. Stąd mamy na takich stronach z wierszami i cytatami całkiem niezłej wielkości liczniki skrupulatnie odmierzające liczbę „wyświetlań” i sporą ilość mrugających animacji. Sama też od tego zaczynałam i kto wie czy tak nie skończę : )

Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć dlaczego statystki lepiej się mają gdy kopiujemy cudze znane już wszystkim słowa klasyki niż twórczość własną ?

Takie powielanie cudzych myśli służy nie tylko zaspokajaniu, niezaspokojonych ambicji blogującego samotnika, ale przyczynia się do rozprowadzania w sieci wielu wartościowych i poszukiwanych treści, jak choćby wierszy wielu dobrych poetów.

Blogger „kopista” zawieszony pomiędzy swoim „być albo nie być”, niespełniony twórca, poeta, pisarz, albo mistyk. pozostaje w służbie wielkich; poetów, pisarzy i wszelkiej maści artystów odwala kawał naprawdę dobrej roboty, albo rezygnuje i przenosi się na Facebooka.

Tarot Durer

W realu najczęściej samotny mało sympatyczny gość z dużymi ambicjami z jakiś względów odizolowany, niezrealizowany trwa w zawieszeniu albo w dłuższym kryzysie życiowym.

Dziś kopiuje wyłącznie już cudze pomysły i pławi się wyłącznie w cudzych opiniach.  Tak, czy nie ? Tak. Choć nie na zawsze.
Ale najsmutniejsze jest to, że prawie każdy artysta i ten spełniony, ceniony i znany i ten całkiem nie spełniony i nie znany, najpierw cierpią, a dopiero potem stwarzają dzieło życia.

No z małymi wyjątkami, może z jeden procent tego uniknął?

I co z nimi dalej? Jaki ich los dosięga, na tej gałęzi stanu pośredniego zawieszenia pomiędzy światami; narodzin i śmierci, dojrzewania i skonania ?

Z czasem ten zlepek mistyków, poetów i chorych dusz po prostu zasila szeregi samobójców dla których ten świat był zdecydowanie za mały za odrażający, za zgniły, za brudny za nie wrażliwy i za głupi, dla nich widzących ponad zwyczajną egzystencją i konsumpcją przy symbolicznym stole.
Czym więcej kopiujemy tych mądrych myśli, wielkich ludzi, tym większe poczucie przynależności do konkretnej grupy której wolno było chorować, cierpieć i być innymi.

Ale wszystko do pewnego czasu. Myśli wyłącznie piękne życia nie zastąpią, a życia i śmierci ich autorom nie zazdrośćmy. Znieczulacze, tak można o nich śmiało powiedzieć, piękne słowa, ale puste jeśli wyłącznie słowami pozostają, wystarczają wyłącznie na jakiś czas, tak jak połykane ukradkiem ; relanium, antydepresanty, czy narkotyki, albo dopalacze !

No tak, ale co jeśli piszemy, a nie potrafimy stworzyć ani wiersza ani prozy i nikomu nie chce się czytać o naszych nieszczęściach i codziennych napadach psychosomatycznych, bynajmniej nie pisanych poezją ale podsianych horrorem z kilkoma animacjami w tle dla zmylenia gości, o stanie naszej psyche. Trzeba nam coś ze sobą zrobić, żeby nie stać się wyłącznie piaskiem na plaży, wygniecionym, zdeptanym i strzepywanym.

Ratunek w poezji, albo mistyce.

Kto z nas śmiałby strzepywać z siebie poezję ? Znajdzie się taki śmiałek, co zadrze z mistyką, tą nad prawdziwą ! ? Heh…

Wątpię.

Wisielca z arkanum XII, nudzi towarzystwo ludzi spełnionych i nudzi się w towarzystwie ludzi szczęśliwych. Kradnie więc energię, czas i zainteresowanie i nic mu się od tego nie poprawia.
Jak kradnie ? Prowokując, drażniąc i wzbudzając internetowe skandale. Nie czyta też cudzych blogów, nie może się na nich skupić, czasem pozostawia jakiś głupawy komentarz zupełnie pozbawiony sensu wobec treści pod którą został umieszczony. Ponieważ drażni go i nudzi cudze udane życie , ustawia drabinę w księgarni, albo bibliotece, może z kilka stołków do najwyższej półki i sięga po książki , najlepiej klasykę, coś z poezji, albo po jakiś poradnik (Sekret), bajkę z happy endem, coś dla ducha.

Czyta to po łebkach z wyrzutem spoglądając w stronę kupionych czy wypożyczonych książek, ale przynajmniej wie co chce robić? Myśleć i rozważać siebie.
Idę o zakład, że gdyby ta Pawlikowska, Szymborska, albo Stachura zamiast uznanych tomików zalegających półki Empik-u, pisali wyłącznie na blogu, też by ich nie czytali, a pisali o swoim nudnym i niespełnionym życiu pomiędzy poranną kawą przed południem i popołudniem u psychiatry z przerwami na prozac i kopiowali wyłącznie to, co już swoje odstało na księgarskich i bibliotecznych pułkach poukładane z klasyką.


I wszystko byłoby dobrze gdyby tej klasyki na ich stronach nie przytłaczały te wszystkie aniołki pierdołki; machające skrzydełkami motylki, mrugające oczkami aniołki, kwiatuszki wyrastające z doniczek, zachody i wschody słońca odbijające się w elektronicznej wodzie. Te elektroniczne kicze zamiast poprawiać atmosferę czytania poezji, skracają ją do pierwszej zwrotki. Dlaczego ?

Zaraz wytłumaczę.

Wierszyk Pawlikowskiej wklejony z maleńkim zaledwie widocznym druczkiem tkwi na tle ogromnego mrugającego okiem koteczka, albo motyla trzepoczącego się po całej stronie jak zaraza dla oczu i poezji. Czy nikt wam nie mówił drodzy moi, że najlepiej i najzdrowiej czytać CZARNE NA BIAŁYM ?

No tak, ale tłumaczyć Wisielcowi XII, który tkwi bóg wi gdzie jest ?

Wszystkie te obrazeczki, emotki i animacje są jak reklama, ale nie dobry film.

Przecie to od dawna wiadomo, że czym gorszy specjalista, lekarz czy wróżka, tym się „porządniej” stroi „fachowo” ubiera i urządza gabinet 😉

„Prawdziwa wróżka”obowiązkowo spluwa w paluchy zanim wyjmie tę właściwą kartę i ma strasznie wyświechtaną talię tarota taką żeby wyglądała na średniowieczną.

A co oferuje pacjentom kiepski lekarz ? Gabinet lepiej wyposażony niż ma klinika w Nowym Jorku i podczas każdej wizyty robi pacjentowi EKG po czym czym z linijką w ręku sprawdza czy miał zawał.

Podobnie sprawa się z blogerami ze sfery „kopiuj i wklej”. W realu mieszkają w pomieszczeniach przypominających bardziej fabryczkę, niż mieszkanie. Wieczorami siadają przed kompem w zimnych i oschłych pomieszczeniach swojego metalowego ( nowocześnie urządzonego) domostwa w modnych przestrzeniach, co szczególnie lubią podkreślać w postach, a na stronie prowadzą istną kiczykolandię, no co tu bujać, taką jaka siedzi w ich głowach, a by może i w ich domu.

Jacy są i jak mieszkają? Tacy są a przynajmniej w znaczącej części, jak ich strona. Nie podpisali się imieniem i nazwiskiem i nie podali adresu, wiec nikt nie sprawdzi, że być może siedzą sobie na starych poprutych fotelach poplamionych starą herbatą, ze zrzędzącą starą żoną, albo mężem przy boku i burym wyleniałym psem, albo kotem, zawaleni filiżankami po przedwczorajszych kawkach z talerzykami ze spleśniałymi resztkami po przedwczorajszej bułce z serem, cytując poezję ze starego szkolnego pamiętnika, wyświechtanego masłem ze szkolnych kanapek ?

Na co dzień od stóp po głowę solidnie przykryci różnymi maskami, nigdy nie wychodzą na ulicę bez mocnego makijażu i silnych antydepresantów, o ile w ogóle opuszczają okolicę swojego komputera, poza na siusiu ?

Mocno tkwią na samym dnie ich absurdalności, rozdwajając się na kilku blogach do dwóch czy trzech osobowości, każda z nich o innym nicku w innym wieku i o różnej płci, zresztą nie kryją się ze swą przypadłością, może nawet dla wzmocnienia efektu i niestety ta wieloraka osobowość to cała prawda na ich temat. Żyją w nich; poeci i pieniacze, psychicznie chorzy i całkiem normalni ludzie – blogerzy i wielu innych jeszcze nierozpoznanych siedzi w nich i czeka na swoją kolejkę. W końcu są tutaj w internecie, kim tylko zapragną.

Co się z nimi stało, skąd ich aż tylu naraz ?

Nie potrafili dorosnąć do swych pragnień, wyobrażeń o życiu, aby je zrealizować i udźwignąć w pojedynkę. Więc się podzielili.

Pustka zasiedziała się zbyt długo w szkolnej ławce jakiegoś liceum, albo zatrzymała w sobie infantylność prymusa z podstawówki, niedojrzała stara dziewczynka albo chłopczyk malujący w pamiętnikach motylki laleczki, obecnie dla kilku prawdziwych i kilku wyimaginowanych koleżanek, wpisujących się sobie wierszykami, cytatami z obrazkiem.

Kiedyś wszystkie je przeczytam !

A życie bajką nie jest ani tym bardziej poezją, chyba że od czasu do czasu na deser, ale nie jako danie główne. Przynajmniej dla kobiet i mężczyzn, tych matek, żon i kochanek, mężów, ojców i kochanków, rozwiniętych i dojrzałych osobowości, a nie dziwolągów, które nikogo już dziś nie bawią, anie nie podniecają. Pora na żniwa, pora zerwać się z tej gałęzi nawet jeśli upadek na twardą ziemię pogruchocze kości i narobi siniaków.

Ale czasem tak na usprawiedliwienie, każdy musi od czasu do czasu zatrzymać się i podumać, normalne.

Byle nie utkwić w tym świecie do końca życia z oczami utkwionymi w cudzym śnie.

KU, PAMIĘCI
Reklamy